Duchowa samotność

źródło
Byłbyś w stanie w poszukiwaniu korzeni swojej ulubionej piosenki z dzieciństwa wyruszyć w głąb afrykańskiej dżungli? Niektórzy z was pewnie tak. Ale czy zamieszkałbyś w zupełnie obcym plemieniu, gdyby cię zaczarowało? Dokument Uciekinier z Nowego Jorku opowiada fascynującą historię człowieka, który na oba te pytania odpowiedział twierdząco.
Zapraszam na przegląd także innych premier.


Zacznijmy od nowa
źródło

Gretta, początkująca piosenkarka,
przyjechała do Nowego Jorku, aby towarzyszyć swojemu chłopakowi, rozchwytywanemu
muzykowi, który negocjuje właśnie kontrakt życia. Dan, producent muzyczny, od
lat mieszkający w Wielkim Jabłku, przeżywa właśnie poważny kryzys. Rozstał się
z żoną, jego kontakt z nastoletnią córką jest coraz słabszy, a z pracy go
wyrzucono. Wizyta w niewielkiej knajpie, w której śpiewa Gretta, na zawsze
odmieni ich życie…

Pamiętacie Once? Film sprzed prawie dziesięciu lat oczarował wielu kinomanów
prostą, lecz kipiącą od emocji historią miłosną z cudowną muzyką w tle.
Irlandzki reżyser po zrealizowaniu w swoim kraju mało znanego Zonad, postanowił powtórzyć sukces Once, tworząc film niemal identyczny.

W tym przypadku nie jest to jednak
duży zarzut. Carney wie, jak tworzyć inteligentne komediodramaty z dobrą muzyką,
i to wykorzystuje. Zacznijmy od nowa
z jednej strony jest obrazem sympatycznym i podnoszącym na duchu, z drugiej
życiowym i nie udającym, że rzeczywistość składa się tylko z samych pozytywnych
aspektów. Carney, choć nie używa górnolotnych słów, z nieoczywistą subtelnością
dociera do sedna wielu spraw, pozwalając spojrzeć na nie z nowej perspektywy.
Całość dopełnia zgrabny soundtrack, który przypadnie do gustu szczególnie fanom
ballad w stylu Nory Jones oraz bardzo dobre aktorstwo grających główne role
Marka Ruffalo i Keiry Knightley.

Zbaw nas ode złego
źródło

Ralph Sarcie, oficer policji z Nowego
Jorku, prowadzi śledztwo w sprawie serii tajemniczych zabójstw. Pomocy udziela
mu Mendoza, niestereotypowy ksiądz, który sądzi, że w morderstwa zamieszane są
siły nieczyste.

Scott Derrickson, który dał nam trzy
lata temu bardzo dobry, ciekawy horror Sinister,
tym razem zawiódł. W Zbaw nas ode złego
nie potrafił się zdecydować, czy chce nakręcić horror, policyjny thriller czy…
komedię. Pierwsze pół godziny to nawet niezłe kino policyjne, które skręca
jednak w stronę schematycznego horroru. A „straszy” tu znany nam od pokoleń
zestaw: gasnące nagle światło, wyskakujący z ciemności opętani, ginące w
niewyjaśnionych okolicznościach zwierzęta, itd. Co jakiś czas pojawiają się
elementy komediowe, który niepotrzebnie rozluźniają i tak niezbyt napiętą
atmosferę. Przez taki mariaż powstało kino niestraszne, nudne i nieudolnie łączące
kolejne wątki.

Rodzinne rewolucje
źródło

Po wyjątkowo nieudanej randce w
ciemno samotni rodzice Jim i Lauren zgadzają się co do jednego – nigdy nie chcą
się już więcej widzieć. Jednak gdy każde z nich postanawia wyjechać na
egzotyczne wakacje z dziećmi, okazuje się, że przez cały tydzień będą skazani
na swoją obecność w ekskluzywnym kurorcie w Afryce.

Ekranowy duet Adam Sandler & Drew
Barrymore znamy już od dawna, aktorzy rozśmieszali nas już wcześniej w niezłych Od wesela do wesela i 50 pierwszych randkach. Być może ich
trzeci wspólny film miał być powrotem do starych dobrych czasów, w których to
obydwoje cieszyli się niesłabnącą popularnością, a produkcje, w których grali, były
co najmniej dobre. Jeśli tak, to odnieśli oni połowiczny sukces. Rodzinne rewolucje nie grzeszą
oryginalnością, sprowadzając się do bycia kolejną komedią romantyczną w stylu: kto się lubi, ten się czubi.
Schematyczność widoczna jest nie tylko w samym punkcie wyjścia, ale praktycznie
w każdym elemencie fabuły, od rodzinnych relacji do stereotypowego obrazu
Afryki. Całość ratują Sandler i Barrymore; chemia pomiędzy nimi nie słabnie
mimo upływu lat. Widać, że aktorzy znają się i lubią od dawna, wnoszą bowiem do
filmu urok, wyciągając od siebie nawzajem to, co najlepsze.

Gang Wiewóra
źródło

Spiżarnia wypełniona smacznymi
orzechami to marzenie każdej wiewiórki. Nie inaczej sprawa ma się ze Surlym,
nieco opryskliwym zwierzakiem zamieszkującym miejski park. Kiedy odkrywa, że w
jego pobliżu znajduje się sklep z orzechami, ma tylko jeden cel – ukraść
zgromadzone wewnątrz bogactwa. Organizuje zespół, by zrealizować skok, który
ustawi ich… na całą zimę.

Reżyser filmu, Peter Lepeniotis,
inteligentnie wykorzystuje podgatunek heist movie, reinterpretując znane z
niego wzorce i typy postaci. Plan wiewiórek kradnących orzeszki ze sklepu łączy
się płynnie z wątkiem okradających bank złodziei, wydaje się jego animistyczną
wersją. Nie jest to główny problem filmu, ale został ciekawie przez twórców
zaakcentowany. Brak tu też typowego podziału na postacie dobre i złe, w końcu
głównymi bohaterami są urocze z wyglądu, choć kradnące wiewiórki. Solidny
scenariusz dopełnia dopracowana strona wizualna i efektowne (niekiedy jednak za
bardzo) sceny akcji. 

Uciekinier z Nowego Jorku
źródło
Louis Sarno, amerykański podróżnik i
muzykolog, w młodości usłyszał pewną piosenkę, która tak go zafascynowała, że
postanowił prześledzić jej historię. Tak trafił do tropikalnego lasu w środku
Afryki, gdzie odnalazł pigmejskie plemię Bajaka. Nigdy nie wrócił już do
rodzinnych stron. Gdy jego syn poważnie się rozchorował, Sarno obiecał mu, że
jeśli wyzdrowieje, zabierze go do miejsca skąd pochodzi. Po 25 latach od
wyjazdu, Louis wraca wraz z synem do USA.
Tak jak przypadek (a może
przeznaczenie?) zesłał Sarno do środkowoafrykańskiego plemienia, tak reżyser
Michael Obert przypadkowo dowiedział się o Louisie zbierając materiały o
ratowaniu lasów tropikalnych w Kotlinie Konga. Historia, o jakiej się dowiedział,
wydała mu się jednak tak niezwykła, że nie potrafił przejść obok niej
obojętnie. Tak powstał bardzo ciekawy dokument o zderzeniu dwóch skrajnie
różnych cywilizacji. Sarno to bohater, który dla odnalezienia wewnętrznego spokoju
gotowy był zmienić swoje życie o 180 stopni. Odrzucił rozwiniętą cywilizację, w
której czuł się samotny, ale także wśród Bajaków nie znalazł w pełni
akceptacji. Jego na poły tragiczna postać została scharakteryzowana z
subtelnością i wyczuciem.

Czerwony i niebieski
źródło

Do włoskiego liceum trafia na
zastępstwo nauczyciel Giovanni. Pełen wigoru i wiary w uczniów chce zarażać
swoich wychowanków miłością do sztuki i kultury. Najpierw musi się zmierzyć
jednak z zobojętnieniem klasy – zbioru imigrantów, dorastających nastolatek i
dzieciaków z problemami. Jego przewodnikiem zostaje Fiorito, stary profesor
historii sztuki, niegdyś znakomity nauczyciel, teraz wypalony cynik marzący o
zbliżającej się emeryturze.

Szkoła to wdzięczny temat dla
filmowców, w końcu to miejsce, w którym przeżywamy dużą część swojego życia. Za
szkolnymi murami istnieje nie tylko nauka, ale też miłość, zdrada, ból, radość,
pot i łzy (czyli praktycznie wszystko, co składa się na życie). Giovanni
Piccioni niestety nie dodaje do tematyki filmów szkolnych niczego nowego,
przepisując scenariusz przeróżnych produkcji, od komedii po poważniejszą w
tonie Klasę. Historie uczniów
przysłaniają tu za bardzo sylwetki nauczycieli. Piccioniemu udało się stworzyć
ciekawe uczniowskie postacie, ale w żaden sposób je nie rozwinął. Reżyser nie
miał konkretnego pomysłu na swój film i koniec końców stworzył przeciętną
produkcję, której obejrzenie nie jest obowiązkowe. 

Leave a comment



Czarny Kruk

8 lat ago

Moim zdaniem "Zbaw nas ode złego" to totalny niewypał. Bardzo mnie zawiodła ta produkcja. Pozostałym filmom chętnie się przyjrze bliżej ;>

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia