Ona zedrze ci twarz, czyli Krwawa Mary Tomasz Wojciechowski

źródło

Horror? Tylko ze znakiem zapytania…

Tytuł: Krwawa Mary
Autor: Tomasz Wojciechowski
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Kiedy usłyszałam o tej książce, byłam zachwycona. Zarówno fabuła, jak i tytuł naprawdę mnie zainteresowały, toteż z niecierpliwością czekałam na przesyłkę. Pewnego dnia wśród poczty zobaczyłam dużą kopertę. Dostrzegłszy nadawcę, wręcz skakałam z radości. Natychmiast pobiegłam po nożyczki. Wyjęłam książkę i… uffff. Ze sceptycyzmem oglądałam ją ze wszystkich stron, marszcząc brwi. Trzymilimetrowy grzbiet. Osiemdziesiąt osiem stron. Naprawdę? Mimo nie najlepszego pierwszego wrażenia zaczęłam czytać.
Eryk nie wierzy w bujdy o duchach. Kiedyś próbował jednego wywołać i nic się nie stało. Kiedy znajduje w gazecie artykuł z opisanym rytuałem wywołania Krwawej Mary, postanawia wraz ze swoją paczką znajomych dla zabawy spróbować. Po żarcie Eryka, kiedy wszyscy prawie dostali zawału serca, właściwie nic się nie działo, dlatego przyjaciele zapomnieli i zaczęli się bawić. Nikt nie przeczuwał, że makabra jest blisko…
W książce dzieje się bardzo dużo. Od pierwszego do ostatniego zdania. Nie ma zbędnych opisów, nudnych przemyśleń i rozpaczania nad swoją egzystencją. Jest tylko tu i teraz, żadnych pośredników. Z jednej strony dobrze, a z drugiej źle. Więcej kwestii opowiada się za tym drugim. Wystarczy zaledwie wspomnieć, że średnio raz na dziesięć stron ktoś ginie, zostaje zgwałcony lub doświadcza próby gwałtu. Jest krew. Dużo krwi.
Powieść czytało się szybko, przyjemnie i lekko. Fabuła może nie jest wybitna, ale nie każda musi taka być. Bohaterów nie dane jest bliżej poznać. To zdecydowanie duży minus – brakowało mi kogoś, z kim mogłabym się zżyć i dzięki komu zapamiętałabym tę książkę. Już teraz wiem, że za kilka dni o niej zapomnę. Nie jest historią, która zostałaby w głowie na dłużej. Nie ma w sobie nic, co pozwalałoby jej osiąść na dnie pamięci i zmusić czytelnika do ponownego przeczytania.
Jeszcze jedno, co bardzo mnie uderzyło, to starania przemiany powieści w horror. Nie można nie zauważyć, że autor chciał przekształcić sceny w makabryczne. Niestety, były to tylko chęci, więc nie wzbudziły we mnie emocji większych niż słodzenie herbaty.
Teraz jeszcze muszę wspomnieć o emocjach, które wam pewnie nie będą towarzyszyć podczas lektury Krwawej Mary – jedną z bohaterek była Paulina, moja imienniczka. Czułam się dziwnie, czytając o postaci nazwanej tak jak ja. Czułam się, jakby była to przepowiednia mojej przyszłości. Niezbyt optymistycznej. Zadziwiające jest to, że miała podobny charakter do mojego. 
Powieść ma ogromny potencjał, ale niestety, trochę niewykorzystany. W gruncie rzeczy nie była najgorsza. Moją opinię troszkę zaniża fakt, że czuję, jak dobrze mogłabym się bawić, gdyby włożyć w to więcej profesjonalizmu i poświęcić temu więcej czasu.
Krwawa Mary porusza także temat kontrowersyjny. Główny bohater, którego poznajemy jako pierwszego, jest gejem. Oczywiście nie ma fragmentu, który rozwijałby ten temat czy głębiej go rozważał. Szkoda, bo może chociaż w taki sposób autorowi udałoby się sprawić, że patrząc na tę książkę, coś konkretnego bym pomyślała. 
Powiem szczerze, że byłoby niezgodne z moimi przekonaniami, gdybym wszystkim kategorycznie odradziła tę książeczkę. Przypadnie do gustu niewymagającym czytelnikom, którzy chcieliby poczytać coś na szybko i bez zobowiązań. Jeśli przeczytacie Krwawą Mary, nie zrobi wam to krzywdy. Może nawet się wam spodoba. Jak wiadomo, to tylko moja opinia, a wasza może być kompletnie inna. Ja bym jej nie kupiła, ale nie kosztuje majątek; można ją przejrzeć i poświęcić te półtorej godzinki.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia