And the Oscar goes to…

Leonardo DiCaprio

Ma 35 centymetrów wysokości, waży prawie 4 kilogramy i pokryta jest 24-karatowym złotem. O jej zdobyciu marzy większość filmowych twórców i nie ma w tym nic dziwnego; ta szczególna nagroda jest najbardziej prestiżowym wyróżnieniem w świecie kina. Mowa oczywiście o Oscarach, które w ubiegłą niedzielę zostały rozdane po raz osiemdziesiąty ósmy. 

Odbywająca się co rok gala ma charakter luźny i zabawny mimo zapierających dech w piersiach kreacji i podniosłych przemówień. Prowadzącymi często zostają komicy, znani aktorzy lub prezenterzy. Tym razem ową funkcję objął znany z ciętego języka i odważnych dowcipów – Chris Rock, który niemal cały wieczór poświęcił ostatnim zarzutom wycelowanym w Akademię Filmową. Organizacja jest coraz częściej krytykowana z powodu braku nominacji dla czarnoskórych aktorów. Odpowiedzią na ataki był angaż niemal samych czarnoskórych prezenterów i niewybredne żarty dotyczące rasy, które pokazywały dystans Akademii do zaistniałej sytuacji. Na ekranie mogliśmy zobaczyć m.in. montaż niektórych nominowanych filmów, których główne postacie zostały zastąpione ich czarnoskórymi odpowiednikami i przedstawione w komiczny sposób. 
Tegoroczna gala była wyjątkowa pod kilkoma względami. Po raz pierwszy wprowadzono kamery za

Cate Blanchett

kulisy, dzięki czemu widzowie mogli zobaczyć przygotowujących się prezenterów, czy – jeszcze nietknięte – statuetki oraz posłuchać osób odpowiedzialnych za liczenie głosów. I choć wszyscy czekali niecierpliwie na rozpoczęcie ceremonii, było to ciekawe wprowadzenie, które zakończyły krótkie rozmowy z Charlize Theron, Ryanem Goslingiem, czy Russellem Crowe. Potem było już tylko ciekawiej.

Na scenę zaczęli wchodzić kolejni prezenterzy, ogłaszając zwycięzców w danych kategoriach. Najlepszym filmem okazał się Spotlight, co było dużym zaskoczeniem, gdyż większość kinomanów jednogłośnie typowała Zjawę. Ta jednak, również została doceniona. Jej twórca – Alejandro Inarritu otrzymał statuetkę drugi rok z rzędu, co czyni go trzecim takim reżyserem w historii. Trzeci Oscar powędrował również do autora zdjęć – Emmanuela Lubezki. Największym zwycięzcą gali pozostał jednak odtwórca głównej roli – Leonardo DiCaprio, na którego zwycięstwo wszyscy czekali w napięciu. Aktor był nominowany do prestiżowej nagrody już pięciokrotnie, jednak dopiero teraz odniósł sukces. Najbardziej wyróżniony został Mad Max: Na drodze gniewu, który otrzymał aż sześć statuetek; za najlepsze kostiumy, charakteryzację, montaż, scenografię, dźwięk i montaż dźwięku. W kategorii na najlepsze efekty specjalne przegrał jednak z Ex Machiną. Zaskoczeniem nie była wygrana Brie Larson jako najlepszej aktorki w filmie Pokój ani Ennio Morricone za muzykę do Nienawistnej Ósemki. Tytuł najlepszego scenariusza adaptowanego otrzymał The Big Short, a oryginalnego Spotlight. Za role drugoplanowe wyróżniono Alicię Vikander z Dziewczyny z Portretu oraz Marka Rylance’a z Mostu Szpiegów. Najlepszym filmem nieanglojęzycznym został ­­– jak przewidywano – Syn Szawła, Najlepszym filmem pełnometrażowym dokumentalnym – Amy, a krótkometrażowym – A Girl in the River: The Price of Forgiveness. Podczas tegorocznej gali, swoją pierwszą nagrodę otrzymało Chile, a raczej pochodzący stamtąd twórcy krótkometrażowej animacji  Bear Story. Z pięciu nominowanych pełnometrażowych filmów animowanych, sukces odniósł W głowie się nie mieści
źródło
Ogłaszanie zwycięzców nie było jednak w żaden sposób monotonne. Organizatorzy gali dali popis umiejętności technicznych poprzez projekcję hologramów czy pomysłową prezentację kolejnych kategorii. Mogliśmy usłyszeć fragmenty nominowanych scenariuszy, zobaczyć rysunki charakteryzacji i projekty kostiumów, a to wszystko przy okazji czytania nominacji. Nie zabrakło również zabawnych akcentów w postaci siedzącego na widowni niedźwiedzia, który miał nawiązywać do sceny walki bohatera Zjawy z owym zwierzęciem, oraz nagłego pojawienia się na scenie kilkorga bohaterów Gwiezdnych Wojen, którzy zgubili drogę do swoich miejsc. Całość dopełniały występy muzyków nominowanych w kategorii na najlepszą piosenkę; zwycięskiego Sama Smitha z utworem Writings On The Wall z filmu Spectre, czy wokalisty znanego jako The Weeknd śpiewającego kawałek z Pięćdziesięciu Twarzy Grey’a. Największe show wykonała jednak, zapowiedziana przez wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena – Lady Gaga. Za swój utwór zadedykowany ofiarom gwałtu, otrzymała owacje na stojąco. Podczas oglądania gali rozrywki dostarczano również dzieciom, ponieważ przy okazji ogłaszania zwycięzców w kategoriach na film animowany prezenterami były kolejno Minionki i bohaterowie słynnej bajki Toy Story. Postacie zostały zwizualizowane dzięki hologramom. W trakcie wieczoru był także moment na refleksje i pożegnanie tych, którzy zmarli w przeciągu ostatniego roku. Przy akompaniamencie piosenki The Beatles – Blackbird oddano hołd takim wybitnym postaciom jak Wes Craven, Christopher Lee, David Bowie czy Alan Rickman. 
Jak co roku Oscarom nie zabrakło typowego dla Akademii Filmowej splendoru. Pod względem technicznym ceremonia została przygotowana brawurowo, a prowadzący dbali o dobry humor widzów, choć momentami żarty związane z rasą stawały się nużące. Kolejni prezenterzy wypowiadali się w sposób zabawny i ciekawy. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że tegoroczne Oscary były zarazem najbardziej politycznymi. Podczas ceremonii poruszono nie tylko temat rasizmu, ale także globalnego ocieplenia, molestowania seksualnego czy sytuacji kobiet w Pakistanie. I jest to kolejny powód, dla którego ostatnia gala przejdzie do historii.
Od lewej: Mark Rylance, Brie Larson, Leonardo DiCaprio, Alicia Vikander

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia