Do not complain!

źródło
Polska natura kreuje ludzi na typowe zrzędy i nudziarzy. Wciąż narzekamy – nieważne na co. Wiecznie coś nam nie pasuje. Gdy pada, jest źle, bo mokro; gdy świeci słońce – również źle, bo gorąco; gdy nie ma w święta śniegu – no co to za święta bez śniegu?!; a gdy pewnego dnia po przebudzeniu się dostrzeżemy za oknem krajobraz przepełniony bielą – … znowu ŹLE! No jakżeby inaczej? Przecież jesteśmy Polakami, tym, co wychodzi nam najlepiej, jest narzekanie…
Czy kiedykolwiek nastąpi dzień, w którym w końcu przestaniemy narzekać, a zaczniemy dostrzegać piękno małych rzeczy znajdujących się wokół nas? Czy jest szansa na to, abyśmy choć raz pomyśleli o tym, jak piękny jest świat i życie, a nie marudzili, że wszystko jest złe, nieudane, a my sami jesteśmy z góry skazani na klęskę? 
Stajemy się samotnikami. Skupiamy się wyłącznie na własnych potrzebach, problemach, obowiązkach. Nie dostrzegamy innych ludzi, chyba że mowa o przyjaciołach. Choć w dzisiejszych czasach nie wiadomo, kogo można mianować własnym przyjacielem, komu można zaufać i powierzyć swoje sekrety i sprawy, komu można się zwierzyć, do kogo można walić drzwiami i oknami, gdy źle się dzieje i nie wiemy, co ze sobą zrobić. Ludzi spełnionych i zadowolonych jest coraz mniej. Za to coraz częściej spotykamy tych, którzy uwielbiają ponarzekać na wszystko, a przede wszystkim na to, jak mają źle i jak się męczą. Liczba zbuntowanych nastolatków, którzy się tną, wzrasta. Co się dzieje, ludzie… Do czego zmierzamy? 
Otóż problemem nie jest samo narzekanie, ale powody tego, że wszystko, co napotykamy na swojej drodze, sprawia, że poziom naszej irytacji wzrasta. Nie potrafimy cieszyć się życiem, mimo że ono jest piękne. Nie umiemy dostrzec małych rzeczy, oczekujemy raczej tych wielkich. Prostota ustąpiła miejsca bogactwu i potędze. Wszystko musi być złote, srebrne, błyszczące, cudowne, komercyjne, do kupienia. Diabeł tkwi w szczegółach… tylko że dla nas te stają się nic nieznaczące i bez sensu. Po co mamy cieszyć się ze szczegółów, skoro możemy dążyć do czegoś więcej. Ale… po co? Po co, skoro wszystko to, co teoretycznie jest nam potrzebne do życia, mamy na wyciągnięcie ręki? Wystarczy rozejrzeć się dookoła, aby móc to odnaleźć. No i chcieć, przede wszystkim chcieć, bo chcieć to móc, jak zwykliśmy mówić. Niestety na tym się kończy – umiemy dużo i pięknie mówić, problem pojawia się wówczas, gdy należy zamienić słowa w czyny. 
Nie potrafimy okazywać uczuć. Wiecznie nie mamy czasu. Jesteśmy zabiegani, w naszych głowach króluje zamęt i pomieszanie z poplątaniem, a ambicje mamy takie, że aż trudno sobie wyobrazić ich pomyślną realizację. Najgorsze jest to, że przestajemy mieć czas dla przyjaciół. Biegamy za tym, żeby nam było dobrze. Wolimy mieć niż być i brać zamiast dawać. To smutne, przygnębiające, beznadziejne, co się dzieje ze światem i co dzieje się z ludźmi. 
Patrzymy na innych spode łba, nie potrafiąc wykazać choć odrobiny zainteresowania, entuzjazmu. Jesteśmy zapatrzeni we własne lustrzane odbicie. Chcemy być perfekcyjni i po części jesteśmy, ale tylko na własnym obrazku, stworzonym w swojej głowie. 
Dlaczego nie umiemy i nie chcemy umieć spojrzeć na człowieka jak na przyjaciela? Uśmiechnąć się, porozmawiać, spędzić z nim czas? Dlaczego wciąż zamykamy się we własnych klatkach i odliczamy wszystko na swoją korzyść? Co nam to daje, co z tego mamy? 
Zazdrość ludzka nie zna granic. W dzisiejszych czasach jesteśmy w stanie wszcząć awanturę o byle co, nawet o głupie miejsce w kolejce do kasy czy w autobusie. Mamy problem z zachwyceniem się drugim człowiekiem, bliźnim. Każde święta mają nam to uświadamiać. Z tym że dla nas święta są już tylko dwoma dniami odpoczynku i objadania się smakołykami przygotowanymi specjalnie na tę okazję. Święta, święta i po świętach… – tak mawiamy. Nie potrafimy już nawet składać życzeń. Po co, skoro możemy kupić kartkę z gotowymi, wydrukowanymi i w dodatku przyozdobionymi? 
Głosimy wielkie idee na temat moralności, a sami zachowujemy się jak zwierzęta, które biją się o kawałek mięsa. Bo po co komuś coś dać, skoro można to wszystko mieć dla siebie i być lepszym? 
Wywyższamy się, uważając siebie za autorytet. Patrzcie i uczcie się. No czy jest inaczej? 
Oczywiście nie dotyczy to wszystkich. Nie chciałabym narażać się na społeczny lincz tylko dlatego, że poruszyłam taki a nie inny temat. Po prostu wydaje mi się, że jest to dobry materiał do rozważań o społeczeństwie. O tym, jak ono się zmieniło przez wieki. Czy technologia już sprawiła, że przestaliśmy patrzeć na świat po ludzku. Niewątpliwie wpłynęła na nasz sposób postrzegania, ale czy to oznacza, że mamy ograniczyć swój wzrok do ekranu smartfona i zamknąć się na otaczającą rzeczywistość? Okażmy nieco więcej empatii i pokażmy, że polski naród nie jest bandą wiecznie niezadowolonych ludzi.
Życie jest piękne. Uwierzmy w to, bo jeśli wciąż będziemy gonić za komercją i żyć w przeświadczeniu, że wszystko jest bez sensu, utkwimy w nicości.
Zbliża się nowy rok, tak więc podsumujmy czwórkę i powitajmy piątkę z optymizmem. Świat stanie się dla nas piękniejszy, jeśli tylko będziemy chcieli dostrzec w nim to piękno!
A teraz, na zakończenie życzę wam dobrego wejścia w ten nowy 2015 rok. Aby wasze zamierzenia i plany spełniły się i abyście mieli wystarczająco dużo siły, żeby walczyć o własne marzenia. Pamiętajcie: bez marzeń nasze życie byłoby niczym. Dlatego marzcie i wyznaczajcie sobie cele, żebyście u kresu swojego życia mogli stwierdzić, że czerpaliście z niego pełnymi garściami i daliście z siebie wszystko, naprawdę wszystko. 
Wszystkiego dobrego!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia