Delikatni jak walec drogowy

źródło

O wampirach pisano już tak wiele razy, że chyba nic nie może nas zaskoczyć. Były bezlitosne bestie siejące spustoszenie i śmierć, ale też piękni kochankowie święcący w blasku słońca niczym diamenty. W czasie po osławionym Zmierzchu przyszedł moment, kiedy wydawnictwa nie wydawały chyba nic innego niż sagi wampiryczne dla młodzieży. W większości schematyczne i przewidywalne historyjki dla nastolatek. Nikogo nie osądzam. Sama zaczytywałam się kiedyś w tych pozycjach, i nawet teraz lubię niekiedy do nich zajrzeć. Czas jednak mija nieubłaganie, w którymś momencie wizja kolejnej 15-latki, która przeżywa swoją pierwszą miłość, przestała mnie już interesować, intrygować, a na końcu bawić. Postanowiłam sięgnąć po książkę, której bohaterowie są starsi i tak trafiłam na Bractwo Czarnego Sztyletu. Saga, która łączy wszystko to, co lubię: akcję, humor, emocje i wampiry. Czy proza J.R. Ward sprostała wymaganiom?

Członkowie Bractwa Czarnego Sztyletu to elitarna grupa wojowników, którzy pod osłoną nocy muszą bronić swojej rasy przed wrogiem – Reduktorami. Przewodzi im groźny i władczy Ghrom. Dotąd uporządkowane życie przywódcy zaczyna się komplikować, kiedy pod jego opiekę zostaje oddana Beth – dziennikarka miejskiej gazety, która nic nie wie o swoim wampirzym dziedzictwu. Jak mężczyzna poradzi sobie w roli opiekuna, skoro w jego żyłach płynie gorąca krew mordercy? Jedno jest pewne, wróg nie śpi, śmierć dyszy w kark, a Ghrom zaczyna dostrzegać, że za sprawą intrygującej kobiety w jego sercu rodzi się coś, czego dotąd nie doświadczył. Nie czas jednak na bzdury, trzeba chwytać za sztylety!

Ludzie boją się wszystkiego, co jest inne, i ich odpowiedzią na to jest walka. To despoci żerujący na słabszych i uciekający przed silniejszymi.

Wielu ludzi zapewne zniechęci fakt, że głównymi bohaterami są wampiry. Rozumiem ten tok myślenia, ale trzeba uświadomić sobie, że przedstawieni w książce „krwiopijcy” prawie nie różnią się od ludzi. Są silni, przystojni i płoną w słońcu, ale wcale nie polują w ciemnych zaułkach na piękne niewiasty. Wręcz przeciwnie, tworzą zamkniętą społeczność matek, ojców, dzieci – całych rodzin – a ich celem jest utrzymanie swojego istnienia w tajemnicy. Bo przecież człowiek to egoista, nie zaakceptuje odmiennej rasy, przestraszy się nieznanego. No i po co to komu? Dlatego podczas czytania książki można sobie bardzo łatwo wyobrazić, że jest się jednym z nich i należy do tego tajemniczego świata.

Akcja rozgrywa się w czasach obecnych, co można wyczuć po niektórych piosenkach, słuchanych przez bohaterów oraz miejscach, jakie odwiedzają. Świat przedstawiony sprawia wrażenie realnego ze wszystkimi instytucjami, pojęciami, odrębnym językiem wampirów. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta historia wydarzyła się naprawdę, ale sprzedaje się ją jako fikcję, bo nikt nie uwierzyłby w istnienie „stworów z legend”.
Oczywiście taki efekt został spotęgowany przez bardzo dobry, plastyczny styl autorki. Opisy pomieszczeń działają na wyobraźnie, niektóre dialogi po prostu zwalają z nóg swoim humorem, akcja trzyma dobry poziom i naprawdę mocno wciąga. Gigantycznym plusem są właśnie postaci, których chyba nie da się nie polubić. Wojownicy posiadają wszystkie cechy, które kobieta szuka w kochanku, a mężczyzna w przyjacielu. Można z nimi zarówno oglądać komedie, jak i wyrywać laski w barze. Nie dziwię się, że to właśnie ich imiona wymieniane są w zestawieniach najbardziej lubianych bohaterów (wśród amerykańskich czytelników paranormal romance, kategoria: hot).
Główna postać kobieca to nie jakaś tam delikatna nimfa, która tylko czeka, aż ktoś jej powie, gdzie ma stać i co robić. O nie. Beth potrafi nakopać i Ghrom nie ma z nią łatwego życia. Uwielbiam, kiedy autor (a w tym przypadku autorka) docenia siłę piękniejszej płci.
 – Aresztujesz mnie?
– Tak.
– Za co?
– Niech pomyślę. Nielegalne najście. Ukryta broń. Masz pozwolenie na tego gnata? Założę się, że nie. No, i te gwiazdki, więc myślę też o morderstwie. Tak, to chyba załatwi sprawę.
– Musisz być jasnowidzem.
– Że co?
– W sprawie zabójstwa. Byłeś kiedyś wewnątrz worka na ciało, glino?

W Mrocznym kochanku występują także sceny erotyczne, a co za tym idzie książka kierowana jest do czytelników pełnoletnich. Także język w niektórych momentach może zostać odebrany, jako nieodpowiedni i wulgarny. Dla mnie nadaje on jednak pewnego smaku całej historii, bo nie zapominajmy, że dotyczy ona wojowników, a oni raczej nie recytują wierszy.
Nie potrafię określić, co w tej historii mnie tak urzekło. Chyba wszystko po trochę, czyli bohaterowie, akcja, niewymuszony wątek romantyczny, humor, trochę zagadkowy klimat i ta duża dawka testosteronu. Polecam wszystkim kobietom szukającym jakiejś seksownej powieści, która pomoże im oderwać się od rzeczywistości. Panowie także znajdą coś dla siebie, chociażby bronie, szybkie samochody i ciężki rap w głośnikach. Jeśli lubicie paranormal romance, to prawdopodobnie jesteście już po lekturze tej książki, ale gdybyście chcieli zacząć swoją przygodę z tym gatunkiem, to jak najbardziej zachęcam. Zakochacie się chyba nie tylko w głównym wątku, ale też w całym Bractwie.
Mroczny kochanek to pierwszy tom stale poszerzającego się cyklu, więc jeśli wciągniecie się w historię (a jestem tego niemal pewna) nie musicie obawiać się o syndrom odstawienia.

Keep calm and be The Shellan
 

Leave a comment



Katarzyna Wojtanowska

7 lat ago

"Mroczny kochanek" to nie jest moja ukochana cześć, ale też dobra 🙂

Cynka

7 lat ago

Widziałam dzisiaj jakąś książkę J.R. Ward w bibliotece i zastanawiałam się, czy wypożyczyć. Przyznam, że mam już dosyć tematyki wampirów tak samo jak wszelkich dystopii.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia