Diabeł w roli głównej

Na początek zapamiętaj jedno.
Trzymaj kolana razem, a nie będziesz płakać. (…)
Ucz się na cudzych błędach i pracuj głową, a nie tyłkiem,
kolanami też podłogi pod biurkiem nie wycieraj,
bo nic dobrego ci to nie przyniesie.

Diabli
nadali – to po prostu petarda! Przeczytaj jeden rozdział, a książka
wystrzeli w ciebie ładunek gazu rozweselającego, którego działanie nie
skończy się jeszcze długo po zakończeniu lektury!
Tytuł: Diabli nadali
Autor: Olga Rudnicka



Wydawnictwo: Prószyński i S-ka



Zatem jeśli macie ochotę na porcję kryminału z odrobiną czarnego humoru,
okraszonego szczyptą romansu
albo po prostu czasem wyobrażacie sobie jak mogłaby wyglądać śmierć Christiana Greya,
serdecznie polecam Wam tę powieść.
„Lustro Rzeczywistości”

I jak po takim zdaniu nie sięgnąć po książkę? Toż to zbrodnia! Musiałam przekonać się na własne oczy, jak mogłaby wyglądać śmierć Christiana Greya i czym jest ta odrobina „czarnego humoru”, który osobiście uwielbiam.

(…) weszła do środka.
I na tym energia dziewczyny się skończyła,
a anioł stróż padł na kolana,
bo z pewnością, podobnie jak ona, był rodzaju żeńskiego.

Dagmar Różyk to współczesny donżuan, znaczy dyrektor kreatywny, lowelas, wróć – najlepszy dyrektor kreatywny, za to upośledzony moralnie, no dobra – na pewno to diabeł! Inteligentny i diabelsko przystojny, błyskotliwy i bez sumienia. Nie ma drugiego takiego, jak on i całe szczęście! Wystarczy, że z jednym tyle problemów. Faceci, żeby się przed nim chronić, wysyłają do niego kociaczki, zgodnie ze starym przysłowiem „gdzie diabeł nie może tam babę pośle”, problem w tym, że i samej Lucyferowej majtki by spadły na jego widok.
Do piekła, wróć – gabinetu Różyka (no dobra zdecydowanie piekła), trafia młoda, sympatyczna, katoliczka o przedpotopowych poglądach seksu dotyczących – Monika Kapuśnik.
Wydawać by się na pozór mogło, że ten układ nie ma racji bytu. Nic bardziej mylnego! Paniusie z kadr zrobiły coś dobrze (w co oczywiście trudno uwierzyć). Stwierdziły bowiem, że Diabeł sierotki Marysi nie ruszy. I tak dzięki ich chwilowemu przebłyskowi inteligencji współpraca Diabła i pani Kapuśnik trwała sobie w najlepsze. Zaowocowała nawet paprotką Ewką, ale to już zupełnie inny wątek tej historii.
Dwa lata później…
Nie wiadomo, czy to panna Kapuśnik zaczęła upośledzać się na skutek współpracy z Diabłem, czy też to sam Diabeł trochę złagodniał, ale fakt jest taki, że aż do dzisiejszego dnia nic złego się nie działo (no może oprócz pewnych niemoralnych propozycji i niesłychanie niesmacznej kawy bezkofeinowej ze słodzikiem, ale może o tym zapomnijmy). Niestety, całą współpracę w jednej chwili… diabli wzięli.
To właśnie dzisiaj znaleziono Dagmara Różyka na biurku. I uwierzcie mi, że wcale nie spał ani nie był pijany. Po prostu został… zamordowany! Tak właśnie, okazuje się, że Diabła da się zabić! Problem w tym, że oskarżono jego sekretarkę, Monikę Kapuśnik. Czyżby to ona naprawdę zabiła to diabelskie nasienie?

Jestem krasnoludkiem. (…)
Wiesz, plamy po kawie same znikają z biurka, filiżanki same się myją, dokumenty same się kserują,
a telefony odbiera taki niewidzialny ludzik, który potem wszystko zapisuje i mi przekazuje,
żebym ja miała czas służyć swemu panu i władcy,
 poświęcając prywatny czas na jego prywatne sprawy.

Przepraszam was bardzo za hm… niepoważny charakter tej recenzji, ale wszystkie moje poważne przemyślenia diabli wzięli! Ustalmy więc kilka faktów:
1. Fabuła jest diabelsko perfekcyjna. Autorka zadbała o każdy szczególik i nie pozostawiła niewyjaśnionych wątków.
2. Olga Rudnicka ma na pewno diabelski humor.
3. Akcja płynie diabelsko szybko.
4. Zdecydowanie sporo tam diabelskiego nasienia.
Czy widziała kogoś podejrzanego?
A skąd ma wiedzieć jak wygląda ktoś podejrzany?
Przecież taki ktoś nie ma na czole litery „P” jak „przestępca”.

Idealnie wykreowani bohaterowie, cudownie napisane dialogi, świetny humor, zbrodnia prawie doskonała, mnóstwo kobiet, paprotek i diabelskie humoru. Przeczytajcie koniecznie!
Uwaga: Książka zabija śmiechem i raczej nie gwarantuje dostania się do Nieba! 😀
Sprawy kobiece są usprawiedliwieniem wyłącznie dla chwilowej abstynencji seksualnej,
ale nie dla kompetencji.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia