WYWIAD z Katarzyną Enerlich

zdjęcie przesłane przez Autorkę

Katarzyna Enerlich jest bezgranicznie zakochana w Mazurach i rodzinnym Mrągowie. W swoich książkach stara się ukazywać świat prowincji, który dla każdego z nas może stanowić niezwykłe miejsce do życia. I znakomicie jej się to udaje! Jest dziennikarką i poetką, ale na tym lista jej profesji się nie kończy. Autorka pracowała również między innymi w domu kultury czy punkcie informacji turystycznej. Wśród jej życiowych autorytetów znajdują się Paulo Coelho, Bruno Schulz, Marc Chagall i Rainer Maria Rilke – od nich uczy się „codzienności”.

Katarzyna Enerlich znana jest z wielotomowej serii Prowincja pełna…. Pod naszym patronatem do tej pory znalazły się Prowincja pełna złudzeń oraz Pod słońcem prowincji….

Skąd pomysł na Prowincję? Czemu zdecydowała się pani osadzić akcję na mazurskiej wsi?

Czułam się zawsze dziewczyną z prowincji. Urodziłam się w Mrągowie, a 44 lata temu to było naprawdę mało znane miasteczko. Dopiero gdy dorosłam, zaczęłam doceniać wartość mojej prowincji. To słowo przestało już kojarzyć mi się z dziecięcymi kompleksami, a zaczęło określać miejsce do życia w podziwie nad światem. Chyba po prostu chciałam udowodnić sobie i innym, że warto pochylić się nad prowincją. W moim przypadku – mazurską, bo to jest moje miejsce narodzenia, a rodowód mojego rodu Enerlich sięga właśnie Prus Wschodnich. Być może dlatego miłość do tego miejsca krąży w moim krwiobiegu? Chcę wierzyć w owo dziedziczenie miłości, genetyczną fascynację małą ojczyzną. Czasem wydaje mi się, że tu zachód słońca jest… prawdziwszy. Rozmowy z ludźmi prowadzi się nie przez zestaw głośnomówiący podczas stania w korku, a przez zwykły płot przy wiejskiej drodze. Tu też dzieją się rzeczy niezwykłe, ludzie spotykają się, kochają się i kłócą, życie tętni, tylko może trochę wolniej…
Moja pierwsza książka – Prowincja pełna marzeń – oraz jej kolejne części to właśnie próby uchwycenia tego wszystkiego, co w mojej prowincji mnie urzekło. Są więc i historie przedwojenne, które wydarzyły się naprawdę, dzieje kamienic i ulic w moim rodzinnym Mrągowie, i miłość też jest – nagła i nieuchronna, w różnych odmianach, również najtrudniejsza – bo bez posiadania.
Czuję, że to miejsce mnie również kocha, a tam gdzie jesteśmy kochani, lepiej się żyje. W moim przypadku przysłowie o trudnym byciu prorokiem we własnym kraju nie sprawdziło się. Moje mazurskie książki przyjmowane są tu ciepło i z życzliwością. I jak się nie fascynować tą ziemią, skoro jest taka łaskawa?
Pani książki to nie tylko fabuła, ale też porady, przepisy i pozytywne myśli. Skąd czerpie pani inspiracje?

Gotowanie jest częścią mego życia i pasją. Chciałabym zarazić nią moje Czytelniczki. Bo karmienie może być również oznaką miłości. Ale karmienie zdrowe i doceniające prostotę. Moje smaki dzieciństwa są takie odległe… Smażona cebula jedzona prosto z patelni, chleb ze śmietaną i cukrem, popity wodą ze studni, w której wcześniej chłodziły się kanki z mlekiem. Dziś nie do pomyślenia, bo co na to sanepid i zatrwożone o higienę matki! Wielki jak młyńskie koło bochen chleba, przywożony wozem ze sklepu z sąsiedniej wsi smakował jak nic na świecie. To proste i dość ubogie dzieciństwo skończyło się zbyt szybko; Rodzice odeszli, gdy byłam u progu dorosłości. Nie zdążyłam popytać Mamy o kulinaria, nauczyć się od Niej czegoś z tej dziedziny. Umiem jedynie przyrządzać marchewkę po mazursku, którą Mama przyrządzała według przepisu autochtonki mieszkającej w sąsiednim Marcinkowie. Wydaje mi się, że marchewka jest dokładnie taka sama jak Mamy. Kalarepa duszona to też prawdziwe danie pruskie. W mojej książce jest wiele innych przepisów, również na chleb, który wypiekam od lat i nie znam już smaku chleba ze sklepu. Pozytywne myśli? Cieszę się, jeśli takie zostawiam po moich słowach w człowieku odczucia. Bo i świat jest pozytywny. Tylko ludzie go czasem zmieniają na gorsze. Niezmiennie inspiruje mnie życie. To, co widzę podczas moich podróży lub po prostu w czasie bycia tu i teraz, w domu na wsi, w ogrodzie za domem.
zdjęcie przesłane przez Autorkę
Bohaterka Prowincji zmienia swoje życie i świadomie nim kieruje. Czy swoim pisarstwem zachęca pani do tego samego również swoje czytelniczki? A jeśli tak, to czy to się udaje?

Udaje się. Dostaję wiele listów, w których czytam podziękowania za zmianę życia. Nie zawsze to duże zmiany – przeprowadzka, zmiana pracy. Czasem to zmiana optyki, spojrzenia na świat. A to chyba nawet jest cenniejsze.
Gdy czytam pani książki, mam uczucie, że coś dobrego dzieje się z moimi myślami, nastawieniem. Po prostu muszę zapytać – jak pani to robi?
Śmieje się czasem, że piszę książki, jakie chciałabym sama pisać. A na poważnie… Pisząc, staram się mieć dobre myśli. Więc może udaje mi się te nasiąknięte spokojem słowa we właściwy sposób posyłać czytającym?
W Prowincji pełnej snów mocno namieszała pani w życiu Ludmiły. Czy  Prowincja pełna złudzeń to rodzaj powrotu do spokoju?

W życiu każdy kiedyś dopływa do przystani. Pomyślałam, że dam tę szansę mojej bohaterce. I udowodnię po raz kolejny, że miłość górą. Bo miłość to sól życia. To ona dodaje ognia naszym oczom i duszy. I w nieprzypadkowość ludzkich spotkań też wierzę – że nikt nie jest nam dany niepotrzebnie. Jesteśmy ważni dla siebie na różnych etapach życia. Choć czasem miłość przeradza się w niechęć lub – jeszcze gorzej – w nienawiść, to też w nią wierzę. Że na tamten czas była potrzebna. I kiedy nasze ścieżki się rozchodzą, to tylko po to, by dać miejsce nowej miłości. Tak. Chyba wierzę w Heraklitowskie panta rhei miłości…
Muszę przyznać, że ósmego tomu wyczekiwałam z dużym zniecierpliwieniem. Czy to faktycznie koniec serii? A jeśli tak – czy planuje pani rozpocząć nową historię?

Piszę już nową książkę, właśnie ją kończę, ale na pewno jeszcze o niej nie opowiem. Matka też nie potrafi opisać swojego nienarodzonego dziecka. Nie ma takich słów. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia