Wymarzyłam sobie ciebie…

źródło





Nawet jeśli się udaje, że nic się nie stało, wciąż jest to tak samo realne.



Tytuł: Co, jeśli…
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo: Feeria Young
Po jakże fascynującej serii Oddechy przyszedł czas na kolejną powieść autorki, Rebeki Donovan – Co, jeśli…
Cal, Rae, Richelle – ta trójka wydawała się pełna i nierozłączna do momentu, w którym w sąsiedztwie nie zamieszkała pewna dziewczynka w cytrynowej sukience – Nicole. Od tamtej pory było ich czworo. Wspólnie tworzyli zgraną grupę przyjaciół i – wydawałoby się – nic nie było w stanie ich poróżnić. Pewnego razu Richelle ni stąd, ni zowąd, wyprowadziła się, a Nicole zmieniła nie do poznania… Po latach Rae i Cal nadal pozostali przyjaciółmi, ale ślad po dziewczynach zaginął. Pewnego razu podczas imprezy halloweenowej Cal poznaje dziewczynę o hipnotyzujących błękitnych oczach i doznaje szoku. Gdy spotyka ją ponownie w pobliskiej kawiarni, jest niemal pewny, że to Nicole. Tylko że… ma na imię Nyelle i zachowuje się zupełnie inaczej niż dziewczynka poznana w dzieciństwie. Im częściej Cal spędza z nią czas, tym bardziej jest nią oczarowany, za wszelką cenę pragnie poznać prawdę. 
Muszę przyznać, że przeczytawszy fragmenty recenzji czytelników, byłam zauroczona. W dodatku streszczenie wydawało się ciekawe, toteż nie mogłam się doczekać, aż zagłębię się w historii bohaterów i przeżyję wraz z nimi kolejne emocjonujące przygody. Zaczęło się jak zwykle – nieco smętnie – ale mimo to coś nie pozwalało mi zrezygnować z czytania i przejść obok tej książki obojętnie. Przewracałam kolejne kartki i nawet się nie obejrzałam, a moja „podróż” dobiegła końca. 
Nie jestem rozczarowana. Kunszt pisarski autorki sprawił, że powieść okazała się lekka, w sam raz na letnie burzowe popołudnia. Co, jeśli… to kolejna powieść z gatunku New Adult, którą miałam okazję trzymać w swoich dłoniach. Mimo że każda z nich została oparta na pewnym schemacie, wszystkie wspominam z sentymentem. Rzeczywiście trzymają czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony i wzbudzają w nim niekiedy skrajne emocje – z jednej strony śmiech, z drugiej płacz. 
Fabuła została pomyślana bardzo dobrze. Poszczególne wątki przeplatają się ze sobą swobodnie, tworząc zgrabną całość. Ciekawym zabiegiem wydaje się również umieszczenie retrospekcji; i tak – poznajemy losy czwórki przyjaciół od podszewki, przedstawione z trzech różnych punktów widzenia. Głównym narratorem jest Cal, i to z jego perspektywy spoglądamy na całą historię, jednak zestawienie jej z przemyśleniami Richelle i Nicole zdecydowanie urozmaiciło powieść.

Wszystkie postacie zostały skonstruowane bardzo ciekawie, a dzięki takiemu ukształtowaniu fabuły nie można do końca przewidzieć zakończenia. Autorka przedstawiła perypetie bohaterów w taki sposób, aby czytelnik, zagłębiając się w lekturze, sukcesywnie układał wszystkie elementy historii w jedną całość, spekulował i łączył fakty.


Nyelle jest tajemnicza, żądna przygód, pełna energii i tak naprawdę w niczym – oprócz oczu – nie przypomina Nicole. Dla Cala związki to jednorazowe przygody… do czasu, kiedy w jego życiu zjawia się ta zwariowana istota… Poznawanie historii czwórki przyjaciół z dzieciństwa okazało się wspaniałą czytelniczą przygodą. Jestem pełna podziwu dla autorki za tak umiejętne przedstawienie przyjaźni i miłości – dzięki temu Co, jeśli… nie jest przesłodzoną romantyczną opowieścią, ale znakomitym obrazem często skomplikowanych relacji międzyludzkich.
Język zastosowany w powieści intryguje swoją prostotą. Środki, którymi posłużyła się autorka, powodują, że z każdą stroną czytelnik bardziej łaknie przedstawionej historii, chce jak najszybciej poznać jej rozwiązanie i uwolnić się od napięcia. 
Podczas lektury niejednokrotnie zaśmiejecie się w głos, ale też uronicie niejedną łzę. Polecam ją wszystkim tym, którzy lubią powieści obyczajowe, choć uważam, że i ci nie do końca do nich przekonani również uznają ją za interesującą. Porusza tematy trudne, jak zatracenie własnej osobowości i życie pod presją otoczenia, traktuje o prawdziwej przyjaźni, o miłości, która pojawia się niespodziewanie, ale przede wszystkim – o odkrywaniu siebie. 
– Więc niech gwiazdy uczynią twoje życie lepszym – powiedziała, nie przestając pożerać wzrokiem lśniących nad nami punktów. – A kiedy wzejdzie słońce, a gwiazdy znikną, zabiorą ze sobą cały twój ból.
– Ale następnej nocy pojawią się znowu, żeby przypomnieć mi o wszystkim, co jest nie tak.
– Nie, każdej kolejnej nocy będą otwierać przed tobą możliwości.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia