Chcę cię usłyszeć…

To moje kolejne spotkanie z twórczością Colleen Hoover. Muszę przyznać, że również tym razem udało się jej uciec od schematów i stworzyć niebanalną historię miłosną, w której nie zabrakło rozpaczy, niesprawiedliwości oraz złamanych serc…

Maybe Someday to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem.

Tytuł: Maybe Someday

Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Sydney ma poukładane życie. Studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Jedynym jej szaleństwem jest samodzielność. Zbuntowała się przeciwko rodzicom i rzuciła prawo, a później zaczęła żyć na własną rękę. Jednak szczęśliwy, samodzielny świat, który sobie zbudowała, w jej 22. urodziny legł w gruzach…
Ridge jest muzykiem programistą. Gra na gitarze w taki sposób, że wzrusza nawet najbardziej skamieniałe serca. Jednak nigdy nie występuje publicznie, woli to robić na swoim prywatnym tarasie. Niestety, blokada twórcza nie pozwala mu pisać tekstów do swoich piosenek. Życie, na które bardzo ciężko sobie zapracował, zaczyna się powoli rozpadać…

Sydney i Ridge są sąsiadami. Oboje w pewien sposób zostali okaleczeni przez los. W tym samym momencie znajdą się w potrzebie, a jedynymi osobami, które będą wstanie im pomóc, będą oni sami.

Może wcale mnie nie potrzebuje.
Może rzeczywiście ją tłamszę.
Może nie jestem jej bohaterem, 

którym zawsze starałem się być, 
może ona w tej chwili w ogóle nie potrzebuje bohatera. 
Bo niby czemu miałaby potrzebować? 
Ma kogoś o wiele silniejszego ode mnie: siebie.




Książka została oparta na bardzo oklepanym schemacie new adult, w którym on wyciąga ją z tarapatów, a ona pomaga mu dalej żyć i po tygodniu nie są już w stanie bez siebie oddychać. Jeśli dodamy do tego jeszcze trójkącik miłosny i fakt, że bohaterowie są muzykami, to stwierdzimy, że ta pozycja niczym nie różni się od pozostałych z tego gatunku. Mimo to Hoover, dzięki dobrze wykreowanym bohaterom, udało się wyjść poza ten schemat i stworzyć niezwykłą historię, od której nie można się oderwać.
Ridge przez swoje wady, zalety i ułomności jest postacią niezwykle interesującą. Autorka powoli wprowadza nas w jego świat ciszy, w którym musiał bardzo szybko dorosnąć i przyjąć na siebie odpowiedzialność za wychowanie młodszego brata. Nigdy nie miał w życiu lekko. Nawet miłość znaczyła dla niego tylko oddanie i dawanie, nigdy branie.
Sydney wyrosła w kochającym domu jako rozpieszczona jedynaczka, ale to były tylko pozory. Dla tatusia była najukochańszą córeczką, dopóki postępowała zgodnie z jego życzeniami. Dopiero gdy rzuciła studia prawnicze, dostała to, czego pragnęła – samodzielność. Przynajmniej tak myślała. W rzeczywistości tkwiła w związku bez przyszłości i w sieci kłamstw, utkanych przez jej najbliższych.
Sydney i Ridge’a początkowo łączy tylko jedno – pasja do muzyki. Oboje czują ją w głębi swojego serca i potrafią wyrażać ją w niezwykle wzruszający sposób. Ona pisze teksty, które chwytają za serce, on zaś tworzy muzykę, która sprawia, że jej teksty zyskują moc.
Wspomniałam również o trójkącie miłosnym i – szczerze mówiąc – nie mogę go pominąć. Nie jest to jednak niedojrzała sytuacja, którą spotykamy w powieściach new adult. W tym trójkącie miłość przez cały czas jest prawdziwa, problem stanowi raczej jej źródło. Nie da się bowiem stworzyć związku opartego wyłącznie na jednostronnym uczuciu. Nikt nie chce tkwić w sytuacji, w której daje, ale nie dostaje niczego w zamian. Niestety, bardzo trudno jest pogodzić się z taką relacją i mieć odwagę ją zerwać.

Maybe Someday to książka przesycona emocjami. Przeplatana tekstami piosenek, do których wspaniałą muzykę skomponował Griffin Peterson. Po prostu w moim odczuciu czegoś tutaj zabrakło. Colleen Hoover w swoich powieściach często wykorzystuje motywy związane z wypadkami samochodowymi i bójkami. W tej pozycji zabrakło takich sytuacji, w wyniku czego akcja była trochę flegmatyczna. Generalnie w książce niewiele się działo. Autorka skupiła się na uczuciach i to one grały tutaj pierwsze skrzypce, na czym ucierpiała trochę akcja.

Nową książkę Colleen Hoover bez wątpienia polecam wielbicielom jej twórczości. Myślę, że po jej przeczytaniu będą usatysfakcjonowani. Maybe someday przypadnie również do gustu osobom, które lubią niebanalne historie miłosne, zdecydowanie wykraczające poza schemat.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia