Fenomen Harry’ego Pottera

źródło
Harry Potter pojawił się na świecie w roku 1997, w Polsce tomy 1 i 2 – Harry Potter i Kamień Filozoficzny i Harry Potter i Komnata Tajemnic – pojawiły się dopiero w 2000 roku. Powoli zaczęła się magiczna obsesja. Kolejne dwa tomy: Harry Potter i więzień Azkabanu oraz Harry Potter i Czara Ognia, ukazały się w 2001 roku. Tom 5 – Harry Potter i Zakon Feniksa – pojawił się w roku 2004, Harry Potter i Książę Półkrwi w 2006 i w końcu ostatnia część – Harry Potter i Insygnia Śmierci – w roku 2008. Polskie premiery następowały zaledwie rok po premierach oryginalnych, czyli dosyć szybko. Właściwie, czy na jakąkolwiek książkę czekaliśmy tak krótko? Szczególnie, że tomy były niezwykle grube (mowa o ostatnich).

Na filmy z małym czarodziejem również nie czekaliśmy za długo. Premiera pierwszego filmu miała miejsce w 2001 roku, u nas w 2002. W przypadku drugiego filmu również był rok różnicy, a później była to kwestia kilku miesięcy. 

Harry Potter i Kamień Filozoficzny 2001, 2002
Harry Potter i Komnata Tajemnic 2002, 2003
Harry Potter i więzień Azkabanu 2004
Harry Potter i Czara Ognia 2005
Harry Potter i Zakon Feniksa 2007
Harry Potter i Książę Półkrwi 2009
Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. 1 2010
Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. 2 2011

Nie bez powodu umieściłam tutaj te daty, a wpis nazwałam: Fenomen Harry’ego Pottera, gdyż uważam, że co by nie mówić o autorce i samej książce, jest to dosyć ciekawe wydarzenie.

Swoją przygodę z Harrym Potterem rozpoczęłam w roku 2000, mając lat siedem, a więc byłam w pierwszej klasie podstawówki. Swojego pierwszego „pottera” miałam ze szkolnej biblioteki. Przyniosłam go do domu i moja kochana mamusia zaczęła mi go czytać na głos, jak często robiła wieczorami. Historii przysłuchiwał się tata i często siadał z nami. Zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu pobiegłam do szkoły po tom kolejny i przeczytaliśmy go w taki sam sposób. Czytaliśmy wszyscy na głos, zawsze razem, bo nikt nie chciał opuścić fragmentu. Ciekawiło mnie to, że moi rodzice również czekali na kolejną książkę. 

Gdy tylko wyszły dwa kolejne tomy, zamiast czekać na wydania z biblioteki, kupiliśmy „czteropak”, był w całkiem dużej promocji. Od razu przysiedliśmy do czytania. Czytaliśmy non stop! Rodzice wracali z pracy, ja ze szkoły i czytaliśmy, potem długo dyskutowaliśmy i staraliśmy się wymyślić, co będzie dalej. 

Nie tylko u mnie w domu trwała gorączka Pottera. Wszyscy w mojej szkole znali go i czytali, cały czas zasypywaliśmy się informacjami i wydarzeniami z książki, to było cudowne! Na modne wówczas bale karnawałowe większość przychodziła w strojach czarodziejów. Mieliśmy zeszyty z Potterem, długopisy, piórniki, a nawet plecaki! Wszyscy na zimę kupowali bądź szyli sobie szaliki w barwach ukochanego domu. 

Gdy poszłam do czwartej klasy, w roku 2004, wszyscy z niecierpliwością oczekiwaliśmy wydania piątego tomu, czytaliśmy wszystko jeszcze raz, szukaliśmy na forach internetowych jakichś podpowiedzi. Nasza nauczycielka polskiego, by choć trochę nam pomóc w czytaniu, kazała nam przeczytać tom pierwszy i zrobiła z niego lekturę szkolną. Nawet rodzice i dyrekcja szkoły nie miały nic przeciwko temu. Co więcej, nie była to zwykła praca z lekturą, a przeniesienie się w prawdziwy świat magii! Zostaliśmy podzieleni na cztery domy, przebieraliśmy się i robiliśmy sobie testy z wiedzy. W tym roku wyszedł również upragniony piąty tom! Pamiętam, że razem z rodzicami pojechaliśmy na premierę do tutejszego centrum handlowego, to było niesamowite przeżycie! Jednak wtedy Harry był wszędzie! Można go było kupić we wszystkich księgarniach, a nawet w kioskach i supermarketach!

Gdy wyszła szósta część, kończyłam już podstawówkę, wraz z rodzicami przeczytaliśmy ją w ciągu czterech dni. Pamiętam, że w jakiejś gazecie było zdjęcie chłopca, który przeczytał ją w jedną noc! To była dopiero obsesja. 

Na tom siódmy trzeba było czekać naprawdę sporo czasu, pojawił się dopiero wtedy, gdy byłam w drugiej gimnazjum. W międzyczasie wyszło bardzo wiele poradników magicznych poszerzających wiedzę o magicznym świecie. Gdy w końcu wyszedł tom siódmy, byłam już trochę za stara na nocne premiery, książkę przyniósł mi kurier, czytałam ją z zapartym tchem sama, dopiero później dałam ją rodzicom. Smutek, że to już koniec tej wspaniałej przygody, był ogromny. 

Pierwsza część filmu Harry’ego była naprawdę ogromnym wydarzeniem, oglądałam ją wiele razy. Na początku z rodzicami w kinie, później klasowo w kinie, później na DVD… Pierwsza część na takich dzieciach z podstawówki wywarła wrażenie ogromne, ale podobała się również rodzicom. Kolejne trzy filmy pojawiały się kolejno po sobie, były genialne, coraz bardziej upiorne i zachęcające. Jeśli ktoś do tej pory nie czytał tej książki, gnał do najbliższej księgarni i od razu ją kupował. 

Na premierę piątego filmu czekaliśmy aż dwa lata, aktorzy wypowiadali się, że mają też swoje życie, ludzie przypominali sobie książkę. Ten film był dla mnie wyjątkowy dlatego, że oglądałam go w kinie podczas premiery! Nigdy go nie zapomnę. 

Reżyser zadania prostego nie miał szczególnie z ostatnimi częściami, były długie, a fani znali je na pamięć i każde niedociągnięcie wytykali. Chyba największe emocje wzbudziła część ostatnia, którą podzielono na dwie. Może i nie była do końca zgodna z książką, ale okazała się świetnym widowiskiem.

A teraz…
Harry Potter stoi sobie grzecznie na jednej z półek mojego regału regularnie przecierany szmateczką. Filmów nie mam, ale lecą często w telewizji, dostępne są łatwo na DVD i w internecie. Wokół niego pojawiło się wiele kontrowersji, mocno apelował Kościół, a mimo to Harry przetrwał. Jego fenomen jest ogromny, bo nie ma chyba drugiej takiej książki naszych czasów, która porwała tyle ludzi, w tym dzieci! Nawet Eragon czy Narnia nie miały aż tylu czytelników, nie zrobiono z nich kolejnych filmów tak szybko, jak to uczyniono z Harrym. Kochany mały czarodziej zachęcił miliony dzieci do czytania i oglądania. 

Ostatnio na jakimś kanale leciała pierwsza część, oglądałam ją wraz z rodzicami, było zimno, nikt z nas nie wychodził z domu, zrobiliśmy popcorn i legliśmy na kanapie. Było fajnie, znaliśmy film na pamięć, a mimo to bawił i cieszył. Kolejne części pewnie też obejrzymy. Pomimo tylu lat Harry wciąż cieszy, porywa również inne pokolenia, a o to przecież chodzi – żeby ludzie czytali.

Leave a comment



Kinga

5 lat ago

Ja właśnie dzisiaj zaczęłam swoją przygodę z Potterem – lepiej późno niż wcale, ale zdecydowałam się na czytanie w oryginale.

Dorota Niska

5 lat ago

Harry Potter nigdy się nie nudzi. Można go czytać i oglądać w nieskończoność :D. Właśnie teraz na TVN lecą po kolei wszystkie części. Jeśli ktoś ma ochotę, to może z Harrym spędzić piątkowe wieczory 😀

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia