Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak będzie wyglądał świat za sto lat? Czy zmieni się wszystko? A może będzie tak jak dzisiaj? Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie świat, w którym żyjemy w roku 2112. Co widzisz?

 

Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie to pierwsza książka z nowej współpracy recenzenckiej. Na początku miałam obawy co do powieści, bo zazwyczaj nie czytam takiej literatury. Staram się od czasu do czasu eksperymentować z książkami i czytać coś, po co sama nigdy bym nie sięgnęła. Co sądzę o książce Martina Abrama? Czy eksperyment z tą pozycją był udany, a może wręcz przeciwnie? Tego dowiesz się, czytając moją recenzję. 

 

 
Kryzys gospodarczy 
– pomysł rządzących na podporządkowanie sobie ludzkości 
 
Obywatel 
– pojęcie, które raz na zawsze zastąpiono słowem „konsument”
 
Stany Zjednoczone Świata
– supermocarstwo, które podporządkowało sobie świat 
 
Zepsucie moralne 
– nie mniejsze niż w czasach Imperium Rzymskiego 
 
Chrześcijanie 
– przeznaczeni na śmierć 
 
Wielka miłość 
– mężczyzny do kobiety i człowieka do… Boga. 
 
 
Martin Abram w swoim dziele przedstawia nam wizję dotyczącą świata w roku 2112. Jest ona wstrząsająca. Czasami, czytając, nie mogłam uwierzyć, że tak mogłoby być naprawdę. Jednakże, gdy przewijałam kolejne strony, zdałam sobie sprawę, że uniwersum przedstawione w książce może stać się rzeczywistością. 
 
Już dziś możemy oglądać pierwsze oznaki nadchodzącego świata. W telewizji jest coraz więcej reklam, które mówią: kup ten produkt, a będziesz…. A jak my na to reagujemy? Idziemy do sklepu i kupujemy. Media manipulują nami. Technologia ciągle się rozwija, więc pomyśl – skoro dziś tak wygląda świat, to co będzie za jakiś czas? 
 
Za 100 lat słowo obywatel będzie zastąpione słowem konsument. Najważniejszymi wartościami będą: liczba kupionych rzeczy i ciągłe wzbogacanie się, aby znów móc kupić. Miłość, przyjaźń, szacunek do drugiego człowieka już nie będą miały znaczenia. Religia stanie się niepotrzebna, bo po co wierzyć w kogoś, kogo się nigdy nie widziało na oczy, skoro można kupić nowe rzeczy, które są prawdziwe? 
 
Czy dziś ludzie daliby radę bez mrugnięcia okiem skazać na śmierć kilka tysięcy ludzi za nieudowodnione oskarżenia rządu? Czy daliby radę patrzeć na zagładę tych ludzi? Uważam, że w dzisiejszych czasach nie jesteśmy do tego zdolni, ale zmieniamy się. Z każdym dniem chcemy mieć więcej – i to nas zniszczy. 
 
W powieści wstrząsnęło mną to, jak ludzie spędzają czas. Na porządku dziennym były bale do rana, gdzie piło się do upadłego, ćpało, rozbierało się przy wszystkich, a nawet uprawiało seks publicznie. 
 
 
Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie to historia upadku chrześcijaństwa na tle miłości chrześcijanki i poganina. Jak potoczą się ich losy? Czy dwoje zakochanych w sobie ludzi znajdzie siłę, aby walczyć? Kto zaryzykuje dla tej miłości? Ona, wyrzekając się swojej wiary, a może on – nawracając się?


 
Powieść wzorowana jest na dziele Henryka Sienkiewicza. Ci, którzy czytali książkę pisarza, mogą domyślać się zakończenia dzieła Martina Abrama. Jednak autor powieści Quo Vadis trzecie tysiąclecie przedstawił śmierć chrześcijan w ciekawy sposób. O ile śmierć może być ciekawa. 
 
Minusem książki są długie opisy. Zostały przedstawione historie bohaterów, którzy nie mieli dużego wkładu w historię książki. Wtedy powieść dla mnie, jako czytelniczki, stała się nużąca. 
 
Spodobał mi się sposób wydania książki. Okładka i jej barwy wzbudziły we mnie pozytywne pierwsze wrażenie. Gdy zajrzymy do środka, widzimy dużą czcionkę, co na pewno ułatwia czytanie. 
 
Warsztat autora jest bardzo dobry. Czytając, przeżywałam tragedie bohaterów razem z nimi, bo ja również jestem chrześcijanką. Autor gra na uczuciach czytelnika. Sprawił, że kibicowałam zakochanym, znienawidziłam niektórych bohaterów i miałam nadzieję, że książka skończy się inaczej. 
 
Przyjaźń, miłość wymagająca poświęcenia, wybaczenie, nawrócenie, ale także nienawiść i egoizm władz – o tym właśnie jest ta powieść. Zachęcam wszystkich do przeczytania jej, bo naprawdę warto.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ