Podróże z historią: gladiatorzy

źródło
Groźni i nieobliczalni. Jednocześnie znienawidzeni i uwielbiani przez ludność rzymską. Wojownicy, o których nawet teraz wypowiadamy się z szacunkiem, choć byli niewolnikami, dezerterami lub jeńcami wojennymi. Skazani na nieuniknioną śmierć czy zwabieni wieczną chwałą? Jacy naprawdę byli gladiatorzy i jak wyglądało ich życie? W podręcznikach od historii można znaleźć zaledwie wzmianki o dzielnych wojownikach. Telewizja karmi nas swoim wyobrażeniem o tych dzielnych i odważnych mężczyznach, choć tak naprawdę byli jedynie rozrywką plebsu i patrycjuszy. Czy aby na pewno?

Słowo gladiator wywodzi się od łacińskiego słowa gladius, czyli miecz. Najstarsza szkoła gladiatorów została założona przez Aureliusza Skaurusa około 105 r. p.n.e. w osławionej Kapui. To właśnie tam w 73 r. p.n.e. wybuchło największe w historii starożytnego Rzymu powstanie niewolników pod wodzą Spartakusa. 
Rzymscy gladiatorzy spali w ciasnych celach, ale byli dobrze odżywieni. W skład ich posiłków wchodziło dużo mięsa i ryb, roślin strączkowych, pieczywa, jaj i zboża. Ciekawostką jest to, że jedzenie przyprawiano popiołem drzewnym, który miał zapewnić dodatkową siłę. Gladiatorzy mogli pić jedynie wodę, a jedzenie otrzymywali trzy razy dziennie: o świcie, w południe i późnym wieczorem.
Każdy gladiator musiał przejść morderczy trening pod okiem magistra (instruktora) oraz lanisty (trenera, a często również właściciela szkoły). Ćwiczenia zaczynały się od biegów, następnie trenowano ciosy drewnianą bronią i atakowano worki z piaskiem zawieszone na obrotowej podstawie. Na koniec urządzano pozorowane ataki. Każdy gladiator specjalizował się w innej dziedzinie walki i preferował różną broń (m.in. miecz, sieć, walka konna). Ponadto mężczyźni przechodzili prawdziwą szkołę charakteru, ucząc się pełnego poświęcenia, pogardy dla bólu i odporności psychicznej. 
Zawodnicy dzielili się na trzy stopnie w zależności od doświadczenia w walce. Noviciusem zostawał mężczyzna dopiero przyjęty do szkoły, który przeszedł badania lekarskie. Na początku ćwiczył wytrzymałość i niewiele walczył. Dzięki pierwszemu zwycięstwu stawał się Veteranusem i zyskiwał szacunek oraz uznanie. Ci, którzy przeżyli kolejne walki (od 3 do 5 rocznie), byli określani mianem Primus Palus i cieszyli się dodatkowymi przywilejami (np. mieli większe izby).
źródło
Ważnym elementem było również wyposażenie wojenne, które miało niekiedy decydujący wpływ na przebieg potyczki. Zawodnicy walczyli w hełmach, pasach, skórzanych rękawicach i metalowych osłonach na ramiona i nogi. Mężczyźni byli oznaczeni tatuażami (stigma), które wskazywały na ich pochodzenie oraz właściciela. Zawodnicy posiadali dodatkowo naturalną zbroję w postaci całkiem pokaźnego brzucha, dzięki któremu trudniej było uszkodzić najważniejsze organy wewnętrzne. Żegnajcie, filmowe wyobrażenia. 
Większość ogromnie by się rozczarowała, oglądając walkę na arenie. Wbrew rozpowszechnionej opinii nie były to bezwzględne morderstwa, ponieważ gladiatorzy zmagali się pod czujnym okiem sędziego oraz walczyli tępą bronią. Gdy któryś z zawodników upadł na plecy, przyklęknął, stracił broń lub zwyczajnie się poddał, sędzia kończył walkę. Na arenie zazwyczaj wystawiano gladiatorów z różnych klas, ponieważ podnosiło to atrakcyjność spektaklu. Walkom nadawano też tło fabularne, a ludzie chcieli oglądać spektakularne zwycięstwa swoich ulubieńców. Laniści natomiast za nic nie chcieli stracić najlepszych zawodników, bo przynosili ogromne zyski. Życie takiego gladiatora było więc cenniejsze niż przeciętnego mieszkańca Rzymu. Mieli oni zagwarantowaną opiekę medyczną, a na walkę „do śmieci” musiał w III w. wyrazić zgodę sam cesarz. Do końca nie wiadomo, w jaki sposób skazywano wojownika na śmierć (osławiony kciuk), bo dla starożytnych była to sprawa oczywista, a nasi współcześni specjaliści mają co do tego wątpliwości.
Stosunek widzów do gladiatora to kwestia złożona. Zawodnicy cieszyli się bardzo dużą popularnością i nawet cesarze próbowali iść w ich ślady. Entuzjazm tłumu kończył się jednak, gdy wojownik samotnie schodził ze sceny. Często traktowano go jak byle łotra, a poległym w walce nie zapewniano nawet pochówków.
Nigdy tak naprawdę nie poznamy dokładnie życia gladiatorów, ponieważ większość z nich została zapomniana i nie przeszła do historii jak dzielny Spartakus. Można się jedynie domyślać, że niektórzy nie pogodzili się ze swoim losem i pragnęli wolności. Może znajdowali ją na arenie wśród wiwatów ludności? A może byli jak dzikie lwy zamknięte w klatce?

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia