Jak się ma kultura w naszym kraju?


Teksty kulturalne w naszym kraju na dłuższą metę nie mają racji bytu, jeśli weźmiemy pod uwagę zainteresowanie statystycznego Polaka jakąkolwiek formą takowych. I nie mam tutaj na myśli wyłącznie literatury, bo przecież wszyscy wiemy o naszych statystycznych „rekordach” czytelniczych, z którymi możemy się zapoznać zarówno w internecie, jak i w licznych gazetach nagłaśniających problem małej liczby (a u niektórych nawet braku) przeczytanych rocznie książek. Nie tylko literatura jest niedoceniana w naszym kraju – niewiele słyszy się u nas także o roli teatru czy sztuki. Tematy te chętnie podejmowane są za to w najnowszym czasopiśmie „Fragile”, które traktuje niemal o wszystkich możliwych tekstach kultury – od muzyki począwszy, na teatrze skończywszy.

Pierwsze spojrzenie na okładkę natychmiast intryguje czytelnika – nie jest to bowiem taki typ grafiki, który możemy spotkać w licznych czasopismach dostępnych na rynku. Od razu widać, że ktoś włożył sporo pracy w utworzenie koncepcji wizualnej, przez co czytelnik ma ogromną ochotę sięgnąć do środka magazynu, by sprawdzić, czy kolejne strony zostały przedstawione w równie atrakcyjny sposób.

„Fragile” podzielony jest na 5 kategorii – w każdej znajdziemy osobny artykuł (bądź artykuły) dotyczące danej dziedziny. Na pierwszy ogień poszła Muzyka, w której przeczytać możemy m.in. o  trudnym zagadnieniu dotyczącym umiejętności kompozytora, a także o roli koncepcji w tworzeniu utworu. W tym samym tekście znajdziemy także wzmianki o idei powstawania muzyki, a także o charakterystyce dobrego twórcy. Artykuł jest dość ciekawy, z pewnością zasługuje na uwagę tych, którzy interesują się takimi zagadnieniami, jednak muszę przyznać, że trochę przeszkadzał mi język, używany zresztą nie tylko w tym, ale także pozostałych artykułach. Rozumiem, że pismo kulturalne musi być utrzymane na zdecydowanie wyższym poziomie, niż ma to miejsce w przypadku wszystkich tych kolorowych, świecących się na sklepowych półkach czasopism, jednak język i styl pisania powinien jednocześnie trafiać do każdego, wzbudzać zainteresowanie tematem i zachęcać do sięgnięcia w głąb problemu.

Jeśli ktoś pasjonuje się muzyką, znajdzie w tej kategorii jeszcze wiele wyczerpujących tematów, dotyczących m.in. krytyki muzycznej w internecie czy parę słów o studiach muzycznych, rozumianych jako warsztaty. Przejdźmy jednak dalej, do działu Film, w którym znajdziemy jedynie dwa artykuły, które mnie osobiście średnio zainteresowały. Jeden z nich traktował w dużej mierze o historii kina, trochę także o samej jego istocie. Drugi także nie przykuł mojej uwagi – poświęcony był roli dźwięku w filmie, jego wpływowi na historię. Z pozoru ciekawy temat, jednak sposób, w jaki został przedstawiony w artykule, sprawił, że nie zostałam do niego do końca przekonana.

Idąc dalej, do działu Sztuki, możemy m.in. poczytać o roli języka w sztuce w artykule zatytułowanym Uczeń czarnoksiężnika. Przewracając dalej strony, natkniemy się również na wywiad z Moniką Niwelińską, której dzieła indywidualne były wystawiane do tej pory w Jan Fejkiel Gallery. Jest autorką nie tylko obrazów, ale także fotografii, licznych rysunków czy grafik.
Kartkując strony, w końcu natrafiłam na dział, który osobiście przypadł mi do gustu najbardziej, czyli na Literaturę. Zdecydowanie czekałam na te artykuły najbardziej, dlatego byłam nieco zawiedziona ich małą liczbą. Najciekawszy okazał się tekst zatytułowany Creative writing – wybawienie czy pułapka?. Autor traktował w nim o możliwości nauczenia się kunsztu pisania – czy jest to możliwe, czy to jedynie płonne nadzieje? Esej niewątpliwie interesujący, czyta się go bardzo szybko, przechodząc przez wszystkie rozpatrywane w nim „za” i „przeciw”.
W dziale Teatr znajdziemy tylko jeden tekst, poświęcony z kolei metodzie verbatim play, czyli spektaklowi opartemu na autentycznych wydarzeniach, który to konstruowany jest poprzez nagrywanie rozmów z osobami należącymi do danej kategorii społeczeństwa, a następnie przez montowanie i redagowanie tych rozmów. Mnie osobiście artykuł zaintrygował, ale nie pozostawił po sobie głębszych odczuć. A szkoda, bo potencjał przebijał się przez niego od samego początku.

Magazyn „Fragile” to pismo dla cierpliwych i żądnych konkretnych informacji z dziedziny kultury. Dla tych, którzy są w stanie poświęcić popołudnie, by w ciszy i spokoju zanurzyć się w lekturę licznych, rozbudowanych pod względem treści artykułów, okraszonych małą liczbą fotografii, które ograniczone zostały do absolutnego minimum. Z jednej strony to dobrze, z drugiej pismo wygląda przez to na jeszcze bardziej „fachowe” i może odstraszać niezorientowanego w temacie czytelnika, który chciałby jedynie poczytać o newsach, m.in w literaturze, teatrze czy filmie. Magazyn ma duży potencjał, biorąc pod uwagę wysoką jakość artykułów i ich poziom zaprezentowany w tym numerze, brakuje mu jednak czegoś bardzo istotnego, czegoś, co przyciągnęłoby uwagę potencjalnego czytelnika. Sama zastanawiam się, czy widząc to czasopismo w kiosku, sięgnęłabym po nie bez wahania – i muszę powiedzieć, że skłaniam się raczej ku stwierdzeniu „nie”. Dlatego, jeśli macie ochotę na poważniejsze, może nawet nieco trudniejsze artykuły, które wprowadzą nas w świat kultury trochę bardziej niż jedynie powierzchownie, to zachęcam do sięgnięcia. Jeśli zaś szukacie jedynie czegoś lekkiego i przyjemnego, czegoś, co zajmie wam chwilę w drodze autobusem/w kafejce, to stanowczo odradzam kupowanie „Fragile”.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia