Kącik poetycki – bukiet magnolii

źródło
Siedzę sama na łóżku w pokoju i spoglądam przez okno, które chwilowo stało się moim łącznikiem z całkowicie ponurą dziś pogodą, z zakapturzonymi ludźmi pędzącymi w ulicznym tłumie spraw małych i wielkich. Tulę się do kubka wypełnionego gorącą, białą kawą i zaczynam znowu rozumieć, że tego właśnie mi potrzeba – ciepła, w każdym tego słowa znaczeniu. Temat miłości nigdy nie będzie przereklamowany.

Bukiet magnolii
Śniłam dziś najpiękniejszy 
sen świata.

Był maj. 
Byliśmy nadzy
w swych tajemnicach. 
Miałam na czole kilka
zmarszczek,
ty nie tak bardzo delikatne
dłonie.
Pożółkły welon,
zeschnięty bukiet magnolii.
Trzymałeś mnie za rękę,
nie bacząc na nie tak jędrne już piersi.
Dotykałeś ramieniem duszy.
Bystrymi oczyma podziwiałeś
zeschły bukiet. 

Magnolie zakwitają 
niespodziewanie
i bardzo obficie.


Maj. 
Za chwilę zostanę twoją żoną. 
Otulona bezpiecznym ciepłem zaczynam śnić. Uśmiecha się do mnie para starców stojąca na łące. Zachodzące słońce rzuca jeszcze blask na ich pomarszczone ciała. W oddali dostrzegam bagaż doświadczeń, który zabrali ze sobą w niekończącą się podróż. Torba wydaje się coraz cięższa, ciągle przybywa pamiątek z najróżniejszych zakątków, miast, wiosek. Starzec jest nieco wyższy od staruszki.

Na pomarszczonej twarzy bez trudu odnajduję kilka blizn, głowę przyozdabia garstka siwych włosów. W prawej ręce trzyma laskę, która nieco odciąża kręgosłup w trakcie spacerów. Z kolei lewą dłonią ujmuje chudą dłoń swej żony. Kobieta musiała być piękna za młodu, gdyż dziś nawet prezentuje się z gracją, choć czas oczywiście nie oszczędził nawet jej. Pajęczynowe włosy ma upięte w maleńkiego koka, zwiewna sukienka odsłania pomarszczoną szyję, dekolt, ramiona. Drobnymi palcami co chwilę poprawia niesforny kosmyk włosów. Do lewego ramiączka ma przypięte trzy pożółkłe magnolie.

Co najbardziej uderza mnie w ich widoku? Mądre oczy, które spoglądają głębiej. niż mogłoby się wydawać. Na chwilę przystają, podają sobie prawe dłonie jakby w powitalnym uścisku i stoją tak przez dłuższą chwilę, obdarci z tajemnic wiedzą o sobie więcej niż ktokolwiek inny. Jakby na niewidzialny znak zamykają jednocześnie oczy i w ich głowach maluje się ten sam obraz.

Plac przed kościołem. Wokół pełno gości. On prezentuje się nienagannie w szykownym fraku przylegającym do całkiem muskularnego ciała. Na pierwszy rzut oka wygląda pewnie, zachwyca brawurowym blaskiem, choć gdyby się przyjrzeć, to chyba delikatnie drży mu podbródek. Ona przyodziana w białą sukienkę, z welonem wijącym się po ziemi, zachwyca wszystkich dookoła. Wydaje się taka krucha, niewinna, jak ptak, który dopiero uczy się latać. W prawej dłoni ma bukiet świeżutkich magnolii i pod ich płaszczem ukrywa drżenie nadgarstka.

Oboje nieco przerażeni obietnicą spędzenia ze sobą reszty życia, którego przed nimi tak wiele. Magnolie zakwitają niespodziewanie i bardzo obficie, jak miłość, która pojawia się znienacka i obiecuje tak wiele. Obiecuje bezpieczną przystań w kochanych ramionach, obiecuje wygrzewanie się w słonecznym blasku tak dobrze znanych oczu drugiej osoby. To jest chyba to ciepło, którego tak bardzo pragniemy. Wielka sprawa, czego wam i sobie życzę.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia