Teatrze! Co mi dasz?

archiwum Teatru Ole Miss – Uniwersytet Mississipi
Jak trudno zdefiniować teatr, kiedy na przestrzeni tysięcy lat ukazało nam się tyle jego obliczy! Powierzchownie uważa się go za miejsce, w którym ukazywane jest pewne widowisko, przygotowane przez grupę aktorów dla rzeszy odbiorców. Inny termin określa teatr jako rodzaj sztuki, której kwintesencją są zorganizowane na żywo przedstawienia dla zgromadzonej publiczności. Bardzo to trafne i proste, ale jakże szeroko okrojone. Więc czym w rzeczywistości jest teatr dla człowieka? Jaką rolę w jego życiu odkrywa? Co za sobą niesie?

Dzieje teatru sięgają jeszcze starożytności, gdy w Grecji odbywały się Wielkie Dionizje. Wtedy ten specyficzny rodzaj sztuki miał charakter rytualny i nie wiązał się bezpośrednio z samą rozrywką. Niemniej jednak podczas greckiego święta, każdego roku, wystawiano kilka spektakli. Nie zapominajmy, że właśnie w tym miejscu wykształcił się gatunek literacki, którego adaptacje najczęściej możemy ujrzeć w teatrze. Mowa tu o dramacie.
Idąc w inne strony, trafiamy do Rzymu. Tu również pierwsze występy miały ścisły związek z kultem religijnym i były często formą przeprosin dla bogów. Tutaj jednak prężnie rozwijającym się sposobem przedstawienia była pantomima i spektakl mimiczny. W czasach późniejszych widowiska w starożytnym Rzymie przybrały bardziej rozrywkowy charakter. Po wybudowaniu Koloseum ludzie mogli nacieszyć oko specjalnie zorganizowanymi pokazami, łączącymi formy cyrkowe i teatralne, pozbawionymi charakterystycznych dla dramatu nieustannych dialogów i zwartej fabuły. Widowiska przybrały również dużo bardziej krwawy charakter; wystarczy wspomnieć o walkach gladiatorów czy wystawianiu nagich ludzi naprzeciw wygłodniałym zwierzętom.
Trudno zaprzeczyć oczywistemu faktowi, że starożytność stanowiła podstawę teatru, który widzimy dzisiaj. Średniowiecze jednak niosło za sobą wiele ograniczeń dla tej konkretnej dziedziny sztuki, ponieważ panujące duchowieństwo chciało, aby jedyne przedstawienia miały charakter liturgiczny i odbywały się w kościele. Zresztą, czy samej mszy świętej nie można nazwać w pewnym sensie przedstawieniem pochwalnym? Ściśle zaplanowany scenariusz, śpiewy, określone ruchy, uroczyste wypowiedzi; ma to w sobie cechy bardzo charakterystyczne dla rytualnych wystąpień z czasów starożytnych, które na pierwszym miejscu stawiały uwielbienie Boga. Średniowiecze szczególnie umiłowało sobie dramat liturgiczny, którego kwintesencję stanowiło odegranie wybranych scen Pisma Świętego, do których wcześniej został napisany scenariusz. W miarę rozwijania się kultury średniowiecznej powstał również teatr świecki, aczkolwiek często spotykał się z jawną dezaprobatą, a jego twórcy zostali uznani za dusze nieczyste, gdyż w swojej sztuce nie wyrażali miłości do Boga ani nie wychwalali świętych.
Prawdziwą rewolucję w teatrze wprowadził dopiero William Szekspir, który za cel ustanowił sobie łamanie wszelkich konwencji. Za jego życia teatr zmienił się diametralnie. Zasada trzech jedności ustąpiła miejsca wielowątkowej akcji, która nie przywiązywała wagi do jednego konkretnego punktu. Sztuki były długie, postacie dynamiczne, czas i miejsca akcji ulegały zmianie. Zasadę głoszącą, że teatr ma być uwielbieniem Boga, odrzucono na rzecz nowo napisanych dramatów. Szekspir stał się głównym przedstawicielem teatru elżbietańskiego, który – jak sama nazwa wskazuje – funkcjonował za życia angielskiej królowej Elżbiety I. Powstawało wiele placówek, a ludzie byli coraz bardziej zainteresowani samą formą owej sztuki. Miała ona bowiem zarówno rozśmieszać, jak i smucić, wzruszać i znieczulać, przygnębiać i rozweselać, wywoływać uśmiech i łzy. Ważna była sensacja, mnóstwo wydarzeń, fascynująca i niezwykła fabuła, a w tym wszystkim bohaterowie, z których działania winien wynikać morał.
W miarę upływu czasu teatr niósł wraz ze sobą coraz większą wartość poznawczą i merytoryczną. Na przestrzeni wieku XIX i XX doszło do Wielkiej Reformy teatru, która ostatecznie unormowała zasady panujące do dzisiaj. Można rzec, że teatr został uwolniony spod wpływów, a każda sztuka miała być samodzielnym tworem osoby zwanej reżyserem. Spektakle stawały się coraz trudniejsze. Teraz nie tylko miały pouczać, a także dotykać ludzkich tragedii, wstrząsać psychiką, władać sercem. Poruszały tematy dla wielu osób bardzo trudne i kontrowersyjne. Złamano również konwencję fantastyczną na rzecz realizmu oraz naturalizmu i wykreowano bohaterów, którymi kierowały ciągłe rozważania o sprawach trudnych: życiu, śmierci, miłości, bólu. Pierwszoplanową rolę odgrywała psychologia.
Teatr nieprzerwanie zmieniał się od tysięcy lat. Jego definicje i funkcje nigdy nie pozostawały takie same. Może dlatego postawiona dziś definicja słowa teatr jest tak bardzo ogólna. Niemniej jednak nietrudno zauważyć, że szczególnym zmianom zostały poddane wartości, na które ten rodzaj sztuki miał wpływać. Z początku był on rytualną formą uwielbienia, która niosła za sobą rozrywkę, w czasach późniejszych zabawa ustąpiła miejsca powadze i wykształceniu w człowieku wartości duchowej i skłonności do oddawania hołdu Bogu, następnie twierdzono, iż teatr powinien wnosić odprężenie, ale z zawartym morałem, dzięki któremu widz może się czegoś nauczyć; wreszcie skierowano wszystkie drogi ku wrażliwości człowieka. Spektakl miał trafiać w jego duszę i psychikę, oddziaływać na emocje i skłaniać do refleksji.
Przyjrzyjmy się temu podsumowaniu i zastanówmy: czy przypadkiem w czasach dzisiejszych teatr nie zgromadził w sobie większości tych czynników, dając zarówno rozrywkę, jak i rozwijając wiedzę oraz wrażliwość? Czy nie stał się kwintesencją wszystkiego, o co walczyli twórcy teatru na przestrzeni wieków? A może po prostu warto pójść i zobaczyć samemu?

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia