Mężczyźni nie marzą

źródło
Mężczyźni
nie marzą
– z jednej strony czuję się zadowolona, z drugiej rozgoryczona i odczuwam
niedosyt. Gdybym miała zaszufladkować tę książkę, nie trafiłaby ani do
kategorii „dobra”, ani „zła”, ale z pewnością pobudzająca do refleksji. 

Tytuł: Mężczyźni nie marzą
Autor: Nina Fer

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Jest
to z całą pewnością powieść, która wyróżnia się pewnego rodzaju lekkością,
lekkością pióra autorki – Niny Fer. Pisarka płynnie zmienia tematy, wprowadza kolejne
wątki i rozbudza sympatię względem głównej bohaterki, ale też postaci drugoplanowych.  To moim zdaniem
największy atut tej książki. Czasem zatrzymywałam się przy niektórych zdaniach i
czytałam kilka razy, bo urzekały mnie swym pięknem, a jednocześnie prostotą, np.:
Akt miłosny trwał już od czterech godzin, a nam wciąż było mało. Mnie w każdym
razie na pewno, ale kiedy usłyszałam znajomy jęk, wiedziałam, że to, na co czekam,
nie nadejdzie. Za to przyszło coś innego. Nie znam słów na opisanie uczuć,
jakich wtedy doznawałam. Orgazm jest niczym przy stanie, kiedy łączą się
jednością serca, usta, dłonie, oczy, nogi i energia dwóch ciał. Nie można tego
nazwać też spełnieniem, może czymś w rodzaju boskiego pierwiastka w naszym
życiu.
Główną
bohaterkę – Małgosię – polubiłam od razu, gdyż zaimponowała mi. Po wizycie u
terapeuty zdobyła się na odwagę, by zmienić swoje życie, by się rozwijać,
poszukać szczęścia i spełnienia. Uwolniła się od zastygłego w uczuciach
związku, od toksycznego mężczyzny i postanowiła spróbować jeszcze raz. Myślę,
że mogłaby być dobrym przykładem dla dojrzałych kobiet, matek, które tkwią w
dawno zakończonych związkach z mężczyznami, z którymi nie łączy ich już miłość,
przywiązanie, szacunek, zrozumienie. Razem jest jakoś wygodniej, zwłaszcza po
wielu latach wspólnego życia trudno zdecydować się na tak odważny krok, ale
czasem może warto zawalczyć o siebie samego… Dlatego właśnie czuję
zadowolenie po tej lekturze.
Czemu
doznaję rozgoryczenia i odczuwam niedosyt? Łudzę się, że koniec może sobie dopisać każdy z nas,
że to zakończenie otwarte. Z czasem przestałam rozumieć decyzje Małgosi. Miała
piękną definicję miłości, kochała za nic, chciała być kochana, uczucie ją
zaślepiało. Zachowywała się jak typowa zakochana kobieta, a więc analizowała
każdą wypowiedź ukochanego, każde słowo, każdy gest. Zaprosiła go do swojego życia
i próbowała zaakceptować takim, jakim jest. Czyż jednak sama nie budowała
toksycznej relacji? On – wierzę, że też ją kochał, ale nie obiecywał jej złotych
gór od samego początku, nie oferował nic poza swoim uczuciem i podawał
racjonalne argumenty takich decyzji. Czasem miałam wrażenie, że czytam piękną opowieść o
miłości dwojga ludzi, którzy jeżeli tylko by się trochę postarali, to mogliby
żyć razem długo i szczęśliwe, ale czułam też, jakbym czytała o zwyczajnym
romansie w pracy, w którym poza seksem pojawia się pewnego rodzaju zrozumienie
i namiętność, ale kobieta jest naiwna, a mężczyzna zwyczajnie w świecie nie
zamierza się zaangażować i zmieniać ułożonego życia.  Nie mogę jednak zrozumieć zakończenia, jak w
takim momencie można oskarżać kogoś o egocentryzm, jak można kochać cały czas,
pomimo wszystko i za wszystko, a w takim momencie pomyśleć  o sobie? Jak?

Miłość
to sprawa wielka i trudna. Nigdy nie wiadomo, gdzie ją spotkamy, kiedy ktoś
znajdzie klucz do naszego serca. Polecam tę książkę przede wszystkim paniom.
Pobudza do refleksji, po tej lekturze można postawić sobie odważne pytania i zastanowić
się nad własnym wkładem w związek, swoimi zasobami, ale też wadami, które na pierwszy rzut oka nie wydają się słabościami.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia