Zagraj ze mną…

źródło

Miałam już kilka spotkań z Pięknymi Panami. Pierwszy z nich był Draniem, drugi Nieznajomym. Nasze znajomości zakończyły się różnie, ale kiedy dowiedziałam się o tym, że w moich okolicach ma pojawić się Piękny gracz, od razu pobiegłam na spotkanie. Oczywiście mówię tutaj o książkach duetu pisarek publikujących pod pseudonimem Christina Lauren. Poprzednie dwie części podobały mi się, dlatego nie mogłam odmówić sobie przyjemności przeczytania także tego tomu.

Hanna Bergstrom to dwudziestoczteroletnia pracoholiczka, której życie towarzyskie niemal doszczętnie zginęło. Po namowach brata postanawia polepszyć swoją pozycję w tym aspekcie i wreszcie otworzyć się na ludzi. Z pomocą rusza jej Will Summer – boski podrywacz, dla którego Hanna od zawsze była nikim więcej jak tylko siostrą jego przyjaciela. Wyobrażenia zmieniają się diametralnie, kiedy pewnej nocy dziewczyna udziela mu w łóżku prawdziwej lekcji pokory. Lekcji, która może przynieść niespodziewany rezultat.
Seria ta zawsze wywołuje we mnie pozytywne uczucia. Piękny gracz – podobnie jak pozostałe części – to lektura lekka i przyjemna w odbiorze. Zawsze czepiam się trochę stylu – o czym później – i nie uważam, żeby była to literatura wysokich lotów, ale kiedy ją czytam, wykwita na mojej twarzy uśmiech. To dla mnie najważniejsze. Nie spodziewajcie się historii, która odmieni wasze życie, ale takiej, która was odpręży, zrelaksuje i odstresuje.
Fabuła sprawia mi ogromną przyjemność, a bohaterowie są według mnie uroczy. Do tego autorki potrafią nakreślić sytuację, budować emocje, a stworzeni przez nie bohaterowie mają poczucie humoru. Ziggy bardzo przypadła mi do gustu, lubię wyraziste postaci z ciętym językiem, a do tego ta jej nieporadność po prostu nie może nas nie rozbawić. Will to oczywiście marzenie każdej kobiety – inteligentny i seksowny. Ja to kupuję. Zapakować poproszę.
Nieco dziwnie wypada tutaj sam wątek erotyczny. Nie jestem jakąś zwolenniczką kreowania relacji na zasadzie nauczyciel-uczennica, jeśli chodzi o sferę seksualną, ale zdaję sobie równocześnie sprawę, że przy tak rozbudowanej serii autorki muszą szukać różnych rozwiązań i nietypowych pomysłów. Obawiałam się, że kolejny tom może być powtórką z rozrywki. Niesłusznie. Są oczywiście elementy, które się powtarzają, ale na szczęście dużo rzeczy jest też nowych, nietypowych i dotąd nieopisanych przez Christinę Lauren.
Uważam, że ta część trzyma poziom dwóch poprzednich. Nie jest ani lepsza, ani gorsza. Akcja rozgrywa się w podobnym schemacie i klimacie jak do tej pory. Na ogromny plus zasługuje wspomniany przeze mnie aspekt komiczny; niektóre dialogi naprawdę mnie śmieszyły.
W dalszym ciągu nie do końca odpowiada mi styl autorek. Nie wiem czy to kwestia tego, że mamy do czynienia z duetem, który czasem nie może się dograć, czy też tłumaczenia, ale są fragmenty jakby wyrwane z kontekstu, dziwnie pomieszane. Wtedy cały klimat i napięcie siada, emocje nie są tak silne jak powinny być, akcja zwalnia i książka traci tę iskierkę, która sprawia, że w przeważającej większości niemal pochłaniamy treść jednym tchem. Dlatego życzyłabym sobie żeby kolejny tom był w tym aspekcie równy, bez załamań treści. To jedyna mocna wada tej historii.
Cieszę się natomiast bardzo, że w Pięknym graczu epizodycznie pojawiają się także bohaterowie poprzednich części, których polubiłam i nawet trochę się za nimi stęskniłam. Zawsze doceniam takie pomysły autorów i w tym przypadku również tak jest. Taki niuans, a sprawia radość.
Polecam tę książkę oczywiście wszystkim fankom pisarskiego duetu. Jeśli Piękny drań i Piękny nieznajomy wam się spodobali, to Piękny gracz również przypadnie wam do gustu. Co jednak na to pozostali czytelnicy? Lektura idealna dla poszukujących lekkiego i wciągającego erotyku. Kierowałabym go do osób pełnoletnich ze względu na liczne sceny seksu, co chyba jest rzeczą oczywistą biorąc pod uwagę kategorię.
Piękny gracz to przyjemna bajka dla dorosłych we współczesnym wydaniu. Romans okraszony dużą dawką erotyzmu, chwilami nieco naiwny i mało odkrywczy, ale poruszający serce i działający na wyobraźnię. Naprawdę lekko się to czyta i przy jego lekturze można dobrze spędzić czas. Niewymagająca wybitnego skupienia, relaksująca książka o miłości w bardziej pikantnej formie. Idealna na długie zimowe wieczory, kiedy wszędzie zimno i ponuro, a czytelnikom potrzeba chociaż iskierki… namiętności.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia