Kim jest ten Piękny Nieznajomy?

źródło
Dzisiaj o książce idealnej na letnie wieczory. Pobudzający wyobraźnię erotyk, na który zapewne skusi się szerokie grono dorosłych czytelniczek. Mam przyjemność przestawić Pięknego nieznajomego duetu autorek ukrywających się pod pseudonimem Christina Lauren. Ja już go poznałam. Nadeszła wasza kolej…

Tytuł: Piękny nieznajomy
Cykl: Piękny drań (tom 2)
Autor: Christina Lauren
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Sara Dillon przenosi się do Nowego Jorku, żeby zacząć życie od nowa. Chce zapomnieć o kilku latach nieudanego związku, podczas którego była zdradzana, oszukiwana i wykorzystywana. W nowym mieście postanawia zaznać wolności i zabawy bez zobowiązań. Na takich też zasadach zaczyna umawiać się z przystojnym i niebywale seksownym mężczyzną, którego poznała w klubie. Max Stella bynajmniej nie zalicza się do grzecznych chłopców. Nie kryje się ze swoim zamiłowaniem do kobiet, a jego bogactwo i medialność tylko ułatwiają poszukiwania niewiast chętnych na wspólne uniesienia. Sara ma być kolejnym łakomym kąskiem, wartym schrupania podczas jednej nocy. Młodej businesswoman ten układ odpowiada. Obydwoje jednak nie spodziewają się, że kilka spędzonych razem chwil może całkowicie zmienić ich los.
Ze stylem autorek spotkałam się już przy okazji pierwszego tomu, noszącego tytuł Piękny drań. Wiedziałam zatem, że historia będzie napisana lekko, prosto i przyjemnie. Podczas czytania chciałam się przede wszystkim zrelaksować i udało mi się to. Duet bardzo dobrze operuje słowem, nie przeciąża mózgu zagmatwanymi zdaniami, plastycznie opisuje emocje i sceny erotyczne, nie skupia się nadmiernie na opisie scenerii, dzięki czemu przez książkę niemal się przepływa. Strona leci za stroną w takim tempie, że czytelnik nawet nie zauważa, kiedy zaczyna zbliżać się do końca.
Boże co za laska. Kiedy znów uniosłem wzrok,
jej oczy powiększyły się niemal do rozmiarów talerzy. Naprawdę miała
największe brązowe oczy, jakie w życiu widziałem. Jeszcze trochę i
mogłaby uchodzić za lemura.
Podobnie jak w pierwszej części, w Pięknym nieznajomym jest raczej mało akcji. Mówię tutaj o wydarzeniach „pozaerotycznych”, jeśli mogę to tak nazwać. Całość fabuły opiera się na prostym schemacie spotkania dwójki bohaterów i wspólnym pogłębianiu ich relacji aż do punktu kulminacyjnego. A to wszystko okraszone ogromną liczbą scen erotycznych. Podkreślam: gigantyczną! Nie można odmówić autorkom wyobraźni. Biorąc pod uwagę, że chyba w każdym rozdziale pojawiła się scena miłosna albo o takim zabarwieniu, a przy tym każda z nich opierała się na trochę innym pomyśle, muszę przyznać, że główka na pewno pracowała przy ich wymyślaniu. Spiec raka można i to nie raz. Trzeba się na to przygotować.
Bohaterowie zostali nakreśleni dobrze. Osobiście jestem fanką nie tyle głównej pary, ile osoby pobocznej, czyli George’a – charyzmatycznego, słodkiego geja. Pojawiają się także Chloe i Bennett – postaci pierwszoplanowe z Pięknego drania, które stanowią pewnego rodzaju pomost pomiędzy pierwszym a drugim tomem. Miło było znowu o nich przeczytać. Brakowało mi trochę ich typowej pikanterii, ponieważ czytelnicy poprzedniej części wiedzą, że Chloe i Bennett przez większą część książki zarzucali się niewybrednymi, bardzo kąśliwymi, a zarazem niezmiernie zabawnymi uwagami. Natomiast Sara i Max opierają swoją relację w dużo większym stopniu na pożądaniu, a nie na nienawiści i irytacji. Autorki nie powieliły schematu w tworzeniu nowych bohaterów, ale gdybym miała wybrać, to wybrałabym pierwszą parę.
Wiedziałam mniej więcej, co dostanę, byłam świadoma, na czym będzie się opierać koncepcja fabuły i nie zostałam tutaj niczym zaskoczona. W tej części denerwowało mnie dokładnie to samo, co w poprzedniej, chociaż trzeba przyznać, że duet autorek coraz lepiej zgrywa się we wspólnym pisaniu i różnice stylu nie są już tak zauważalne jak wcześniej. Nie można wręcz wyłapać, która z pań pisała jedną scenę, a która inną.
Polecam przede wszystkim paniom, które szukają lekkiej, relaksującej historii. Nie mówię, że książka wyrwała mnie z butów i będę o niej myśleć przed snem, ale sądzę, że jeśli ktoś szuka typowego erotyku, to powinien być zadowolony. Fabuła mimo swojej przewidywalności wciąga i sprawia, że można miło spędzić przy niej czas. Niby trochę narzekam, bo literatura wysokich lotów to na pewno nie jest, jednak kobiety z upragnieniem oczekujące urlopu i wakacji, spragnione przygód bez wychodzenia zza biurka, mogą śmiało po nią sięgnąć. Odprężenie gwarantowane. No i co tu dużo mówić – jest przystojniak, zabawa, bogactwo, przygoda i… seks. Która z nas nie połknie haczyka? Na pewno nie ja.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia