Jedna sroczka smutek wróży…

źródło
Jeśli jest ktoś, kto nie słyszał o Dziewczynie z pociągu, to prawdopodobnie spędził ostatni rok poza cywilizacją. Książka, na którą czekały miliony. Debiutująca autorka Paula Hawkins zawojowała rynek wydawniczy na całym świecie. Najszybciej sprzedający się debiut dla dorosłych w historii brytyjskiego rynku, co 6 sekund ktoś w Stanach Zjednoczonych kupuje tę książkę. Tyle dowiadujemy się z okładki, tak przedstawiają nam ją marketingowcy. Zapowiada się fenomenalnie. A jak jest naprawdę? Hit czy kit? Przeczytałam i odpowiadam.

Rachel to kobieta, którą z powodzeniem można nazwać wyrzutkiem społeczeństwa. Po rozwodzie wpadła w alkoholizm i wyrzucono ją z pracy. Jej jedynym zajęciem jest jazda pociągiem i obserwowanie przez okno mijanych domów. Szczególną sympatię zyskała sobie u niej pewna para, którą ogląda codziennie, gdy tylko pociąg na chwilę zatrzymuje się przy semaforze. Marzy, aby jej życie było takie, jak ich. Aż pewnego dnia idealnie ułożona historyjka rozpada się na kawałki, kiedy Rachel widzi coś, czego nie powinna była zobaczyć. Nim zdąży się przyjrzeć, pociąg znowu rusza, a jedyne, co zostaje, to dudniący dźwięk torów.
Czekałam na tę książkę z zapartym tchem. Rekomendacja Stephena Kinga zrobiła na mnie wrażenie. Nie mogłam się doczekać, aż wreszcie ją przeczytam. I od razu powiem, że nie żałuję. Autorka fenomenalnie buduje napięcie, więc czytałam tę historię z dużym zainteresowaniem. Wielu ludzi mówi, że zerwali przez nią noc. Mnie do tego stopnia nie pochłonęła i potrafiłam ją sobie dawkować, ale skłamałabym mówiąc, że nie ma w niej czegoś… pociągającego. Ogromną, wręcz gigantyczną zaletą pozycji są niesamowicie dobrze skonstruowane postacie – barwne, wielowymiarowe, niewyidealizowane, rzeczywiste. Nie ma tutaj ludzi czarnych i białych, dobrych i złych. Wszyscy mają swoje wady i zalety, każdy z nich może być winny… Byłam pod dużym wrażeniem portretów psychologicznych i uważam je za największy plus tej książki.
Jednak tutaj paradoksalnie – po dogłębnym przeanalizowaniu historii – odnalazłam element, który mnie denerwował. A jest nim Rachel i jej skłonność do nagminnego podejmowania fatalnych w skutkach decyzji. Zawsze się irytuję czytając jak bohaterowie robią głupstwa, i tutaj miałam kilka razy ochotę potrząsnąć tą kobietą, i to bardzo mocno. Idąc tym tropem można uznać, że wada jest jednocześnie zaletą, ponieważ jak widać postać wywoływała we mnie emocje, a to też się liczy. Obojętność to najgorsze, co może towarzyszyć nam podczas czytania.

Skąd pewność, że jeśli ucieknę, to znajdę coś, co mnie wreszcie nasyci? Skąd pewność, że nie skończę, czując się dokładnie tak jak teraz, przytłoczona zamiast bezpieczna? Może zechcę uciec znowu, znowu i znowu, by w końcu wrócić tutaj, do domu przy starych torach, bo nie będzie już dokąd uciekać. Może. A może nie.

Bardzo przypadł mi do gustu klimat powieści; motyw pociągu został dobrze wplątany w całość. Tego środka transportu nie da się przecież zatrzymać. Rusza, przemieszcza się określonym torem, a wraz z nim robi to główna bohaterka. Widzi tylko to, na co pozwala jej trasa. Naprawdę pomysłowe.
Narracja pamiętnikarska prowadzona z punktu widzenia różnych postaci okazała się strzałem w dziesiątkę. Autorka odkrywa karty bardzo powoli, umiejętnie przeplata ścieżki bohaterów, wpędza czytelnika w kozi róg. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, ale wszystko zostało opatrzone datami, więc nie gubimy się. Ze strony na stronę napięcie wzrasta, pytania się mnożą, a odpowiedzi brak.
Urzeczona zostałam także przez styl i język, jakim operuje Paula Hawkins. A może to kwestia świetnego tłumaczenia? Nie wiem. W każdym razie pewne jest, że czyta się świetnie – lekko, płynnie i z niegasnącym zainteresowaniem.


Niemal to widzę, niemal słyszę te słowa, lecz obraz znowu się oddala. Nie mogę tego rozgryźć. Ilekroć myślę, że zaraz schwytam tę chwilę, wszystko ucieka w cień, poza zasięg wspomnień.

Zachęcam wszystkich fanów thrillerów psychologicznych i kryminałów do zapoznania się z Dziewczyną z pociągu. Nie wiem czy zakończenie was zaskoczy, ale sądzę, że całość odbierzecie pozytywnie. Z ręką na sercu potwierdzam, że jest to naprawdę warty uwagi debiut, przy którym można ciekawie spędzić czas. Wciąga od pierwszej strony, ma niepowtarzalny klimat, fenomenalnie skonstruowanych bohaterów i ciekawą fabułę. Czego chcieć więcej?

Do zobaczenia w przedziale. Pociąg nadjeżdża. Nie wiem jak wy, ale ja… rezerwuję miejsce przy oknie.

Leave a comment



Miłka Kołakowska

5 lat ago

Czytałam już niejednokrotnie o tej książce i jedno wiem z pewnością, autorka zbudowała bardzo bogate i barwne postaci, a powieść wydaje się być wielowątkowa. Pozdrawiam 🙂

Elenkaa _

5 lat ago

no, no, naprawdę zapowiada się ciekawie 😉

Czarny Kruk

5 lat ago

Nie ukrywam, że mnie najbardziej zachęciła rekomendacja Stephena Kinga, autora którego szanuje ponad wszystko.
kruczegniazdo94.blogspot.com

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia