Poważnie o latach 50.

źródło
Raz na jakiś czas polscy dystrybutorzy wprowadzają do kin repremiery, czyli wznowienia dystrybucyjnego obiegu klasyków kinematografii. Były już produkcje nieme, był Kubrick, zobaczyć mogliśmy także obrazy Charliego Chaplina. Jednym z nim był Król w Nowym Jorku, przedostatni film Mistrza.
W przeglądzie filmowym także o: przepełnionym akcją Herculesie, komedii Szef i brytyjskim dramacie Nasrine.

Hercules
źródło
12 tys. lat p.n.e. Hercules, syn
wszechmocnego Zeusa, przez całe swoje życie zaznał tylko cierpienia. Po
wykonaniu dwunastu trudnych prac i utracie najbliższej rodziny poświęca się
okrutnym bitwom. Jego kompanami zostaje szóstka podobnych do niego straceńców.
Ich los zmienia się, gdy król Tracji zechce, aby uczynili jego wojsko
niezwyciężonym. Zauważą oni, jak nisko upadli, kiedy stworzą wojowników
równie bezlitosnych, jak oni.
Hollywood od lat przekonuje nas, że
pomysły chodzą dwójkami. Niemal co roku pojawiają się filmy konkurencyjnych
wytwórni, opowiadające o tym samym nieco innymi środkami. Tandetna Legenda Herkulesa z Kellanem Lutzem nie
trafiła na szczęście do polskich kin, ale już kilka miesięcy później mieliśmy
okazję obejrzeć wersję drugą – z większym budżetem, z głośniejszymi nazwiskami w
obsadzie, ale czy lepszą?
Opis Herculesa sugeruje pewne rozterki psychologiczne, które mogłyby
targać bohaterami, więc od razu uprzedzam – to film nieskażony myślą. Najnowsze
dziełko Bretta Ratnera to średniej klasy kino rozrywkowe, które nie zaoferuje
widzowi nic oprócz kolorowej rozwałki. Na ekranie Dwayne Johnson pręży muskuły
(jeszcze większe niż zwykle), leje się pot i krew, a efektowne sceny walki
przyprawiają o zawrót głowy. To film przeładowany akcją, o prościutkiej fabule,
do przetrawienia z kubkiem popcornu i z ograniczoną aktywnością mózgu.
Szef
źródło
Carl jest szefem kuchni cenionej
restauracji w Los Angeles. Podchodzi do swej pracy z prawdziwą pasją, a każde
jego danie to małe arcydzieło. Jednak konflikt z nielubianym krytykiem
kulinarnym, w którym znaczny udział miał niefortunny wpis na Twitterze i
wynikły z tego spór z właścicielem restauracji, sprawiają, że mężczyzna rzuca
pracę. Zaczyna wszystko od nowa, korzystając z pomocy przyjaciół. Wkrótce jego
projekt staje się niezwykle popularny.
Jon Favreau, znany głównie z
reżyserowania wysokobudżetowych widowisk, powraca z projektem niewielkim, pomimo
gwiazd świecących na liście obsadowej. Udowadnia, że wciąż potrafi kręcić
lekkie, przyjemne oraz inteligentne kino rozrywkowe dla każdego widza. Choć
historia jest bardzo banalna i odtwarza kolejne klisze, to całość sprawia dobre wrażenie dzięki aktorskiej witalności. To właśnie chemię pomiędzy
postaciami tak dobrze się tutaj ogląda. Bohaterowie są wiarygodni, dialogi
niegłupie, a jedzenie – kuszące jak nigdy dotąd.
Król w Nowym Jorku
źródło
Zdetronizowany król Shadov z Estrovii
przybywa do Nowego Jorku. Wizyta władcy staje się dużym wydarzeniem w mieście.
Shadov nieoczekiwanie zawiera przyjaźń z uświadomionym politycznie 10-latkiem,
co ściąga na niego przypuszczenia, że jest komunistą. W rezultacie zostaje
wezwany na przesłuchanie przed Komisją do Badania Działalności
Antyamerykańskiej.
Fani Charliego Chaplina dobrze
wiedzą, że bardzo często mieszał on w swoich filmach bezpretensjonalny
slapstick z poważną wymową. W Królu w Nowym Jorku przemyślenia reżysera są
jednak znacznie smutniejsze. Mało tu prawdziwego humoru, dominuje natomiast
krytyka komunizmu, rzeczywistości zimnej wojny oraz ogłupiającej roli mediów. Chaplin
bezlitośnie wypunktowuje najważniejsze problemy amerykańskiego społeczeństwa
lat 50., zafiksowanego na punkcie komunizmu i coraz silniejszego konsumpcjonizmu.
To jeden z najsmutniejszych filmów Chaplina, nie najlepszy w jego dorobku, ale
nadal potrafiący zaciekawić widza trafnością analiz.
Nasrine
źródło

Młoda Nasrine jest muzułmanką i
mieszka w Teheranie. Z powodu kłopotów z lokalną policją, zmuszona jest wraz z
bratem do wyjazdu do Wielkiej Brytanii. Oswojenie się z nową rzeczywistością
nie przychodzi jej łatwo, a szukanie swej indywidualności spotyka się z
niechęcią i uprzedzeniami otoczenia.

Nasrine w zamierzeniu
miała być szczerym głosem mieszkającej na Zachodzie irańskiej reżyserki Tiny
Gharavi w walce o multikulturowość. Wydawało się, że Gharavi będzie potrafiła
zajrzeć w dusze imigranckiej społeczności, cierpiącej zarówno w kraju, jak i za
granicą. Reżyserka jednak, choć opowiada o krzywdzących stereotypach, same w
nie popada, banalnie charakteryzując każdą z nacji. Jej postacie są słabo
rozwinięte, przypominają bardziej kukły niż prawdziwych ludzi. Dodatkowo rzuca
się w oczy słaby warsztat techniczny – nikt nie oczekiwał od tego
niskobudżetowego filmu cudów, ale pewna niechlujność razi w czasie
oglądania.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia