Musisz wybierać, bo jeśli nie, to inni wybiorą za ciebie

źródło
Walczysz o swoje szczęście, twoje marzenia mają szansę się spełnić, wydawałoby się, że wybrałeś dobrą drogę… jednak scenariusz twojego życia nie jest jeszcze stworzony – kieruje nim los i to do niego należy ostatnie słowo. 



Tytuł: Zadbam o to, żeby cię nie stracić
Autor: Diego Galdino 
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Lucia marzy o dziennikarskiej karierze – dzięki wsparciu babci Marty, mimo sprzeciwu matki, ojca i chłopaka, wyjeżdża z rodzinnej Siculiany, aby móc poznać tajniki pracy w redakcji „Eco di Roma” w samym sercu Wiecznego Miasta. Pewnego dnia spotyka mężczyznę, z którym ma współpracować – zakochanego w Rzymie Amerykanina. Początkowo uważa go za egoistę, zbyt świadomego swojej atrakcyjności, jednak im częściej z nim przebywa, tym bardziej przekonuje się, że jej dotychczasowe życie było niepełne. Tylko że… jedna chwila zmienia jej plany i pozbawia możliwości decydowania o własnym losie.
Odkąd zupełnie przypadkowo sięgnęłam po Pierwszą kawę o poranku, jestem zauroczona prozą Galdina. To autor, dla którego istotne są te problemy, z którymi jako ludzie zmagamy się na co dzień, niezależnie od miejsca zamieszkania czy pozycji społecznej. Marzenia, nadzieje, miłość, przyjaźń to wartości, które należy pielęgnować przede wszystkim w sobie, aby następnie móc dzielić się nimi z innymi.
Zadbam o to, żeby cię nie stracić jest niezwykłą historią pięknej, bezgranicznej miłości, która rodzi się bez względu na konwenanse. Perypetie dwojga zakochanych w sobie ludzi uświadamiają nam, jak ważne jest uczucie, które rodzi się i rozwija w nas, oddziałuje na całe nasze życie i sprawia, że w naszym sercu gości szczęście i spełnienie.
Fabuła jest niebanalna – nieprzesycona schematyzmem, nieprzewidywalna, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Konstrukcja świata przedstawionego wydaje się dogłębnie przemyślana i dopracowana pod każdym względem. W jednej chwili wraz z bohaterami przechadzamy się uliczkami Rzymu, podziwiamy okolice, smakujemy tamtejsze dania i poddajemy się swobodnym dyskusjom, w następnej z drżeniem rąk śledzimy poszczególne wydarzenia, aby dotrzeć do rozwiązania. Powieści nie brak również elementów humorystycznych, które subtelnie przeplatają się z dramatycznymi. Wątki dopełniają się, tworząc spójną i logiczną całość.
Postacie są wykreowane z niezwykłą dbałością o detale. Ich relacja rozwija się z każdym dniem, a więź, która ich łączy, staje się coraz silniejsza. Lucia to kobieta, która pragnie spełniać swoje największe marzenia i dąży do tego najlepiej, jak tylko potrafi – nie zważając na opinię ojca, który przelewa na nią własne ambicje; śmiało stawia czoła przeciwnościom. Clark jest mężczyzną atrakcyjnym pod każdym względem – przystojny, ale i czuły, delikatny i skłonny do największych poświęceń. Muszę przyznać, że zaimponował mi swoją wyjątkową postawą. Ciekawymi postaciami są również babcia Marta – kobieta anioł – oraz przypadkowy gość, który ostatecznie okazuje się bratnią duszą Clarka.
Są zdarzenia, rozmowy i gesty. I jest jeszcze coś, co dzieje się podskórnie, dreszcz przechodzący po plecach, krążąca szybciej krew i świat, który zaczyna się kręcić zgodnie z sobie tylko znaną logiką. 
Powieść jest pełna nieoczekiwanych zdarzeń. Kiedy wydaje nam się, że jesteśmy w stanie przewidzieć rozwiązanie, następuje zwrot akcji, który komplikuje fabułę. Autor umiejętnie manipuluje czytelnikiem, aby wzbudzić jego zainteresowanie i wywołać zaskoczenie. Ten zabieg okazał się konstruktywny, dzięki czemu Galdino ujawnił swoją błyskotliwość i zdolność do budowania napięcia.
Również rozpacz czemuś służy. Kiedy jesteś szczęśliwy, możesz mieć wątpliwości, czy aby żyjesz naprawdę, podczas gdy cierpienie daje ci odczuć w pełni całe to kłębowisko ciała i ducha, którym jesteś i które dźwigasz w każdej sekundzie. 
Tłem historii jest i Rzym, i Siculiana, rodzinna miejscowość Lucii. Autor pełni funkcję przewodnika i oprowadza nas po miejscach, które warto podziwiać. Sposób, w jaki opisuje, robi wrażenie – jest nasycony środkami oddziałującymi na nasze zmysły. Śledząc poszczególne opisy, czujemy się, jakbyśmy wraz z bohaterami przeżywali całą historię, byli jej bacznymi obserwatorami. Język, którym posługuje się Galdino, jest przystępny i jednocześnie plastyczny, co sprawia, że powieść jest lekka i przy tym relaksująca.
Przegrana zawsze boli, zabiera ci sen, zjada cię żywcem, ale po jakimś czasie doceniasz wartość wysiłku włożonego w walkę i poznajesz różnicę między honorową porażką a klęską tchórza.
Zadbam o to, żeby cię nie stracić to wspaniała opowieść o tym, jak ważne jest dążenie do spełniania własnych marzeń; o sile uczucia przezwyciężającej ludzkie słabości i przeciwności losu; o niespodziewanej przyjaźni, która dodaje odwagi… i o żółwiach, które sprzyjają szczęściu!
Jestem zachwycona kolejną historią spod pióra Diega Galdina i mam nadzieję, że to nie koniec jego dokonań twórczych. Z przyjemnością sięgnę po każdą kolejną książkę napisaną przez niego.
A na koniec przypominam, że…

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia