Żądza niejedno ma imię

źródło
Myślałam, że wyrosłam już z książek, w których poruszane są tematy młodzieńczej miłości, zjawisk paranormalnych, demonów i aniołów. Co ciekawe, okładkowa recenzja Demona Żądzy przyciągnęła moją uwagę na tyle, że postanowiłam przebrnąć przez stronice powieści. Nie będę ukrywać, że była to dla mnie droga przez piekło…

Tytuł: Demon Żądzy
Autor: Dominika Szałomska
Wydawnictwo: Novae Res
Dominika Szałomska ma 22 lata, a Demon Żądzy jest jej debiutem. Pisaniem zajmuje się od 2009 roku i, jak sama mówi, jest pozytywnie nastawiona do świata, przepełnia ją energia i chęć do życia. Dodatkowo prowadzi swojego bloga, na którym zamieszcza recenzje książek i wywiady ze znanymi ludźmi. Czym może zaskoczyć książka?
Emily z pozoru jest zwyczajną dziewczyną, która została doświadczona przez los – musi zmagać się z ojcem alkoholikiem. W jednej chwili wszystko się zmienia. Tajemniczy nieznajomy, którego Emily widzi w snach, okazuje się realny, a w dodatku – jest Demonem Żądzy. Ich losy łączą się, dziewczyna zakochuje się w przystojnym Asmodeuszu, a jej życie jest cenniejsze od złota. Demon i Anioł toczą bój o jej duszę, a Lucyfer pragnie jej ciała. Co w takiej sytuacji ma zrobić Emily, która jest rozerwana między dwoma światami? Jak ma poradzić sobie z nową mocą i okiełznać feniksa, który drzemie w jej wnętrzu?
Książka z pewnością wpisuje się w kanon fantastycznych, wydawnictwo określa ją mianem thrillera, a ja chętnie nazwałabym ją… komedią, i to wcale nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Zawsze jednak szukam dobrych stron w powieściach i choć w tym przypadku było to trudne, znalazłam kilka plusów. Spodobał mi się pomysł. Co prawda jest on schematyczny i mało zaskakujący, ale czytelnicy nadal lubią tego typu powieści. Jest miłość, gorący romans i wątki erotyczne. Łatwa i przyjemna lektura, wzbogacona o odważniejsze fragmenty, po których mamy wypieki na twarzy. Czegóż więcej potrzeba na zimne jesienno-zimowe wieczory?
Dość wyrazistą postacią jest Asmodeusz, który w jakimś stopniu wyróżniał się indywidualnością. Rzeczywiście całkiem wyraźnie widać, że autorka chciała mu nadać specyficzny rys, który doda mu charakteru i zadziornego pazura. Bardziej na uwagę zasługują jednak jego zaufani poplecznicy – Samael i Awnas. W szczególności ten drugi przypadł mi do serca, a sceny z jego udziałem czytało mi się przyjemniej.
Książka nie jest podzielona na dwie części, ale w pewnym momencie autorka zmienia narrację z pierwszoosobowej na trzecioosobową. I w tym momencie byłam zaskoczona. Kulawa i niedopracowana relacja głównej bohaterki różni się od relacji narratora wszystkowiedzącego. Może właśnie tutaj tkwi problem? Pani Dominiko, może warto skłonić się ku narracji trzecioosobowej i rozpocząć nad nią pracę?
Teraz muszę przejść do tych nieszczęsnych minusów. Przede wszystkim książka wydaje się propozycją prostą, łatwą i przyjemną, ale w pewnym momencie myślałam, że przez nią nie przebrnę. Jest to wina korekty, ponieważ akurat ona woła o pomstę do nieba. Miałam wrażenie, że powieść została przekopiowana prosto z bloga i złożona w książkę. Zdania są urwane, długie i pisane po przecinku, co czasem sprawia wrażenie wypunktowania treści. Do tego dochodzą liczne błędy językowe, składniowe i fleksyjne. Ja się pytam! za co korektor wziął pieniądze? Bo jeśli wydawnictwo już zdecydowało się wydać książkę i – o zgrozo – zgarnęło za nią pewnie niezłą sumkę, to czy nie powinno przyłożyć się do jej wydania? Myślę, że właśnie w ten sposób najłatwiej skrzywdzić i autora, i czytelnika.
Główna bohaterka często mnie denerwowała, ale z postaciami pierwszoplanowymi zawsze jest jakiś problem. Bardzo trudno wykreować żeńską postać, która ma prowadzić czytelnika przez fantastyczny świat powieści. Może to dlatego, że my, kobietki, jesteśmy zmienne jak pogoda i nawet dla nas samych kobiece myślenie jest zawiłą ścieżką? Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale fakt pozostaje faktem: Emily nie została wyraźnie nakreślona, a jej czyny często wydają się fałszywie heroiczne.
Mogłabym się dalej rozwodzić i wytykać wszelkie błędy, ale mam na uwadze, że jest to jednak debiut. Coś, co jest jedną z najważniejszych rzeczy w karierze pisarza. Mogę powiedzieć jedynie, że wydawnictwo powinno o tym pamiętać i pomagać początkującym autorom. Nie tylko w korekcie tekstów – czasami ważniejsza jest dokładna selekcja. Wtedy pisarz dostaje szansę, by udoskonalić swój warsztat i nie spocząć na laurach.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia