Jak to było…

Życie to niespodzianka. I choć wiem, że brzmi to banalnie, a takie wstępy nie zachęcają do dalszej lektury, to pozostanę przy tej wersji. Tak uważam, tak jest, i Wy też tak zapewne postrzegacie życie. Jak każdy. Może gdyby wyrocznia delficka funkcjonowała albo wróżka dawałaby dokument potwierdzający przepowiednie, to zacząłbym inaczej. Ale nie daje… 

O przypadku piszę nie bez przyczyny, bo za jego sprawą dołączyłem do Essentii. Na którymś z blogów natrafiłem na ogłoszenie traktujące o naborze ludzi z pasją, kochających literaturę, którzy chcieliby dzielić się swoimi zainteresowaniami z innymi. Podziałało to na mnie, zaintrygowało, zmusiło do zgłoszenie się. I tak się stało. Kilka dni później – po internetowych rozmowach z redaktorami głównymi, zapoznaniu się z istotą portalu – dołączyłem do redakcji, jako pierwszy – ha! – mężczyzna. 
Początki bywają trudne…
Początki były trudne. Nie mogłem odnaleźć się w nowej sytuacji, gdyż – wierzcie mi! – zaplecze tej strony jest duże: kilka grup poświęconych poszczególnym tematom, korektorzy, osoby odpowiedzialne za publikowanie, sprawdzanie, zamawianie, kontaktowanie się z wydawnictwami, piszące cykle…. wiele, wiele osób, które kojarzyć wypada, które kojarzyć trzeba. Ja – dotychczas piszący wyłącznie dla siebie: kiedy chcę, co chcę, jak chcę – musiałem zrozumieć istotę pracy w grupie, komunikowania się z innymi oraz tworzenia zespołu, który – by portal był wiarygodny i spójny – musi być zintegrowany i zaprzyjaźniony. 
Nauka, nauka, nauka – tym dla mnie jest Essentia. 

Udało mi się. Nauczyłem się współpracować i pracować tak, by miało to ręce i nogi (na czas, systematycznie, zgodnie z zasadami). Przyswoiłem również inną wiedzę, która niezwykle mocno we mnie wrosła, dając świadomość tego, że pisanie nie jest łatwe, że wymaga spokoju, ułożenia i pokory. Pokory, gdyż nie wszystkie zjawiska, które chciałoby się opisać, tematy, które chciałoby się ująć w słowa, można łatwo – bez przygotowania – wygenerować. Co więcej: przekonałem się na własnej skórze, że pisanie to nie tylko powoływanie do życia treści, ale równoczesne inicjowanie formy. Formy, która jest równie ważna, co zawartość. Tę wiedzę, być może dla niektórych oczywistą, przyswoiłem dopiero tutaj, będąc członkiem Essentii. I właśnie za nią – bo wiedzę wynoszę ponad wszystko – jestem temu portalowi najbardziej wdzięczny.

Kamil Bujny

Leave a comment



Zosia Samosia :)

5 lat ago

Wcześniej myślałam, że mało mężczyzn czyta, a tym bardziej prowadzi blogi i udziela się w dyskusjach. Jak widać dobrze jest wyjść poza ramy by inni zaczęli nas postrzegać inaczej.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia