Tarantula (Skóra, w której żyję) – Thierry Jonquet

źródło
Znasz tę książkę w wersji papierowej, a może z ekranizacji…
Znasz ją albo nie…
Jeśli tak – zapewne tobą wstrząsnęła.
Jeżeli nie – przeczytaj moją recenzję, a być może sięgniesz po nią, by ciebie też zamurowało…

Tytuł: Tarantula
Autor: Thierry Jonquet
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Tarantula opowiada o chirurgu plastycznym i pięknej Ewie, z którą pojawia się na przyjęciach. Kim jest dla Lafargue’a? Nie wiadomo. Wiemy tylko, że jest okrutny. Nie powiem nic więcej, bo będzie to spoiler. Wiedz jednak, że jeśli istnieje zemsta doskonała, Lafargue zna jej smak.

Trudno cokolwiek powiedzieć o tej książce, bo o czym bym nie napomknęła, byłoby to zdradzenie fabuły. Akcja opisywana jest niechronologicznie, przez co wydaje się, że te historie nie są ze sobą powiązane. Wiesz, o co mi chodzi – dzieją się dwie (ew. więcej), ale do pewnego momentu nie wiemy, że jedna to następstwo drugiej. Ciekawy zabieg, który trochę pogmatwał fabułę, ale nie miałam trudności z ogarnięciem tego wszystkiego, kiedy autor postanowił wyjawić nam, o co chodzi. Pod koniec dopiero odkryliśmy motywy. Działanie Tarantuli od początku wydaje się pozbawione sensu. Dopiero potem czytamy, dlaczego, po co to wszystko. Za to, co zrobiła Ewa (opcjonalnie), należała się kara, choć Tarantula przesadził. Stanowczo. Ale wiadomo, jak to z psychopatami bywa…

Dlaczego mam wrażenie, że pisał to człowiek będący ciekawym przypadkiem psychiatrycznym? Szczyt paradoksu został osiągnięty. Nie mówię, że to źle. Po prostu Tarantula szokuje. Jest kontrowersyjna i… dziwna. To chyba najlepsze określenie.

Mimo trudnej fabuły styl autora jest na tyle przystępny, że szybko pochłonęłam tę książkę. Czytałam ją z ogromną przyjemnością. Jest napisana bardzo dobrze, a intryga została skonstruowana idealnie.
Trudno cokolwiek powiedzieć też o bohaterach, bo tych było niewielu, a 95% z nich to ludzie niezrównoważeni psychicznie. Chorzy na umyśle i duchu – właśnie oni tworzą tę powieść. Przy okazji śledziłam wiele metod tortur.

Tarantula liczy zaledwie sto pięćdziesiąt stron. Biję pokłony, że tyle treści i szaleństwa zmieściło się na tak niewielu stronach. Wiem na pewno, że ani jedna z nich nie była zbędna, ale także każda dodatkowa odebrałaby czar i magię.

Podsumowując: powieść krótka, nie dla każdego. Dziwna, paradoksalna i szalona. Wypełniona po brzegi psychopatami oraz absurdem. Do ciebie należy decyzja, czy chcesz przeżyć coś takiego…

Leave a comment



Alicja P.

5 lat ago

Byłam kilka lat temu w kinie na tym filmie, pamiętam, że mi się podobał. Muszę jednak sobie odświeżyć fabułę 🙂

paulinarzeminska

5 lat ago

Film i książka mają ze sobą bardzo mało wspólnego, niestety :/

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia