Bo mieć nie zamienia się w być…

źródło
Nadzieja to miętowy likier zamknięty w butelkowozielonych kulkach i zatopiony w deserowej czekoladzie.
Dwie istoty – dojrzała kobieta i mała dziewczynka. Niby podobne, a jednak tak różne. Każda z nich pragnie miłości, zrozumienia i przede wszystkim czasu, by pogodzić się z tym, co było. Trafiają na siebie, bo los był dla każdej z nich okrutny. Co z tego wyniknie? I przede wszystkim – jakie role w tej historii mają tytułowa poduszka w różowe słonie i tajemniczy Łukasz?


Tytuł: Poduszka w różowe słonie
Autor: Joanna M. Chmielewska
Wydawnictwo: MG

Nie musimy niszczyć przeszłości. Już minęła.

Główną bohaterką powieści jest Hanka, 30-latka, która prowadzi na pozór poukładane i uporządkowane życie. Można by powiedzieć, że jest kobietą idealną. Nic bardziej mylnego. W życiu Hanki nie ma miejsca na żadne bliskie relacje poza przyjaźnią z Ewką – koleżanką ze szkolnej ławki. Ale prawdziwa przyjaźń ma swoją cenę i niespodziewanie Hanka staje się jedyną opiekunką malutkiej Ani. Wszystko bardziej się komplikuje, gdy okazuje się, że Hania to tak naprawdę zakompleksiona dziewczynka, bojąca się bliskości i przede wszystkim kobieta nieposiadająca kompletnie instynktu macierzyńskiego. Jak sobie z tym wszystkim poradzi? Czy ją to nie przerośnie? Dlaczego Hanka skrywa w tajemnicy wydarzenia z przeszłości? I czy w tym wszystkim znajdzie się miejsce dla Floriana i Łukasza? Odpowiedź znajdziecie w Poduszce! 

Nieodwracalność znowu zatriumfowała. Została pustka w sercu. I mała samotna dziewczynka, którą nie miał się kto zaopiekować.
Całość komponuje się świetnie. Książkę przeczytałam w dwa wieczory, nie mogłam się od niej oderwać. Momentami bałam się, że jest to tania podróbka Chichotu losu, ale bardzo szybko zostałam wyprowadzona z tego błędu. Poduszka w różowe słonie różni się pod wieloma względami i rzekłabym nawet, że jest lepsza. Bardzo podobały mi się fragmenty, które zostały umieszczone kursywą – tak zwane wspomnienia bohaterów. Autorka zrobiła to w zgrabny, według mnie, sposób. Dialogi, hmm… one również są piękne. Niektóre przepełnione są życiowymi mądrościami i wyjątkowym charakterem, co sprawia, że pozycję czyta się z przyjemnością.

Miłość pozwala widzieć to, czego inni nie widzą. 

Nadszedł czas, by powiedzieć, co myślę na temat bohaterów. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, moją największą sympatię wzbudził Łukasz. Jest to mężczyzna niesamowicie empatyczny, serdeczny, pełen ciepła, zrozumienia i gotowy nieść wsparcie zawsze, kiedy zajdzie taka potrzeba. Nie odpuszcza, jest uparty, ale nie nachalny. Bardzo podziwiam go za to, że – choć przeszłość była dla niego strasznym doświadczeniem – nie poddaje się i idzie dalej, mimo wszystko, na przekór wszystkim. Wydaje mi się, że aktualnie brakuje ludziom właśnie takiego samozaparcia, dlatego bardzo doceniam fakt, że autorka zwróciła na to uwagę. 
Tak naprawdę w tej pozycji nie ma bohatera, który bardzo by mnie raził. Uważam, że każdy z nich wnosił do historii coś nowego, niesamowitego, coś, co sprawiało, że po zsumowaniu wyszła idealna całość. Pani Joanno, jestem pełna podziwu! Chylę czoła!
Błąkały się, nie umiejąc się odnaleźć w mieszkaniu za małym i za dużym dla nich obu, w mieszkaniu, które nie chciało stać się domem, więc może dlatego, nie umiejąc znaleźć wspólnego domu, próbowały otoczyć się znajomymi przedmiotami i rytuałami, aby stworzyć sobie choć jego namiastkę.

Poduszkę w różowe słonie polecam
zdecydowanie paniom. Wszystkim – bez względu na wiek. Nie pożałujecie,
moje drogie, uwierzcie mi. Będziecie tylko prosiły o więcej. Historia,
która – wbrew pozorom – może wydawać się po prostu denna, zupełnie taka
nie jest. Ale, jak to w życiu bywa, pozory mylą. Dlatego gorąco polecam!
Przekonajcie się same!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia