Nigdy nie wiesz, kiedy i gdzie się pojawi czarno-biały namiot

źródło
Z biletem w dłoni przesuwasz się w kolejce widzów do cyrku, przyglądając się 
rytmicznemu ruchowi wskazówki czarno-białego zegara.
Za kasą jedyna droga prowadzi przez ciężką zasłonę w paski. 
Jedna za drugą wszystkie osoby przez nią wchodzą i znikają Ci z oczu.
Kiedy przychodzi Twoja kolej, odsuwasz tkaninę i robisz krok naprzód; 
zasłona opada i zalega ciemność.
Przez moment Twój wzrok przyzwyczaja się do mroku, po czym pojawiają się niczym gwiazdy 
maleńkie świetlne punkciki, rozrzucone przed Tobą na ciemnych ścianach.
Jeszcze przed chwilą od innych widzów nie dzieliło Cię praktycznie nic, 
byli na wyciągnięcie dłoni, jednak teraz kontynuujesz podróż na własną rękę, 
szukając po omacku przejścia przez labirynt korytarzy. 
Tunel wije się i skręca, punkciki to jedyne źródło światła.
Przebyta w ciemności droga jest niewiadomą. 
W końcu dochodzisz do następnej zasłony. 
Aksamitnie miękka pod palcami tkanina rozsuwa się bez trudu, kiedy jej dotykasz. 
Blask po drugiej stronie jest oślepiający.*

Cyrk nocy był mi polecany kilkakrotnie, zachwalany, że po prostu cud, miód i orzeszki. Minął jakiś czas, ale w końcu udało mi się upolować egzemplarz tej książki. Już mogę powiedzieć, że chcę mieć tę książkę na swojej półce i będę do tego dążyć!
Istnieje cyrk, który wzbudza więcej emocji, niż może się początkowo wydawać. 
A wszystko dlatego, że to nie jest taki zwykły cyrk, jaki możemy zwykle odwiedzić. Le Cirque de Reves, bo taką nazwę nosi, pojawia się niespodziewanie. Nigdy w zasadzie nie wiadomo, kiedy i gdzie się pojawi  pewne podejrzenia co do miejsca i czasu przebywania cyrku mogą mieć tylko najwierniejsi widzowie, reveurs. Wejść do niego można po zachodzie słońca, a podziwiać go i zwiedzać – do momentu, aż wstanie nowy dzień. Całą noc można kroczyć pomiędzy namiotami, których liczba i układ nieustannie się zmieniają. Występujący w nim ludzie są nietuzinkowi. Zostali oni dokładnie wybrani, aby cyrk mógł pokazać tylko to, co najlepsze i najbardziej magiczne.
Osoby odwiedzające cyrk nie zdają sobie sprawy, że jest on tak naprawdę areną, na której toczy się pojedynek. Rywalizacja przebiega pomiędzy Celią i Markiem, którzy zostali do niego przeznaczeni, będąc jeszcze dziećmi. Od tego momentu nieustannie ćwiczyli swoje zdolności, aby w odpowiednim momencie móc je wykorzystać i wygrać. Na drodze do zakończenia pojedynku staje coś, co zwykle komplikuje wszystkie sytuacje. Tym czymś jest oczywiście miłość, która rodzi się pomiędzy rywalami. Czy wspominałam, że Celia i Marco nie są świadomi tego, że to właśnie oni biorą udział w walce?
Cyrk nocy porwał mnie całą swoją mocą. Przeczytanie go zajęło mi bardzo mało czasu, ponieważ pochłonął mnie jego magiczny świat. Krótko mówiąc  dawno nie czytałam tak wciągającej, a jednocześnie wzbudzającej moją niepewność książki. Czemu wspominam o niepewności? Ponieważ nie wszystko jest idealne, ale mimo to jest tak intrygujące, że nie potrafię nie zachwycać się Cyrkiem…. Moje wątpliwości wzbudza sam charakter pojedynku rozgrywającego się pomiędzy głównymi bohaterami, ale w moim odczuciu wcale tymi głównymi bohaterami oni nie są. Według mnie nie ma w tej książce ściśle określonych bohaterów pierwszoplanowych. Ulegają oni zmianom, ale nie powiedziałabym, że są nimi Celia z Markiem.
Walka jest bardzo zagadkowa. Biorą w niej udział osoby, które od dziecka są do niej przygotowywane, ale mimo to nie są świadome, że cały czas zaczynają się i kończą kolejne rundy, a oni w nich uczestniczą. Moje wątpliwości wzbudzają także role, jakie w cyrku pełnią te osoby. Nie do końca zrozumiałam zadanie i odpowiedzialność na nich spoczywające. Zostało to przedstawione w sposób, który nie do końca mnie przekonuje.
Z pewnością znalazłabym w tej książce jeszcze kilka wad, które mogłabym wam tu przedstawić. Ale nie chcę tego robić. Nie chcę, ponieważ boję się, że spowoduje to moją niechęć do tej pozycji, a na to nie pozwolę. Za bardzo spodobała mi się ta książka, za długo moje myśli krążyły wokół niej po zakończeniu czytania. I mam nadzieję, że Erin Morgenstern nie poprzestanie na Cyrku nocy.
Czy polecam? Tak. Owszem. Nie wszystkim przypadnie ona do gustu, ponieważ tego typu książki trzeba lubić. Podejrzewam jednak, że znajdą się osoby, które po zakończeniu lektury będą tak samo zachwycone jak ja 🙂
* fragment tekstu pochodzi z książki pod tytułem Cyrk nocy Erin Morgenstern.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia