Graj albo zgiń

zdjęcie wykonane przez autorkę
Odkąd rozpoczęło się „Endgame”, życie graczy stało się dokładnie tym, do czego zostali przygotowywani: walką, wyścigiem i rządzą krwi. Pierwszy klucz – Klucz Ziemi – został już odnaleziony, teraz czas na Klucz Niebios. Tylko czym on jest i gdzie go znaleźć? Z tym pytaniem muszą zmierzyć się wszyscy gracze. Oczywiście ci, którzy pozostali jeszcze przy życiu. Jakby tego było mało, CIA zaczyna ingerować w sprawy, o których nie powinni wiedzieć.
Tytuł: Endgame. Klucz Niebios
Cykl: Endgame (tom 2)
Autor: James Frey i Nils Johanson-Shelton
Wydawnictwo: SQN

 

 
 
Seria Endgame jest wyjątkowa pod względem bohaterów, gdyż mamy tu do czynienia z multinarracją. Autorzy znów toczą opowieść z perspektywy kilku bohaterów, abyśmy mogli śledzić postępy w walce o przetrwanie ich ludów w różnych miejscach. Widzimy, jak każde z nich radzi sobie ze swoim brzemieniem, jakie decyzje podejmuje i dokąd one prowadzą. Skoro to już drugi tom, zapamiętanie imion i cech charakteru postaci jest łatwiejsze i z każdą stroną ten problem znika.
 
Gracze to łowcy. Są pomysłowi. Wyszkoleni. Bezlitośni. Gracze to zabójcy. Gracze to psychopaci. Małe potwory.
 
Z drugiej strony moje serce skradła para bohaterów: Sarah i Jago. I muszę się przyznać, że nie miałabym nic przeciwko, gdyby autorzy poświęcili im większą część książki. Oprócz tego, że obydwoje są graczami, łączy ich silne uczucie, które jeszcze bardziej komplikuje im życie. Ich wątek przypomina mi współczesną, bardziej krwawą i apokaliptyczną wersję Romea i Julii.
 
 
zdjęcie wykonane przez autorkę
 
Chciałabym zwrócić uwagę także na to, że druga część przyniosła to, czego zdecydowanie brakowało poprzedniej. Tym razem poznajemy prawdziwych ludzi, takich jak my, którzy nie dorastali, szkoląc się na zabójców, i ich reakcje na to, co niesie ze sobą Endgame. Zdecydowanie to dobry krok podjęty przez autorów, dzięki czemu fabuła stała się pełniejsza i wiarygodniejsza. Oczekuję, że w kolejnym tomie obraz ten zostanie jeszcze uzupełniony o rzeczywiste kataklizmy czy zdarzenia, o których cały czas bohaterowie mówią, a które nadal się nie wydarzyły.
 
Klucz niebios oprócz nowej fabuły jest też kolejną odsłoną wielkiej zagadki, której rozwiązania mogą podjąć się czytelnicy. W przeciwieństwie do graczy na kartach powieści rozgrywka toczy się nie o przetrwanie, ale o prawdziwe złoto. Jak tego dokonać? Należy wykrzesać z siebie spryt, inteligencję, intuicję i sporą dawkę wytrwałości. Następnie odczytać zagadki umieszczone na kartkach książki i… TADAM! Wiem, tak naprawdę to nie takie proste. Wręcz przeciwnie, ale może akurat was to zmotywuje, a w chwilach zwątpienia pamiętajcie – za tę górę złota kupicie wiele książek. Ba! Własną księgarnię!
 
zdjęcie wykonane przez autorkę
 
Pomimo częstych zwrotów akcji, nierzadkiego napięcia, przemocy i nowych bohaterów – dochodzę do wniosku, że pierwszy tom bardziej przypadł mi do gustu. Endgame. Wezwanie było czymś tajemniczym, nieoczekiwanym i emocjonującym – w szczególności zakończenie. Klucz niebios dawkuje zaskoczenie, co sprawia, że staje się typowym środkowym tomem. Ma udzielić informacji, doprowadzić do pewnych wydarzeń, zamieszać jeszcze bardziej, pozbyć się niepotrzebnego i dobrnąć do końca, aby czytelnik miał zagwozdkę przed wielkim finałem, który nierzadko nadrabia wszelkie niedoskonałości czy braki tomu poprzedniego. 
 
Nie pozostaje nam nic innego, jak czekanie i nerwowe obgryzanie paznokci, bo kiedy Klucz Słońca zostanie znaleziony, nie wiadomo, czy będziemy w gronie ludu, który pozostanie na Ziemi. 
 
Endgame jest zagadką życia, powodem śmierci. Grajcie. Co ma być, to będzie.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia