Życie (nie)idealne od kuchni, czyli Pierwsze damy Francji – Robert Schneider

źródło

Może słyszeliście o tej książce, może nie. Powiem wam tylko tyle, że ani jedna ani druga opcja nie wyrządzi wam krzywdy.


Pierwsze damy Francji to obietnica poznania prywatnie Yvonne, Claude, Anne-Aymone, Danielle, Bernadette, Cecilie, Carle i Valerie. Wszystkie z nich to tytułowe bohaterki. Jak wiadomo media rzadko podają fakty, bez żadnego wyrywania z kontekstów. Dzięki tej książce mamy okazję poznać całą prawdę. Opisuje ona życie pierwszych dam przez, w trakcie i po kadencji ich partnerów.

Tytuł: Pierwsze damy Francji
Autor: Robert Schneider
Wydawnictwo: Muza
Ta książka nie była przeze mnie jakoś szczególnie wyczekiwana. Zanotowałam sobie, że w wolnym czasie miło byłoby coś takiego przeczytać, ale nie przykładałam do niej wielkiej wagi. Może na początek powiem, że jest prześliczna, choć mówię to tylko i wyłącznie dlatego, że widziałam ją w księgarni (gdyż ja mam egzemplarz przedpremierowy i okładkę bez uszlachetnienia). Pięknie prezentuje się na półce.
Od pierwszych stron nieco się nudziłam. Nie porwała mnie i momentami chciałam ją nawet odłożyć, ale dzielnie brnęłam dalej. Z biegiem stron było coraz lepiej i zaciekawiłam się. Może nie czytałam z zapartym tchem, ale zrobiło się przyjemnie.

Nie chcę się tu rozwodzić nad fabułą, gdyż niewiele jest tu ingerencji autora (mam nadzieję). Książka podzielona jest na rozdziały poświęcone konkretnej pani, która w jakimś czasie była pierwszą damą. Zaskoczyły mnie niektóre historie, nie sądziłam, że coś takiego może mieć miejsce na tak wysokim szczeblu.

Natomiast pisarsko lektura wypadła świetnie. Styl autora jest przyjemny, choć na początku ciężko było mi się wpasować w klimat. Czytało się szybko i nie było to złe.

To na co muszę zwrócić uwagę, to przeskoki w czasie. Przez to trudniej było mi wytrwać, gdyż ciekawiło mnie, co dokładnie działo się między jednym a drugim momentem. Okej – wiem, że co do minuty życia nie można opisać, ale byłoby miło choć to nakreślić. Nieraz wydarzenia nie były ułożone chronologicznie. Nie pomagały też liczne dygresje, wiele przeróżnych nazwisk i ogólny chaos.
Kunszt i może nawet talent literacki Robert Schneider ma, ale myślę, że powinien spróbować z fikcją. Może i jest dziennikarzem specjalizującym się w polityce, ale jedno nie przeszkadza drugiemu. Ciężko mi ocenić tę książkę, gdyż była taka pół na pół – nijaka. Myślę, że ominięcie tej pozycji nie będzie najgorsze, ale jeżeli już się na nią zdecydujemy, to też możemy fajnie spędzić czas. Nasuwa mi się skojarzenie, że ta książka byłaby idealnym prezentem dla mamy czy babci.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia