Eco, czyli dar z nieba

źródło
Znamy jedno życie Umberto Eco – mediewisty, powieściopisarza, eseisty, semiologa i miłośnika literatury. Tymczasem autor znanych na całym świecie powieści miał ich wiele. Był Juliuszem Cezarem, Napoleonem i d’Artagnanem. Wszystko zawdzięczał czytaniu. W końcu, jak sam mawiał – kto czyta książki, żyje podwójnie, a on zdołał zgromadzić blisko pięćdziesiąt tysięcy pozycji. Zmarł 19 lutego 2016 roku w Mediolanie, przeżywszy dziesiątki żyć, które dla nas pozostaną tajemnicą. 
Na świat przyszedł w roku 1932 w miejscowości Piedmont. Pierwszą książkę ujrzał w mieszkaniu dziadka, gdyż w domu rodzinnym Umberto można było znaleźć jedynie gazety. Ojciec był niegdyś zapalonym czytelnikiem, jednak utrzymując rodzinę, nie miał czasu na podobne rozrywki. Dziadek, przechodząc na emeryturę, postanowił zająć się oprawianiem książek i wkrótce cały jego pokój został wypełniony woluminami pozbawionymi okładek. Po jego śmierci włożono je do dużego pudła i schowano w piwnicy. Ich odkrycie było początkiem literackiej podróży Umberto. Podróży, na którą wpływ miała również babcia, gdyż to właśnie po niej odziedziczył piśmienniczy zmysł i elementy stylu, których nigdy nie porzucił.
Pisał jeszcze przed wojną. Jako nastolatek interesował się komiksami; czytał ich bardzo dużo, a także tworzył własne, opatrzone autorskimi ilustracjami. Było to pracochłonne zajęcie, a ponieważ podchodził do niego ze starannością, wielu komiksów nie skończył. Gotowe dzieła pokazywał tylko rodzicom. Pisał również powieści fantastyczne, których akcja rozgrywała się w Afryce. Przejściowym okresem w jego wczesnej twórczości była także poezja, jednak szybko ją porzucił. Podczas nauki w katolickiej szkole zaczął interesować się średniowieczem i właśnie ono stało się jego życiową pasją, która sprawiła, że zamiast wybrać rekomendowane przez ojca studia prawnicze, udał się na Uniwersytet w Turynie, aby studiować średniowieczną filozofię i literaturę. Dla mnie, średniowiecze nie było mroczną erą ­– mówił. – Był to świetlisty czas. Chaotyczny i żywiołowy okres przejścia; narodziny nowoczesnego miasta, systemu bankowego, uniwersytetów, a także nowej idei Europy z jej językami, nacjami i kulturami. Umberto Eco ukończył kierunek, napisawszy rozbudowaną pracę na temat Tomasza z Akwinu, którą dodatkowo rozwinął już po opuszczeniu uczelni. Na swą alma mater powrócił w roku 1956 jako wykładowca. W swojej karierze wykładał również na wielu innych uczelniach, m.in. na Uniwersytecie Harvarda, Uniwersytecie w Bolonii czy Uniwersytecie we Florencji. Napisana przez niego Sztuka i piękno w średniowieczu stała się biblią dla tych, którzy pragną lepiej poznać umiłowany przez niego okres.
Drugą miłością Umberto były studia nad językiem. Semiotyka to dyscyplina badająca wszystko, czego można użyć, by powiedzieć nieprawdę, definiował. W swych badaniach zajmował się teorią literatury, estetyką, symbolami, a także środkami przekazu. Owej dziedzinie poświęcił wiele prac, w których uformował własną filozofię. Zajmował się także badaniem twórczości Jamesa Joyce’a (Poetyki Joyce’a, 1998) czy Supermanem (Superman w kulturze masowej, 1996). Ponadto był jednym ze znawców Jamesa Bonda, czyli bondologiem.
Miałem prawie 50 lat. W tym wieku panowie rzucają żony i uciekają z tancerkami. Natomiast ja napisałem powieść: to mniej kosztowne i mniej grzeszne. Przestałem być tylko profesorem i zacząłem być powieściopisarzem – powiedział w jednym z wywiadów dotyczących jego największego sukcesu. Bo choć napisał wiele naukowych prac i esejów, sławę przyniosła mu dopiero publikacja Imienia Róży (1980); powieści, której akcja osadzona jest w średniowiecznym klasztorze. Praca nad utworem zajęła mu dwa lata, głównie dzięki temu, że wcześniej zgromadził mnóstwo materiałów, z których mógł korzystać. Przetłumaczona na trzydzieści języków, doczekała się nawet ekranizacji z Seanem Connery w głównej roli franciszkanina Williama i Christianem Slaterem jako Adso. Kolejne jego powieści utwierdziły czytelników w przekonaniu, że sukces Imienia Róży nie był jedynie łutem szczęścia. Podobną popularnością cieszyło się także Wahadło Foucaulta (1988), nad którym pracował osiem lat, czy Tajemniczy Płomień Królowej Loany (2004). Umberto Eco wyróżniała doskonała umiejętność połączenia myśli filozoficznej ze znajomością historii i sensacją. Ponadto był znawcą języka, co pozwalało mu świetnie nim operować. Pozostawał w stałym kontakcie z tłumaczami swoich książek – większość z nich nawet przeczytał. W procesie tworzenia powieści za najważniejsze uważał wykreowanie świata; po jego dopracowaniu słowa przychodziły same i tak powstawało dzieło. Dzieło, które w pewnym sensie zawierało wątki autobiograficzne, gdyż każda wykreowana przez Eco postać zawierała w sobie niektóre jego wspomnienia czy cechy. Nie piszę własnej autobiografii, powieści są moją autobiografią – powiedział w jednym z wywiadów. Nie oznaczało to jednak, że niektórych obrazów z własnego życia nie przenosił do powieści. Chociażby postać niespełnionego trębacza imieniem Belbo z Wahadła Foucaulta; będąc nastolatkiem Umberto świetnie grał na trąbce, co później porzucił. Gdy zechciał do tego powrócić, okazało się, że już nic nie potrafi. Mimo to nadal grał. Trąbka przypominała mu o młodości, była dowodem jej istnienia, a także przywodziła na myśl dzieciństwo. 
Wśród licznych publikacji i esejów, a później także powieści, nie było jednej rzeczy, którą zawsze chciał napisać – tekstu poświęconego teorii komedii. Jednak jak sam wielokrotnie powtarzał, kiedy człowiek nie jest w stanie skonstruować teorii, opowiada historię. Zamiast publikacji poświęconej komedii czytelnicy otrzymali Imię Róży, a autor wierzył, że między wierszami powieści zawarł swą teorię komizmu, do której nigdy nie powrócił. Wiecznie zapracowany Umberto Eco lubił oglądać seriale kryminalne, w szczególności Columbo. Za swe ulubione zajęcie uważał nocne czytanie powieści, do przyjemności zaliczał picie szkockiej. Kilkakrotnie nominowany do nagrody Nobla był laureatem m.in. najbardziej prestiżowej włoskiej nagrody literackiej Stregi. Został także uhonorowany tytułem doktora honoris causa przez ponad trzydzieści uczelni, a w tym przez warszawską Akademię Sztuk Pięknych i Uniwersytet Łódzki. 
W tym jednym życiu, które znamy, Umberto Eco był mediewistą, powieściopisarzem i semiologiem. Przede wszystkim jednak – był miłośnikiem literatury, który szczęście mierzył liczbą przeczytanych książek, a powieści uważał za mądrzejsze od ich autorów. Uwielbiany przez miliony osób na całym świecie, pozostawił po sobie kilkadziesiąt publikacji, siedem powieści, trzy książki dla dzieci, a także nazwisko. Nazwisko stanowiące prawdopodobnie skrót od włoskiego ex caelis oblatus, czyli dar z niebios.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia