Czy można kogoś uszczęśliwić, jeśli samemu nie jest się szczęśliwym?

źródło

Utrata boli najbardziej. Droga do szczęścia jest pełna meandrów i przeszkód. Ale… czy można kogoś uszczęśliwić, jeśli samemu nie jest się szczęśliwym…?

Tytuł: Powrót do Barcelony
Autor: Anna B. Kann
Wydawnictwo: Pascal

Do zobaczenia w Barcelonie – pierwsza powieść Anny B. Kann, która ukazała się zaledwie rok temu – niezmiernie mnie zauroczyła. Tak się składa, że historia Ewy i Paco nie dobiegła końca. Otóż niecały miesiąc temu rynek wydawniczy zasiliła kolejna część – Powrót do Barcelony. Nie zabrakło w niej ani flamenco, ani Hiszpanii, ani niesamowitych przygód, ani nawet miłosnych potyczek. Pojawiły się też nowe historie. A wszystko przyprawione „cygańską” opowieścią i odrobiną sensacji – tak żeby nie było ani zbyt słodko, ani zbyt gorzko, tylko w sam raz!
Ewa zawiodła się i na mężu, i na Paco, dla którego postanowiła poświęcić swoje życie. Barcelona dużo daje, ale jeszcze więcej zabiera – ta myśl wydała się prawdziwa. Barcelona dała Ewie to, czego pragnęła – i flamenco, i miłość, i piękno – a jednocześnie zabrała… ją samą. Wszystkie plany, marzenia i starania spełzły na niczym, pozostał żal i wątpliwości, które z każdym dniem rosły w siłę…
Pewnego dnia, gdy Ewa odkrywa tajemnicę i postanawia opuścić Barcelonę, spotyka taksówkarza, który radzi jej, by dokładnie przemyślała całą sytuację. Samolot do Polski odleciał, ale kto powiedział, że wszystko zostało przesądzone? W przypływie chwili Ewa decyduje się na podróż do Lizbony. Tam poznaje pewną osobę, która pomaga jej odnaleźć w sobie siłę do walki. Walki o własne szczęście.
Po przeczytaniu Do zobaczenia w Barcelonie byłam zafascynowana niezwykłym pomysłem autorki i natychmiast chciałam ją poznać, ponieważ pytaniom, które mnożyły się w mojej głowie, nie było końca. Moje marzenie się spełniło – okazało się, że Anna B. Kann to zakochana w Barcelonie poznanianka! Kiedy się o tym dowiedziałam, moja radość sięgnęła zenitu. Uświadomiłam sobie, że coś nas łączy – bezgraniczna miłość do Hiszpanii. Owocem tego wspaniałego spotkania jest wywiad i dedykacja w książce (a właściwie: książkach, gdyż Powrót do Barcelony podzielił los poprzedniczki na spotkaniu autorskim, które odbyło się w empiku w samym sercu Poznania).
Tym, co urzekło mnie w powieści od samego początku, był niesamowity styl autorki, który sprawiał, że czytanie okazało się tak naprawdę wielką przygodą. Przygodą z Barceloną, Lizboną, muzyką i tańcem, przyjaźnią i miłością… z życiem, które raz rzuca nam kłody pod nogi, raz zachwyca i uszczęśliwia. Anna B. Kann okazała się wspaniałą narratorką-przewodniczką. 
Sylwetki poszczególnych bohaterów – podobnie jak w poprzedniej części – zostały nakreślone bardzo dokładnie. Żadna postać nie została pominięta. Każdej przypisano pewną część całej powieści. Nie spotykamy się już z „tańczącymi” dziewczynami, co nie oznacza, że nie poznajemy nowych, równie ciekawych osób. Już sam początek Powrotu do Barcelony sugeruje pewien zwrot akcji.
Niewątpliwym walorem powieści jest umieszczenie w niej wątku artystycznego. Tym razem autorka poruszyła temat art brut – sztuki osób niestabilnych umysłowo, dla których malarstwo staje się swego rodzaju terapią. Anna B. Kann umiejętnie połączyła wszystkie elementy, tak aby stanowiły zgrabną całość. 
Żeby tradycji stało się zadość – i ta część nie mogła obejść się bez tańca i muzyki. W Do zobaczenia w Barcelonie pojawiło się flamenco, w Powrocie do Barcelony dołączyły do niego tango i fado. Za pomocą elementów muzycznych autorka przedstawiła pewną metamorfozę głównej bohaterki. Ewa przyjechała do Barcelony po to, by móc tańczyć flamenco, ponieważ to ono dało jej poczucie swobody i stabilizacji. Fado okazało się lekiem dla duszy, a tango… sprawiło, że zaczęła postrzegać samą siebie zgoła inaczej. Do tanga trzeba dwojga, flamenco to taniec jednostek.
Podróż do Lizbony okazała się dla Ewy katharsis. Dzięki niej uświadomiła sobie, że budowanie szczęścia trzeba zacząć od ukształtowania własnej osobowości.
Osobną historią – choć nieco poboczną – jest wątek Marii i Jana. Nie został on co prawda rozwinięty, ale okazał się istotny kontekstowo. Ponadto autorka wprowadziła gwałtowny zwrot akcji i nadała powieści sensacyjnego posmaku. Uroku powieści dodają także hiszpańskie zwroty, które spajają całość i sprawiają, że Powrót do Barcelony ma w sobie to coś, co intryguje czytelnika.
Po przeczytaniu Powrotu do Barcelony w mojej głowie znów pojawiło się wiele pytań, na które być może już nigdy nie poznam odpowiedzi. Pozostaje mi mieć nadzieję, że kolejna powieść autorki będzie stanowiła kontynuację obu powieści. A może przedstawi ona ciąg dalszy opowieści o Cygance? Kto wie. Wszystkim czytelnikom serdecznie polecam zarówno pierwszą, jak i drugą część Barcelony – jestem pewna, że pokochacie ją całym swoim sercem. Ja jestem niezmiernie wdzięczna Annie B. Kann za to, że zabrała mnie we wspaniałą podróż do innego świata.

Leave a comment



Anastazja B.

5 lat ago

A właśnie miałam pisać, że coś mi się kojarzy z tą Barceloną, a tu proszę! Kontynuacja? Muszę przeczytać pierwszy tom, który mam w planach. Bardzo lubię, jak bohaterowie są dopracowani na ostatni guzik, więc chciałabym poznać osobiście Ewę i całą resztę 🙂
PS Gratuluję spotkania z autorką, to musiało być pamiętne przeżycie.
Pozdrawiam cieplutko!

klaudiaraflik

5 lat ago

Polecam, książka jest tak dobrze napisana, że naprawdę warto ją przeczytać.
Dziękuję! Spotkanie i wywiad to rzeczywiście bardzo pamiętne przeżycia związane z tą serią 🙂

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia