Gdy zgiełk nas nie dotyczy…

źródło

Najczęściej jednak postanawiamy unikać złego dopiero wtedy, gdy zło poczyniło już takie postępy, że niemożliwością jest go uniknąć.

Tym razem w moich dłoniach pojawiła się powieść o sile namiętności i miłości, na której podstawie powstał film z Carey Mulligan i Tomem Sturridge’em. Znajdujemy się na prowincji dziewiętnastowiecznej Anglii. Główna bohaterka – Betsaba – zostaje dziedziczką wielkiej farmy po wujku. Kobieta postanawia sama zająć się gospodarstwem, nie zastanawiając się, gdzie podział się książę z bajki. Jednakże jej uroda i temperament działają na mężczyzn jak magnes. O względy pięknej Betsaby walczy trzech mężczyzn. Co dalej wydarzy się w jej życiu? Czy dokona właściwych wyborów? A może jednak samotność jest najlepszym wyborem? 
Tytuł: Z dala od zgiełku
Autor: Thomas Hardy
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Gdy wynik rozmowy zapowiada się raczej gorzej niż lepiej, to już pierwsze odchylenie od tego, czego się spodziewamy, wywołuje w nas dotkliwe uczucie porażki.

Muszę przyznać, że dałam się porwać tej historii. I choć akcja nie dzieje się w czasach współczesnych, Hardy potrafił zdziałać z moimi uczuciami cuda. Nie potrafiłam oderwać się od lektury, podczas której moja wyobraźnia miała niesamowite pole do popisu. Najbardziej do gustu przypadły mi dwie postacie: Gabriel i Betsaba. Dlaczego? Bohaterowie zostali przedstawieni nie jako ludzie pełni zalet, ale również tacy, którzy mają wady. Wszystko to jednak było tak prawdziwe, że nie umiałam ich nie polubić. Betsaba stała się nagle królową męskich serc. Była niczym narkotyk, który potrafił pozbawić kontrolowania siebie niejednego kawalera. Myślała, że jest panią siebie, że wszystko jest stworzone głównie dla niej. Nie wpadła jednak na pomysł, że świat lubi płatać figle, a los bywa podły…
Ilekroć nakreślimy sobie nową linię postępowania, musimy zawsze zwalczać stan pewnego bezwładu, nie tyle może w nas samych, ile w określonych zdarzeniach, które zdają się niejako sprzysięgać po to, żeby nam przeszkodzić w dążeniu do poprawy naszego losu.

Gabriel od samego początku wzbudzał moją sympatię. Był nieśmiały, ale mądry. Nie przeszkadzało mi to, że pod względem urody miał mało do zaoferowania. Zdobył moje serce czymś zupełnie innym. Był po prostu sobą. Jeśli chodzi o mnie, był zdecydowanie najlepszy z wszystkich potencjalnych kandydatów. Co nie znaczy, że każdy z nich nie wprowadzał czegoś wyjątkowego do całej historii. 
Bezpieczniej jest korzystać z pierwszej nadarzającej się sposobności i bez namysłu zastosować się do niej, niż mieć plan gotowy i czekać, kiedy uda się wprowadzić go w czyn.
Najlepsze w całości jest to, że trudno domyślić się zakończenia historii. Bardzo chciałam, żeby było tak, jak już zaplanowałam sobie sama podczas czytania. Język czasem był utrudnieniem, ponieważ pojawiały się archaizmy i długie opisy. Na pewno książka wymaga skupienia, ale wyjaśnienia niektórych nazewnictw są bardzo przydatne. Okładka od samego początku bardzo mi się spodobała. Tak naprawdę to ona przyciągnęła mnie do siebie bardziej niż zapowiedź. Stwierdziłam, że można spróbować przeczytać coś nowego. I choć wcześniej nie miałam styczności z tym autorem, nie żałuję. Całość przedstawia się wyjątkowo dobrze. Jestem nawet skłonna zaproponować wam sięgnięcie po tę pozycję. Choć czasami trudno się skupić, ostatecznie treść wygrywa z wszystkim. Warto, zdecydowanie. Polecam gorąco! Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie. 

Słabość jest podwójnie słaba, gdy nachodzi człowieka po raz pierwszy.






Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia