Złe dziewczyny…

Tajemniczy dom, w którym od lat dzieją się niewyjaśnione rzeczy. Lalki śledzące każdy ruch martwymi oczami i jedna… o szmaragdowozielonym spojrzeniu, przyczyna wszystkich krzywd, tragedii i spisku – czyli zapraszam do przeżycia wyjątkowej przygody, towarzyszenia Alexis i Kasey w walce na śmierć i życie.
 
Tytuł: Złe dziewczyny nie umierają
Autor: Katie Alender
Wydawnictwo: Feeria
 
 
W tajemniczej posiadłości, liczącej ponad sto lat, nikt nie chce mieszkać, a poprzednia rodzina wyprowadziła się już po miesiącu. Okoliczni mieszkańcy omijają rezydencję szerokim łukiem, a starsza kobieta, która coś wie, nie chce nic mówić. Zła sława pięknego budynku nie przeszkadza jednak wprowadzić się kolejnej rodzinie.
Alexis i Kasey są siostrami z rodziny pełnej, ale mało zgranej. Mama pracuje bez wytchnienia na awans, ojciec woli chodzić na mecze niż spędzać czas w domu. Dramat rodzinny wisi w powietrzu, aż do wypadku samochodowego… Policja podejrzewa, że ktoś zaplanował ten incydent, jednak dzięki trzynastoletniej Kasey sprawa zostaje nagle rozwiązana. Jest to początek dziwnych i absurdalnych wydarzeń, walki dobra ze złem.
 
Kasey ma obsesję na punkcie lalek. Kolekcjonuje je, chroni i nikomu nie pozwala się do nich zbliżać. Posuwa się nawet do zrobienia krzywdy, gdy koleżanka chce się którąś z nich pobawić. Jej piętnastoletnia siostra nie może uwierzyć, że Kasey mogła zrobić tak okropną rzecz. Widzi jednak, że dziewczyna kradnie zadania domowe uczniów, znika w nocy z domu i zachowuje się jak nie ona. Raz jest pogodną sobą, innym razem przerażającą wersją siebie z zielonymi oczami. Alexis usiłuje odepchnąć podejrzenia dotyczące siostry, jednak obawy wracają do niej każdego dnia i wieczoru: gdy z jej ust wypływa bezwiednie straszna historia, gdy Kasey nie pamięta, co robiła w nocy, gdy odkrywa w końcu istnienie tajemniczej przyjaciółki siostry. Przyjaciółki o szmaragdowych oczach, której największym talentem jest umiejętność przekonywania do każdego pomysłu obcych osób i samej Kasey.
Trzynastoletnia dziewczyna, która w gruncie rzeczy jest jeszcze dzieckiem, staje się w końcu narzędziem zemsty. Zemsty za czyn popełniony przez jej przodków sto lat temu.

 

Duchy są wszędzie. Nie sposób ich uniknąć. Próbujesz jedynie unikać tych, które chcą cię zabić.

Fabuła książki Złe dziewczyny nie umierają wciąga czytelnika już od pierwszych stron, a uczucie zaciekawienia nie opuszcza do samego końca. Fakt – historia zaczyna się w sposób iście amerykański: licealny podział na grupy, piękne cheerleaderki, przystojni zawodnicy szkolnej drużyny, kujony, szare myszki, goci… i Alexis (jednak o bohaterach za chwilę). Dziewczyna cudem poznaje cudownego Cartera, gdy ten uderza ją drzwiami w głowę. Okazuje się oczywiście, że już dawno zwrócił na nią uwagę i bardzo chciałby poznać tajemniczą różowowłosą buntowniczkę. Jednak niech początek was nie odrzuca, warto bowiem wczuć się w atmosferę liceum i uczęszczającej tam młodzieży, gdyż okazuje się to centrum wydarzeń.

Później Katie Alender rozwija pomysł na tyle, by dostrzec w nim perspektywę przyjemnej lektury na kilka godzin. Język jest typowo licealny, gdyż narratorką jest piętnastoletnia Alexis. Przez wszystkie strony towarzyszymy jej w zmaganiach z tajemniczą siłą zamieszkującą starą rezydencję jej rodziny. Dziewczyna jest samotna, nie ma żadnych przyjaciół i często ucieka z lekcji. Nie jest jednak bez winy, bo w moim odczuciu to ona izoluje się od ludzi, nie odwrotnie. Jako wyraz buntu przeciwko światu postanawia zafarbować włosy na różowo. Do tego doprawia swój wizerunek bezczelnością i nadmierną szczerością, jednak w relacjach z siostrą potrafi być przyjaciółką. Nie można się dziwić jej zachowaniu, w końcu jest w wieku, który ma swoje prawa, a i pewne doświadczenia odcisnęły piętno na psychice bohaterki.
Jej siostra Kasey była normalnym dzieckiem, miała przyjaciółkę, utrzymywała dobre, nawet przyjacielskie, kontakty z Alexis. Zaczęła się jednak stopniowo zmieniać (używa archaicznych słów, a jej oczy czasami płoną zielonym blaskiem), przez co stała się główną przyczyną „przygód” Alexis oraz jej zmiany z buntowniczki w osobę przyjazną i rozumianą. Książka pokazuje, że tragiczne wydarzenia zbliżają ludzi i nikt nie może przechodzić sam przez piekło.
 
Bohaterów książki jest niewielu, są jednak bardzo dobrze stworzeni. Autorka kreuje ich tak, by czytelnik mógł poznać ludzi, z którymi ma do czynienia, i przywiązać się do nich. Książka jest pierwszym tomem serii, więc wątki poszczególnych osób będą zapewne kontynuowane, jednak już w pierwszym tomie możemy się w ich towarzystwie odnaleźć. Na okładce książki czytamy, że jest to seria, której demoniczna aura ścina w żyłach krew. Prawda jest taka, że nie ścina. Jest to po prostu książka z pomysłem, który już był. Lalki są w horrorach tematem już przerobionym. Ma jednak w sobie coś, co sprawia, że chce się czytać, i to jak najszybciej. Chce się wiedzieć, co będzie dalej i jak się potoczą sprawy. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się happy endu. I dobrze, bo to jeszcze nie koniec.
Mimo że książka nie wzbudziła we mnie strachu, oceniam ją bardzo dobrze – nie celująco, bo jest to lektura bardziej młodzieżowa, więc dorośli nie znajdą w niej tego, czego szukają w horrorach. Czytanie jednak mnie odprężyło i z zainteresowaniem pochłonęłam książkę w kilka godzin, które mogę policzyć na palcach jednej ręki.
Myślę, że Złe dziewczyny nie umierają spodobają się najbardziej nastolatkom i młodym dorosłym. Być może każdy byłby zadowolony z lektury, jednak uważam, ze wymieniona przeze mnie grupa mogłaby być uznana za docelową.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia