Przy porannej kawie

0
507
Nic nie jest w stanie tak dobrze wybudzić mnie z porannej nieświadomości niż kawa. A co do kawy? Oczywiście książki! Zapraszam więc na książkowo-kawowe menu na wesoło. 
 
Z każdym nowym tygodniem zmienia się rodzaj kawy, którą można wypić, oraz gatunek książki do przeczytania. Przeróżne pozycje, autorzy, czcionki, okładki. Tak ciekawie możemy spędzić czas przy porannej kawie. To najlepszy okres; gorący napój pobudza nas do działania, a zatem szybciej idzie nam lektura danej książki…
 
 
 
 
 
MENU:
  • Tydzień I 
    Zacznijmy może od czegoś prostego: kawa zbożowa i lekka obyczajówka. Tak na początek, żeby się za bardzo nie zniechęcać…
  • Tydzień II 
    No to teraz czas na filiżankę świeżego latte i wciągający romans.. No bo jak można pominąć książki z piękną miłosną historią? Pozycje obowiązkowe. 
  • Tydzień III 
    Rozkręcamy się, a więc przyszedł czas na espresso. Do gorącego napoju najlepiej dołączyć fantastykę. Dodatkowo szczypta wyobraźni i jesteśmy gotowi stawić czoła kolejnemu ciężkiemu tygodniowi. 
  • Tydzień IV 
    Miesiąc najlepiej zakończyć z rozmachem; proponuję więc mocną czarną kawę, która dosłownie zwala z nóg, a do niej jakiś dobry kryminał. Dodajemy odrobinę dreszczyku emocji… I wybuchowa mieszanka gotowa! Energia na cały dzień. 
 
Życzę wszystkim powodzenia, zwłaszcza molom książkowym, którzy uwielbiają relaks przy filiżance dobrej kawy. Radzę tylko nastawić jakiś budzik, bo zdarza się, że nie można się oderwać od lektury i potem nazbieramy kilka spóźnień. Ale dla książki zawsze warto się poświęcić. A teraz, jak to mówią: do kaw! 
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ