Fragile

źródło 
Na polskim rynku wydawniczym nie ma wielu pism kulturalnych. Przeważają tabloidy, które czyta się szybko, a ich treść szokuje, choć nie dotyczy osobiście nas samych. Czasopism traktujących o literaturze, sztuce czy ogólnie o kulturze nie znajdziemy w kiosku. Trzeba ich szukać w empiku lub innej księgarni. Czy to oznacza, że Polacy są na bakier z kulturą? Problem leży chyba zupełnie gdzie indziej.
W internecie można znaleźć wiele blogów, które w rozmaity sposób promują polską kulturę. Internauci dzielą się swoimi przemyśleniami na temat filmów, sztuki, książek. Jednak w przeciwieństwie do pism kulturalnych blogi są czytane, a o czasopismach słyszeli nieliczni. Ostatnio w moje ręce wpadło „Fragile. Pismo kulturalne”. Na początku zareagowałam bardzo entuzjastycznie, ponieważ do tej pory nie miałam okazji czytać takiego typu pisma. Dobrze czasem odejść od komputera i zagłębić się w lekturze czegoś, co ma papier. Plus jest taki, że chyba znalazłam przyczynę braku zainteresowania Polaków taką rozrywką.
„Fragile” jest bardzo pięknie wydane i dopracowane pod względem redakcji, składu oraz szaty graficznej. Zawartość również jest niezwykle wciągająca, ale… nie dla wszystkich. Artykuły zamieszczone w czasopiśmie są przeznaczone raczej dla koneserów. Widać, że zostały napisane przez znawców tematów, które pismo porusza. Czytelnik, który interesuje się muzyką, literaturą czy teatrem tylko w małym zakresie, może nie zrozumieć, o czym tak naprawdę pisze autor tekstu. 
W piśmie zamieszczone są też wywiady z ludźmi ze świata kultury, ale niestety trzeba mieć dużą wiedzę w danej dziedzinie, by wiedzieć, kim jest osoba, z którą przeprowadzono rozmowę. 
Myślę, że tym, co może odstraszać czytelników od pism kulturalnych, jest również cena. „Fragile” kosztuje 7 złotych, co może nie jest fortuną, ale jednak to dużo jak na czasopismo, z którego można się niewiele dowiedzieć, a i obrazków też nie można pooglądać, przynajmniej w tym wydaniu. W końcu tabloid kosztuje o wiele mniej, a kolorowych fotografii znajdziemy w nim pod dostatkiem.
Pierwszy numer czasopisma ma minimalistyczną szatę graficzną, co widać od razu na okładce. Wewnątrz wszystko jest czarno-białe. Przeważają rysunki proste, zdaje się, że wykonane dziecięcą ręką. Zdjęcia, które występują jako dodatek do artykułów, przedstawiają sławnych ludzi lub obrazy malarzy. Całość może nie przyciąga spojrzenia, ale trzeba przyznać, że takie wydanie „Fragile” jest interesujące. Niestety wątpię w to, że tradycyjny czytelnik doceni pomysł wydawców.
„Fragile”, choć starannie wydane, jest raczej pismem niszowym, które nie przypadnie do gustu każdemu. Może na tym właśnie polega błąd wydawców, którzy nie potrafią dobrać odpowiedniej formy i tym samym trafić do szerszego grona odbiorców. Wysoka cena oraz tematy skierowane tylko do pewnej grupy skutecznie odstraszają całą resztę. I nawet nie pomoże zachęcająca grubość grzbietu. „Fragile” zostanie docenione jedynie w… wysokich kręgach, co oczywiście nie znaczy, że czasopisma nie można poczytać, by poszerzyć swoje horyzonty.
Może jednak warto stworzyć pismo, które będzie opisywać kulturę w przystępny sposób? Myślę, że wiele osób chciałoby czytać właśnie taki rodzaj prasy. Na ten czas jednak pozostaje internet ze swoim niewyczerpanym źródłem blogów i stron, które są dostępne za darmo, a opisywane na nich treści na pewno zdobędą uznanie każdego czytelnika.

Leave a comment



Czarny Kruk

5 lat ago

Słyszałam juz o tym piśmie i jestem nim jak najbardziej zainteresowana.
http://kruczegniazdo94.blogspot.com

redakcja

5 lat ago

Polecamy, z pewnością warto do niego zajrzeć. A jeśli się spodoba – zaglądać regularnie 🙂
Pozdrawiamy!

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia