Rozpoczynamy Piekielny Wyścig

źródło

Śmierć jest nieodmiennym towarzyszem życia. Wystarczy sekunda, by je stracić. Obluzowana cegła na budynku czy poślizg na drodze. Codziennie ludzie tracą bliskie osoby. Najgorzej jest jednak, kiedy trzeba patrzeć na czasem długoletnie cierpienia osoby. I to uczucie bezradności, że nie możecie już nic zrobić. A gdyby istniało rozwiązanie? Lek, dzięki któremu umierająca osoba będzie żyć?
Tytuł: Ogień i woda
Autor: Victoria Scott
Wydawnictwo: IUVI

Telli Holloway ma serdecznie dość swojego życia. Jej ukochany brat umiera na nieznaną chorobę, rodzice jej nie rozumieją, a na dodatek ta rozkochana w luksusie dziewczyna musi zamieszkać w zapadłej dziurze, jaką jest dla niej Montana. Pewnego dnia odbiera tajemnicze instrukcje dotyczące Piekielnego Wyścigu. Uczestnicy będą poddawani próbom w dżungli, na pustyni, przemierzą góry i ocean po to, by zdobyć lekarstwa dla swych najbliższych. Nie ma gwarancji wygranej, a tym bardziej przeżycia. Witamy w Piekielnym Wyścigu. Życzymy powodzenia.

Od samego początku akcja przypominała mi Igrzyska Śmierci. Szybko jednak pozbyłam się tego odczucia. Mimo kilku podobieństw Victoria Scott wykreowała naprawdę ciekawą i dość oryginalną akcję. Zacznę od tego, że nie ma ona miejsca w przyszłości. Świat nie jest po wojnach czy jakiejś globalnej katastrofie.

Jeszcze nie spotkałam się z  ideą, zgodnie z którą takie wydarzenia jak Piekielny Wyścig miałyby miejsce w teraźniejszości. Widać tutaj pewną oryginalność oraz przełamanie tak chętnie wybieranych teraz schematów.

Piekielny Wyścig wydaje się wybawieniem. Obietnica lekarstwa oraz spokojnego życia dla najbliższej osoby już jest wielkim podarunkiem – wyobraźcie sobie: powstrzymać śmierć. Nie musieć oglądać cierpienia drugiej osoby i znowu ujrzeć ją w pełni sił. Ale za obietnicą kryją się niebezpieczeństwa dżungli i pustyni. Trudne wyzwania, a nawet śmierć. To nie jest zabawa. Walczy się nie tylko o drugą osobę, ale również o siebie. Idea Wyścigu przypadła mi do gustu. z zainteresowaniem i bijącym sercem przerzucałam kolejne strony, walcząc z przeciwnościami  losu razem z uczestnikami.
Historię poznajemy z punktu widzenia głównej bohaterki, czyli Telli. Jest to dość sarkastyczna osóbka, którą polubiłam, mimo że jej tok myślenia mnie czasem szokował. Bo nie wiem, czy jakaś inna dziewczyna podczas wędrówki w niebezpiecznej dżungli zastanawiała się, czy jej tyłek jest bardziej płaski czy wypukły. No ludzie, błagam! Infantylne myśli Telli nie zmieniły jednak faktu, że podziwiam odwagę i determinację dziewczyny. Widać, że bardzo kocha brata i zrobi dla niego wszystko. Wrażenie zrobiła na mnie także jej opiekuńczość w stosunku do Pandory dziewczyny. Dba o Madoxa jak o zwierzątko domowe, podczas gdy inni uczestnicy traktują je jak żołnierzy.

A czym są Pandory? To genetycznie zmodyfikowane zwierzęta skonstruowane po to, by słuchać właścicieli i pomóc im w wygraniu Wyścigu. Słowo daję – mogłabym przygarnąć takie stworzenie!
Oprócz postaci Telli mamy tutaj także barwne postaci drugoplanowe. Najbardziej w oczy rzuca się Guy, czyli silny oraz milczący uczestnik Piekielnego Wyścigu. Jego relacja z Tellą wydała mi się jedna trochę papierowa. Nie podobało mi się również to, że w niektórych momentach jakby na siłę chciała, by akcja stała się mocniejsza i brutalniejsza.
W książce znalazłam parę minusów, jednak muszę przyznać, że powieść naprawdę mi się podobała. Może jest trochę schematyczna, ale bardzo miło spędziłam z nią czas. W powieści Scott znajdziemy akcję, romans oraz barwnych bohaterów. Pozostaje mi czekać na kolejny tom. A jeśli nie przeczytaliście jeszcze Ognia i wody, wkroczcie do świata Telli i weźcie udział w Piekielnym Wyścigu. Naprawdę warto.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia