Odnaleźć piosenkę swojego życia…

źródło
Każdy z nas poszukuje w życiu czegoś idealnego… partnera, zawodu, celu, miejsca na Ziemi, książki, piosenki… Są osoby, które nigdy nie dościgają swojego ideału, ale po świecie chodzą i tacy, którym się udaje. Ja jestem jedną z takich osób. Udało mi się odnaleźć już wystarczająco wiele idealnych punktów w moim życiu, bym czuła się uszczęśliwiona. 
Muzyka ma ogromne znaczenie. Wpływa pozytywnie na zwierzęta, potrafi ukoić stres u małych dzieci, uspokaja pędzące myśli, relaksuje. Słuchamy różnych rodzajów muzyki, lokujemy swe gusta i uwielbienie w najrozmaitszych wykonawcach, dajemy się pochłonąć szeroko pojętym rytmom. Jedni wykonawcy są znani z kontrowersji, inni z pięknych i delikatnych głosów, jeszcze inni tworzą dla niewielkiego grona odbiorców. Są też tacy, którzy stają się legendami i o których pamięć nie umiera, bo pozostawili po sobie niesamowity muzyczny dorobek.
Warto zastanowić się, jakie uczucia powinny towarzyszyć człowiekowi, gdy natrafia na piosenkę swojego życia… Czy są to dreszcze? Czy łzy wzruszenia? Czy osłupienie? A może zaskoczenie? Z autopsji mogę przyznać, że jest to niesamowite uczucie. Gdy ja, kilka lat temu, dzięki jednemu linkowi przesłanemu przez kolegę z klasy na komunikatorze gadu-gadu, po raz pierwszy usłyszałam piosenkę mojego życia, straciłam kontakt z rzeczywistością. Najpierw pojawiły się dreszcze, później wstrzymanie oddechu, następnie znów dreszcze, a wreszcie łzy wzruszenia. Po pierwszym odsłuchaniu przyszedł czas na drugie odsłuchanie. Po drugim trzecie, a po trzecim tuzin kolejnych. W ciągu godziny melodia wsiąknęła pod skórę, a słowa piosenki wdarły się do umysłu. Nazwa zespołu została wpisana w wyszukiwarkę Google i na YouTube. Telefon w ciągu nocy wypełnił się piosenkami zespołu, po dwóch tygodniach na honorowej półce w pokoju zostały ustawione płyty, które postanowiłam zdobyć za wszelką cenę. Przez tę jedną, idealną piosenkę znalazłam zespół, który pochłonął mnie w całości. To było jak objawienie, stało się moją najczystszą, najgoręcej wyznawaną pasją. Wiedziałam, że to nie skończy się po kilku miesiącach. Byłam pewna, że będzie trwać. I trwa. Trzy lata temu przepadłam w miłości do głosu genialnego wokalisty, Chrisa Daughtry’ego. On i jego zespół, muzyka jaką tworzą i energia jaka od nich bije, stworzyły stały i bardzo ważny element mojego życia. Dzięki muzyce Daughtry’ego poprawia mi się humor, najgorszy dzień nabiera lepszych barw, a umysł wypełnia mi pozytywne myślenie. Sądzę, że właśnie tak to powinno działać – muzyka powinna uzdrawiać. Mnie uzdrawia ten cudowny zespół, ich melodie i słowa piosenek, które trafiają wprost do mojego serca. 
A jaka jest piosenka mojego życia? Drodzy czytelnicy, od 24 grudnia 2012 roku do dziś moją najpiękniejszą, ukochaną piosenką jest Life After You Daughtry’ego. Jeśli chcecie, zapraszam do odsłuchania, a jeśli nie macie ochoty, to w tym momencie włączcie sobie wasze ulubione, albo idealne piosenki… i uśmiechnijcie się, nawet jeśli to smutna melodia!

Leave a comment



Magia słowa

5 lat ago

Over You – piosenka w wykonaniu tego zespołu jest genialna , teledysk również. Słuchając tej piosenki, zawsze popadam w głęboki smutek, źle mi się kojarzy. Nie mam jedynej piosenki opisującej moje życie . Z pewnymi osobami, miejscami, wspomnieniami łączy się inny utwór. Chociaż nie były to miłe chwile, ja jednak nie jestem w stanie ich przestać słuchać. To nie jest możliwe.

Pozdrawiam,
http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

Kasia Leja

5 lat ago

Piosenką, która towarzyszy mi przez większą część mojego życia, bo przez jakieś 20 lat jest Julee Cruise – "Falling". Za każdym razem kiedy jej słucham czuję ciarki, moje serce wypełnia dziwne uczucie, którego umysł nie jest w stanie zrozumieć…

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia