Między prawdą a… prawdą

grafika przesłana przez wydawcę

Miłość: z jednej strony platoniczne uczucie rodzące się między dwojgiem ludzi, dojrzewające i stające się integralną częścią życia, z drugiej – namiętność i wulkan emocji… Jednak nie istnieje zasada łączenia dwóch połówek. Zdarza się, że odbywa się to poza naszą kontrolą. Co wtedy? Co jeśli sytuacja komplikuje się na tyle, że nie jesteś w stanie zrozumieć siebie?

Tytuł: Czy wspominałam, że cię kocham?
Seria: Dimily (część 1)
Autor: Estelle Maskame
Wydawnictwo: Feeria 
Eden jest nastolatką, która dużo przeszła. Przełomowym wydarzeniem w jej życiu okazał się rozwód rodziców. Ojciec zostawił ją i jej mamę dla innej (lepszej) kobiety. Ta sytuacja sprawiła, że dziewczyna znienawidziła go. Jednak… po trzech latach nagle zostaje zaproszona na wakacje do słonecznej Kalifornii. Eden zgadza się i wyjeżdża, aby spędzić całe dwa miesiące z ojcem i jego nową rodziną. Poznaje swoją macochę i przyrodnich braci. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie Tyler – najstarszy z rodzeństwa – który odwróci życie Eden o 180 stopni.
Po Czy wspominałam, że cię kocham? sięgnęłam ze względu na ciekawą historię, którą przedstawia. Mimo że książka wydała mi się ona do bólu schematyczna, postanowiłam ją przeczytać, żeby odrobinę się rozluźnić i odpocząć od kanonu lektur.
Początkowo sądziłam, że nic mnie już nie zaskoczy, bo książek o miłości na rynku wydawniczym pojawiło się już tyle, że można by spokojnie opisać je jednym zdaniem. W tej jednak było coś, co mnie przyciągnęło: fakt, że została napisana przez 17-letnią dziewczynę. Po prostu musiałam ją przeczytać i przekonać się, co sprawiło, że zachwycają się nią czytelnicy z całego świata i z niecierpliwością oczekują kolejnych części. 
Muszę wspomnieć o tym, że mimo schematycznej fabuły książka potrafi zawładnąć sercem czytelnika. Choćby ze względu na to, że jest napisana niezwykle przystępnym językiem i czyta się ją przyjemnie. Powiecie: no ale przecież większość książek tego typu jest taka. Coś musi wyróżniać ją spośród wielu. Tym czymś jest niestandardowe zakończenie, którego wam tutaj oczywiście nie zdradzę. Otóż pomysł na konstrukcję fabuły i ogólną kompozycję książki okazał się bardzo dobry. Co do tego nie mam żadnych zastrzeżeń. Powieść nie jest przesycona wątkami miłosnymi, a relacja Eden i Tylera rozwija się sukcesywnie, tak że niemal cały czas jesteśmy zaskakiwani przez autorkę i trzymani w napięciu, które ta buduje z doskonałym wyczuciem. Nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć, co się wydarzy. I chyba to jest największa zaleta tej książki. 
Główne postacie są zestawione ze sobą na zasadzie kontrastu. Eden jest spokojną dziewczyną, która oczekuje, że spędzi w Santa Monica wbrew pozorom ciekawe wakacje. Początkowo dystansuje się zarówno od swojej drugiej rodziny, jak i od wszystkiego, co się wokół niej dzieje. Z czasem jednak zaczyna dopasowywać się do towarzystwa, w którym się obraca. Poznaje ludzi, dla których imprezy są priorytetem, a alkohol i narkotyki – gwarantem niesamowitej zabawy. Dziewczyna nie ma nic do stracenia – nie musi się nikomu tłumaczyć ze swojego zachowania, bo to ojciec ją zranił; chce spędzić przyjemny czas, nie siedząc od rana do wieczora w przydzielonym pokoiku.
Tyler to zupełne przeciwieństwo Eden. Typ buntownika, który usiłuje pokazać wszystkim, jakim jest twardzielem. Nawet swoją matkę, która jest w stanie poświęcić dla niego wszystko, traktuje jak powietrze. Zdecydowanie nie takiego przyrodniego brata spodziewała się Eden, a zatem ich relacja od początku jest bardzo skomplikowana. No właśnie: skomplikowana. Gdzieś w głębi serca dziewczyna czuje, że Tyler skrywa jakąś tajemnicę, i za wszelką cenę próbuje ją odkryć… 
Tych dwoje w końcu zaczyna łączyć uczucie, które wydaje się od razu skazane na klęskę… Coś trzeba z tym zrobić!
Czy wspominałam, że cię kocham? wbrew pozorom nie jest głupiutkim czytadłem. Nie da się ukryć, że temat jest już trochę przereklamowany, ale kto powiedział, że nie można nim żonglować na różne sposoby. Efekt? Za każdym razem przyciąga rzeszę czytelników, bo wciąż zaskakuje, jest świetnym lekiem na zmęczenie i sprawia, że nudne wieczory nie wydają się wcale takie długie.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia