Pismo kulturalne Fragile

źródło
Jak mają się w Polsce sprawy związane z kulturą? Czego dziś człowiek oczekuje od sztuki? Zaryzykowałabym stwierdzenie, że coraz więcej! Nawet na ulicy można usłyszeć rozmowy przeciętnych obywateli o najnowszych filmach, ich komentarze, krytykujące banały i pochwalające oryginalne pomysły. W tramwaju aż roi się od zaczytanych ludzi, którzy potrafią nawet w zabieganym, pełnym pośpiechu dniu znaleźć chwilę, żeby poczytać, posmakować literatury. Muszę przyznać, że często są to nawet dzieła ambitniejsze niż pełne prostoty romanse. Jak widać, ludzie łakną sztuki, potrzebują jej do życia – sztuka przecież wiąże się z uczuciami, a bez uczuć życie nie smakowałoby tak samo.

Z wielką ciekawością sięgnęłam po pismo kulturalne „Fragile”. Po prostu poczułam potrzebę bliższego kontaktu ze światem kultury. To przecież świat ambitniejszy, który na drogowskazach wypisane ma wartości. Okładka czasopisma wygląda ciekawie, na pewno rozbudza wyobraźnię i zachęca, by zajrzeć do środka. Dalej uwagę zwraca jasny podział na artykuły dotyczące konkretnej tematyki, czyli odpowiednio: muzyki, filmu, sztuki, literatury i teatru.
W dziale muzycznym znajdziemy siedem artykułów, z których najbardziej zaciekawił mnie Atelier muzyka. Mordercze ćwiczenia, nauczyciele furiaci i samokrytycyzm prowadzący do nerwic. Co trzeba zrobić, aby zostać wirtuozem? Tekst dotyczy roli muzyka we współczesnym świecie, tego, w co musi być uzbrojony, czego się od niego wymaga. Muszę przyznać, że będąc laikiem, jeśli chodzi o świat muzyki, jestem pewna, że zrozumiałam, co autorka miała na myśli. Po tej lekturze mój schemat patrzenia na artystów został poszerzony o kwestie, z których do tej pory nie zdawałam sobie sprawy.
Jeśli chodzi o działy filmu i sztuki, to zainteresowanie szczególnie wzbudziły we mnie wypowiedzi dotyczące warsztatu. Jedno zdanie Antoniego Porczaka nawet postanowiłam przepisać i zapamiętać, bo w wyjątkowy sposób, a ponadto zwięźle i zgrabnie, tworzy definicję, którą tak wielu usiłuje sformułować („Nauka wyjaśnia świat, wymaga zatem rozumienia, sztuka jest raczej nieporozumieniem autora i odbiorcy w tej samej sprawie, nieporozumieniem inspirującym percypujący podmiot”). O teatrze znajdziemy niestety tylko jeden artykuł.
Na treści związane z literaturą czekałam z największym utęsknieniem i niestety znalazłam tylko trzy teksty, z których zaciekawił mnie jedynie jeden z nich, zatytułowany: Creative writing – wybawienie czy pułapka? Po pierwsze, porusza modny ostatnio temat; po drugie, przedstawia różne stanowiska w tej sprawie, nie narzuca oceny, pozwala czytelnikowi samemu skonstruować własną opinię na ten temat.
Reasumując, moim zdaniem magazyn „Fragile” przeznaczony jest dla ludzi, którzy obcują z muzyką, filmem, sztuką, literaturą czy teatrem na co dzień, ponieważ artykuły wydają się niemal przesycone specjalistycznym słownictwem, którego znajomość jest warunkiem koniecznym i niezbędnym do zrozumienia esencji treści. Jeśli chodzi o szatę graficzną, to zdecydowanie zasługuje na uznanie, jest skromna, aczkolwiek to właśnie odróżnia pismo kulturalne od przesiąkniętych kolorami zwykłych gazet. To magazyn zdecydowanie dla ludzi z pasją, cierpliwych i żądnych niezwykłej randki, bliższego spotkania ze światem kultury i sztuki.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia