Dionizosie! Chwalimy Cię!

źródło
Piękny dzień panuje na górze Olimp. Bogowie schodzą się powoli, ale wszyscy pozostają w cieniu, tego dnia epicentrum stanowi bowiem Dionizos. Podczas gdy oni delektują się ambrozją, on sączy wino, nad którym ma władanie. Jest w końcu bogiem tego wspaniałego trunku, winnej latorośli, rozrywki i natury. A dziś jest jego święto.

W momencie gdy bogowie obserwują zdarzenie, tłum ludzi zbiera się w określonym miejscu, by rozpocząć misteria zwane Dionizjami. Rzeźba Dionizosa została już sowicie ozdobiona wszelkimi laurami i kwiatami, świątynia stoi otworem, miasto czeka…
Wiadomo, że owe uroczystości miały miejsce już w szóstym wieku przed naszą erą. Jest to czas szczególny, ponieważ właśnie ten okres możemy uznać za początki istnienia teatru. Wyjątkowego, bo opartego na rytuałach i boskim kulcie, nieschematycznego, zapewne pozbawionego setek szczegółów, które dziś wydają nam się nieodłączną częścią teatru, ale… nadal pięknego. Na swój własny, mistyczny, grecki sposób.
Święta na cześć Dionizosa odbywały się dwukrotnie w ciągu roku. Pierwsze, zwane Dionizjami Małymi, miały miejsce w Attyce na przełomie grudnia i stycznia. Owe uroczystości można potocznie nazwać wiejskimi, cechował je bowiem frywolny, ludowy charakter. Był to czas, w którym śpiewano wesołe piosenki, pito młode wino i organizowano pochody wszelkiej maści. Jednym z nich była procesja zwana komos. Obchodzona w beztroski, satyryczny sposób stała się początkiem gatunku zwanego komedią. Arystoteles pokusił się nawet o stwierdzenie, że określenie komedii pochodzi właśnie od nazwy sławetnej procesji.
Ostatnie dni marca i początek kwietnia, oprócz urodzajnej wiosny, niosły za sobą misteria zwane Dionizjami Wielkimi. Miały one o wiele bardziej wzniosły charakter niźli Dionizje Małe i uczestniczyła w nich większa liczba osób. Może dlatego, że te konkretne uroczystości odbywały się w samych Atenach. O mistycznej atmosferze widowiska świadczyło odśpiewywanie pochwalnych, często tragicznych, ale przy tym bardzo wyniosłych pieśni, zwanych dytyrambami. Ponoć dały one początek antycznej tragedii, choć wtedy były wygłaszane tylko podczas składania Dionizosowi ofiary. W trakcie śpiewu aktorzy przebrani za kozły odprawiali taniec wokół ołtarza, oddając w ten sposób hołd bogu winnej latorośli.
Drugiego dnia miał miejsce uroczysty pochód, będący przeniesieniem posągu Dionizosa ze świątyni do gaju Akademosa, gdzie po wzniosłym nabożeństwie wszyscy mieli prawo wziąć udział w sytej uczcie. To również miało charakter pochwalny, ponieważ samo bóstwo słynęło nie tylko z miłości do wina, ale i rozrywki. Najedzeni świętujący, tuż po zachodzie słońca, ponownie unosili posąg i nieśli go prosto do Aten, a ich twarze oświetlał jedynie blask płonących pochodni.
W tym miejscu docieramy do kwintesencji Wielkich Dionizji: części, która daje faktyczny początek teatrowi, kolejne dni grecy poświęcali bowiem na starannie przygotowane, teatralne widowiska. Całość miała charakter konkursowy. I w ten oto sposób dzień trzeci raczył uczestników uroczystości wybraną komedią, która miała za zadanie utrzymać ich radosny nastrój, tak umiłowany przez Dionizosa. W trakcie następnych trzech dób możność zaprezentowania się mieli greccy tragicy – ci, których dziś tak dobrze znamy. Między innymi Ajschylos, Sofokles czy Eurypides. Co roku do konkursu przystępowało trzech autorów. Każdy z nich miał jeden dzień, aby przedstawić własne dzieło i zdobyć uznanie publiki. To właśnie podczas Dionizji po raz pierwszy przedstawiono Antygonę, Króla Edypa i Oresteję. Sam Ajschylos zwyciężył aż pięciokrotnie.
Warto nadmienić, że już wtedy kształtowały się pierwsze zasady dotyczące teatru, co oznaczało, że ową formę sztuki planowano w przyszłości rozwinąć. I tak ustalono przepisy, według których w jednej scenie nie mogło brać udziału więcej niż trzech aktorów. Kobiety nie miały prawa występować, a sami występujący – ukazywać swojej twarzy – mieli do wyboru jedną z czterech masek, które określały dane emocje. Co ciekawe, nieodłącznym elementem kostiumu były koturny, których wysokość świadczyła o bogactwie postaci, miejscu w hierarchii społecznej, które zajmowała. Gra aktorska była bardzo ważna, gdyż publika żywo na nią reagowała. Kolejną wytyczną, która do dziś pozostaje główną cechą antycznej tragedii, była zasada trzech jedności. Według niej tragedia musiała odbywać się tylko w jednym miejscu, akcja w niej zawarta nie mogła trwać dłużej niż dobę, a całość miała skupiać się na jednym, konkretnym wątku. W skrócie: jedność miejsca, czasu i akcji. W starożytnym dramacie postać nie miała prawa doznać przemiany wewnętrznej. Jeśli przy wstępie była zła, zła musiała pozostać już do końca. Co więcej, przywdziana na początku występu maska nie mogła zostać zmieniona w trakcie przedstawienia, a sama sztuka – zawierać drastycznych scen.
Początki teatru niosą za sobą wiele tajemnic. Czas, który dzieli nas od pierwszego wystawionego spektaklu, właściwie zaprzepaścił już szanse na odkrycie czegoś nowego. Każda wiedza na temat tego, co działo się w sferze kulturowej starożytnej Grecji czy starożytnego Rzymu, jest jedynie podstawą, ale czy pozostawanie w świecie wyobrażeń i domysłów, jak wyglądał tamtejszy teatr, nie jest ciekawe? Kto pierwszy dał pomysł stworzenia sztuki teatralnej? Ajschylos pisał:  Kiedy zaś pojawiła się tragedia i komedia (…), tylko kiedy się pojawiła i w jaki sposób? Jakie miała znaczenie? Czy była czymś więcej niż rytuałem? W jakim stopniu była dopracowana i czy rzeczywiście cieszyła oko? Jeśli brak odpowiedzi wypala dziurę w sercu… trzeba zapytać Dionizosa. On przecież to wszystko obserwował ze szczytu boskiego Olimpu.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia