Zbrodnia spowiedzi… – ostatni fragment książki Spowiedź

źródło
Przed Wami ostatni promocyjny fragment debiutu Tomasza Mackiewicza Spowiedź!

A Piotr Mitzner, poeta i  pisarz, tak pisze o powieści:

Dzięki książce Tomasza Mackiewicza czytelnik odkrywa tajemnice pewnej znanej podwarszawskiej miejscowości, o której pisali już Jarosław Iwaszkiewicz, Stanisław Dygat, Bohdan Wojdowski i Barbara Gordon.

Wiedział, że nic jej to nie da, choćby nie wiadomo jak szczegółowo wszystko jej zrelacjonował. Mimo to dla świętego spokoju zaczął opowiadać. Przypuszczał, że inaczej ta uparta kobieta nie od-czepiłaby się od niego.
— Teresa umarła szybko, pewnie nic nawet nie poczuła — wydusił z siebie jeszcze marną próbę pocieszenia i streścił jej całe zajście.
Kiedy doszedł do momentu, w którym zauważył ludzką dłoń wystającą z worka, Olga wyobraziła sobie ostatnie chwile Krajewskiej. Znała już prze-bieg zdarzeń ze szczegółami. Liczyła jednak, że z opowieści Artura wyłowi jakąkolwiek nową, choćby najmniejszą wskazówkę. Nie usłyszała nic takiego. Nic, czego nie dowiedziałaby się już wcześniej z prasy. Czarnecki, gdy tylko go zobaczył, strzelił sobie w głowę. Bez słowa, bez żadnej chwili wahania. „I co teraz?” — pomyślała, marszcząc czoło z niezadowolenia. Jeśli do tej pory łudziła się, że coś umknęło policji i że jego zeznanie rzuci nowe światło na sprawę, to teraz ta nadzieja ostatecznie prysła.
— Rozumiem cię — powiedział Artur. — Na twoim miejscu też szukałbym odpowiedzi, ale w tym wypadku prawda jest niestety taka, że Czarnecki ją zabił i pewnie już nigdy się nie do-wiemy dlaczego.
Próbował przez chwilę postawić się na jej miejscu. Czy bawiłby się w detektywa, gdyby w podobnych okolicznościach zginął ktoś z jego bliskich? Zmarli nie wracają do życia, a prawda może się okazać zbyt trudna do udźwignięcia. Pewnych rzeczy lepiej nie dociekać.
Tymczasem Olga Wagner coraz bardziej wypadała z wymyślonej na potrzeby tej rozmowy roli.
— W tym wszystkim coś jest cholernie nie tak — przerwała jego rozmyślania. — Po pierwsze, nie mógł jej przecież zabić bez powodu. Musiał mieć jakiś motyw, chyba że był chory psychicznie, ale wcześniej nic na to nie wskazywało. Po drugie, nikt ot tak nie popełnia samobójstwa. Pomyśl. Miał pistolet, a ty byłeś sam, nieuzbrojony. Dla-czego cię nie zabił, skoro i tak zamierzał ukryć zwłoki? Wystarczyło tylko strzelić i wykopać nieco głębszy dół. To wszystko nie ma sensu.
Jak zwykle za późno ugryzła się w język. Artur spojrzał na nią z wyrzutem.
— Człowiek w szoku nie zachowuje się racjonalnie. Mógł mnie zabić, ale wydaje mi się, że był tak samo zaskoczony jak ja. Pewnie nie chciał skrzywdzić kolejnej osoby. Może dopadły go wy-rzuty sumienia albo faktycznie zwariował? A może pomyślał, że ktoś jest ze mną? Nie mam pojęcia i wolę się nad tym nie zastanawiać.
Coraz bardziej zniecierpliwiona Olga była już jednak w pełni sobą, po wyciszonej krewnej Krajewskich nie zostało ani śladu.
— I nic więcej się nie wydarzyło? Nawet krótkiej pogawędki o cywilizacji śmierci sobie nie ucięliście?
Patrzyła na niego prowokująco. Doskonale zdawała sobie sprawę, że ją poniosło i właśnie dała mu pretekst do zakończenia rozmowy, ale nic nie mogła na to poradzić, było w nim coś, co wy-prowadzało ją z równowagi.
— Nie mam nic więcej do dodania — uciął krótko i wstał z fotela.
Wiedziała, że nie jest już mile widziana w tym domu. Pożegnała się szybko i wyszła, nie czekając na asystę starego adwokata.
Czy ta nieudana wizyta w czymś jej pomogła? W niczym. Już w punkcie wyjścia była skazana na porażkę. Leśniewski albo faktycznie nie mógł jej pomóc, albo z jakichś powodów nie chciał. Najbardziej liczyła na to, że Czarnecki przed śmiercią coś powiedział, choćby jedno słowo, które rzuciłoby na sprawę nowe światło, dało punkt oparcia dla którejś z hipotez. Wyglądało jednak na to, że postanowił pożegnać się z tym światem w milczeniu i zabrał swoją tajemnicę do grobu. Trudno było mieć teraz większe nadzieje na rozwikłanie sekretu „mordercy w sutannie”, ale postanowiła jeszcze powęszyć. Jaki miała wybór? Wrócić do Warszawy i spędzić resztę weekendu przed telewizorem, z butelką wina? Skoro już zdecydowała się przyjechać do tej dziury, mogła przy-najmniej próbować dokończyć to, co zaczęła.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia