Gdy bycie sobą wcale nie jest takie proste…

źródło
Każdego dnia jest kimś innym, mimo że wewnątrz pozostaje sobą. Każdego dnia wciela się w inne role, a jednak jego myśli mają wspólny kierunek. Czy jedno wydarzenie może zmienić skrupulatnie uporządkowane życie?

Tytuł: Każdego dnia
Autor: David Levithan
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Nastoletni A każdego dnia odgrywa różne role. Od przebudzenia aż do północy jest kimś innym i musi wpasować się w zupełnie obce otoczenie. Nie może oswajać się z okolicami, nawiązywać bliskich relacji z nowo poznanymi osobami… Nie ma ani rodziny, ani przyjaciół, jest samotny i zdany wyłącznie na siebie. Pewnego razu – będąc w ciele niejakiego Justina – poznaje Rhiannon, niesamowitą dziewczynę. Jedno spotkanie sprawia, że myśli chłopaka wciąż krążą wokół tej dziewczyny… 
Po najnowszą książkę Davida Levithana sięgnęłam ze względu na fantastyczny opis i ciekawie zaprojektowaną okładkę. Zaintrygowana tym, co kryje się na jej kartach, postanowiłam zagłębić się w historii A i przeżyć niesamowitą przygodę. Każdego dnia to powieść o tym, co kryje się w człowieku, o losie, który płata nam figle, o miłości, która potrafi wpłynąć na nasze życie… i o nas samych…
(…) każdy człowiek chce, żeby wszystko grało. Nie marzymy o niczym fantastycznym, cudownym ani wyjątkowym. Z radością godzimy się na to, że wszystko gra, bo tyle nam zwykle w zupełności wystarcza.
Fabuła powieści jest niebanalna, przedstawia bowiem fragment życia A, jego trudną codzienność, ale przede wszystkim przemyślenia, które sprawiają, że staje się nam bliższy i możemy wniknąć w jego psychikę. Nie bez powodu autor zastosował narrację pierwszoosobową, pamiętnikarską, która w pełni oddaje refleksje głównego bohatera. Niewątpliwie jest to historia w pewnym sensie inna niż te, które napotykamy na co dzień – powieści fantastyczne, kryminały, sensacje czy proste komedie romantyczne. Wyróżnia się spośród tych schematycznych i powielanych, jest wielowymiarowa, ponieważ podejmuje nie tylko temat dojrzewania i uczuć, ale także – co ważniejsze – tożsamości. 
Czytając Każdego dnia, wciąż zadajemy sobie pytania: kim jest A, skoro wciąż wciela się w jakieś role, oraz jak potoczą się jego dalsze losy. Jedno jest pewne – jego myśli pozostaną takie same, mimo że każdy dzień będzie dostarczał innych przygód i stawiał nowe wyzwania.
(…) można się wiele dowiedzieć o ludziach z historii, które opowiadają, jednak lepiej poznaje się ich ze sposobu, w jaki z tobą śpiewają, czy lubią spuszczone czy podniesione szyby, czy w życiu kierują się mapą czy światem, czy przyciąga ich ocean.
Spodobał mi się sposób, w jaki autor zaprezentował postać A – to nie jest zwyczajny chłopak, którego możemy spotkać na ulicy, to postać niezwykle tajemnicza, niczym duch, który unosi się nad nami i determinuje nasze życie. A codziennie przybiera inne ciało, spotyka inne osoby, doświadcza innych przygód i znajduje się w zupełnie innym otoczeniu. Wszystko jest inne. No, prawie wszystko. Tylko Rhiannon wciąż jest taka sama – obecna w jego myślach i spotykana przy każdej możliwej okazji. 
Konstrukcja postaci jest mistrzowska. Levithan nie podsuwa nam suchych faktów, ale opisuje, pozwala nam wczuć się w historie, przeżywać je wraz z bohaterami, śledzić ich poczynania. Dzięki temu zabiegowi czytelnik nie jest w stanie odłożyć książki, dopóki nie pozna rozwiązania, a to… wydaje się odległe. Powieść jest nieprzewidywalna aż do ostatniej strony. Możemy spekulować, łączyć fakty i dochodzić do pewnych wniosków, ale dopiero zakończenie przyniesie nam odpowiedź na wszystkie pytania. Autor zadbał o to, aby jego książka była wyjątkowa, taka też się stała – przynajmniej w moich oczach. Styl powieści jest subtelny, a język, którym posłużył się Levithan, przystępny i zrozumiały.
Zakochując się, człowiek ma wrażenie, że za jego uczuciem stoją całe wieki, niezliczone pokolenia, a wszystko przesuwa się i układa tak, by umożliwić to idealne i niesamowite skrzyżowanie dwóch ścieżek. Człowiek czuje w sercu i w kościach – chociaż zdaje sobie sprawę, że to absolutna głupota – że wszystko do tej pory prowadziło do tej właśnie chwili, wszystkie sekretne strzałki wskazywały na ten właśnie kierunek, a czas i wszechświat już dawno temu to wszystko stworzyły.
Każdego dnia obfituje w ciekawe refleksje i filozoficzne spojrzenia na otaczający nas świat. Poznając A, poznajemy wszystko, co jest z nim związane, zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio. Mimo że nie możemy ustalić tożsamości postaci, możemy ją „przejrzeć” i obserwować przemiany, które w niej mimowolnie zachodzą. Sposób, w jaki autor stworzył swoją powieść, sugeruje nam przekaz, puentę, która wynika z takiej konstrukcji. Sądzę, że jest ona podobna do tej, którą dobrze znamy z teorii Gombrowicza. Człowiek nigdy nie jest sobą, wciąż przybiera pewne formy, wciela się w różne role, zachowuje się inaczej, w zależności od sytuacji, które wpływają na niego, dopasowuje się do otoczenia. Mimo to jego wnętrze pozostaje niezmienne, jego myśli i uczucia są takie, jakie sam sobie ukształtuje. Natura jest niepodważalna.
Dobroć wiąże się z tym, kim jesteś, a miłe obejście – z tym, jak chcesz wypaść w oczach innych. 
Polecam tę powieść wszystkim, niezależnie od wieku czy przekonań. To doskonała historia, niepozbawiona humoru i ciekawych przygód, która skłoni was do refleksji nad sobą i sprawi, że być może inaczej spojrzycie na świat i rzeczywistość, która was otacza. Poświęćcie jej choć trochę swojego wolnego czasu, bo naprawdę warto.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia