Niewinne zło czyhające w sercach dzieci

żródło
Jaka jest różnica między glutami a brokułami? Dzieci nie jedzą brokułów.

Pete Johnson, Jak wychować sobie rodziców

Pierwszego dnia w nowej szkole byłem na spotkaniu u tego przeżartego przez mole starego pryka, który twierdzi, że jest dyrektorem. Ma ze sto osiem lat, jedną wielką brew, a gdy mówi, strasznie pluje. Kiedy wyszedł, musiałem wytrzeć twarz. Przemokłem na wylot.
Pete Johnson, Jak wychować sobie rodziców

Tytuł: Jak wychować sobie rodziców
Autor: Pete Johnson
Wydawnictwo: Amber

Żart? Dowcip? Czy są to słowa powszechnie znane i lubiane w całej swej krasie? Czy nie towarzyszy im wyłącznie urok zewnętrzny? Żart? Czy piękna, dostojna, podziwiana literatura jest w stanie przyjąć do swego grona coś tak pospolitego, wręcz niezdyscyplinowanego? Oczywiście! Dowcipy to jeden z ciekawszych sposobów przekazywania swego zdania. To właśnie ich puenta jest w stanie wywołać nasz uśmiech gwarantując tzw. banana. To przecudowne uczucie, powszechnie znane i lubiane. Żarty? Och, to jest coś! Potrafią wywołać w nas niesamowicie pozytywne emocje, których sami nie spodziewalibyśmy się doznać. Możemy płakać, uśmiechać się głupkowato, wydawać dziwne, niezidentyfikowane dźwięki, a nikt nie śmie pomyśleć, że z naszym umysłem dzieje się coś niedobrego!
Jak wychować sobie rodziców to powieść, której treść przejawi się na naszym ciele powyższymi oznakami. Z Pete’a Johnsona musiał być niezły chuligan, skoro potrafi wymyślić coś tak zabawnego, różnorodnego, trafiającego do serc odbiorców w każdym wieku. Każdym! Czytałam ja, brat, znajoma i mama, i każdy z nas skończył z bananem na twarzy. To chyba coś znaczy. 🙂 Chociaż muszę przyznać, iż niektóre dowcipy zdawały się zbyt naciągane albo po prostu nieśmieszne. Oczywiście zdarza się to często — każdy ma inne poczucie humoru, lecz rozbawiająca treść książki zamaskuje te małe niedociągnięcia. 

Jak wychować sobie rodziców to powieść pełna zabawnych porównań, ukazująca życie dorosłych oczami dziecka. Jak dla mnie książka ciupkę skłania się ku parodii, gdyż zachowania rodziców były ewidentnie rozbrajające, a co najstraszniejsze, synchronizowała się ze spostrzeżeniami młodszych. Sama przyłapałam się na odnalezieniu kilku podobieństw. Tak, to przerażające. Pomijając ten temat — pan Pete stworzył idealną pozycję na dwie godzinki (a może i mniej?) weekendowego, wieczornego kaca książkowego. Dzięki niej możemy się rozluźnić i ewidentnie pośmiać, czego często może nam brakować. Postacie — cudo, fabuła nie zachwyca wartką akcją, ale całokształt i tak potrafi wywrzeć spore wrażenie. 

Podsumowując Jak wychować sobie rodziców to doskonała pozycja na ”jeden raz”, zachwycający poradnik dotyczący dorosłych/rodziców. Książkę jak najbardziej polecam! Jeśli uwielbiacie czuć uśmiech na twarzy, to wiedzcie, że to pozycja w sam raz dla was. 🙂

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia