Etyczna UKŁADanka

źródło
ONA – studentka muzyki, która zna się na etyce filozoficznej, ON – popularny hokeista, któremu zależy na tym, żeby poznać etykę filozoficzną…

Tytuł: Układ
Autor: Elle Kennedy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Garrett jest znany niemal wszędzie, gdyż jego ojciec zrobił ogromną karierę jako hokeista i do dziś mówi się o nim, że to gwiazda hokejowa. Nie opuszcza żadnego meczu syna. Jest tylko mały problem – średnia w szkole. Garrettowi z trudnością przychodzi zdanie testu zaliczeniowego z etyki filozoficznej. Ale jest ktoś, kto może mu pomóc, bo jako jeden z niewielu zdał przedmiot na piątkę. Ten ktoś to Hannah, znana także jako Welsy (dla wtajemniczonych). Chłopaka nie jest w stanie powstrzymać dosłownie nic. Chodzi za Hannah wszędzie. Tam gdzie ona, jest i on. Co z tego wyniknie? 
To niewiarygodne, co ta książka ze mną zrobiła. Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu autorki i pomysłu na tak dobrą historię. Czuję, że Elle Kennedy okaże się jedną z niewielu autorek, które potrafią doskonale opracować fabułę i wzbudzić w czytelniku uczucia oraz emocje, których nie wzbudziły inne książki tego gatunku. 
Układ zbiera najlepsze opinie wśród czytelników, wszędzie aż huczy o tym, jaka ta powieść jest wspaniała i poruszająca. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Gdy zaczęłam czytać, wydawało mi się, że będzie to kolejne typowe czytadło New Adult. Po pewnym czasie okazało się jednak, że była to cisza przed burzą, która nastąpiła, gdy tych dwoje zawarło pewien układ. Tajemniczy, bo… głupiutki – można by pomyśleć. Stało się jednak coś, czego ani ona, ani on się nie spodziewali. Jeden niewinny „próbny” pocałunek sprawił, że – choć odpychali tę myśl od siebie – powoli szukali w swoim sercu miejsca dla tej drugiej osoby. Mimo że Garrett nie był zainteresowany stałym związkiem, a Hannah obawiała się miłości, ta spadła na nich jak manna z nieba. Niepozorny romans, korepetycje – wszystko to było prawdą, ale tylko do czasu. Do czasu, gdy TEN układ przestał obowiązywać. 
Postacie. Tak, o nich chciałabym powiedzieć najwięcej, bo zafascynowała mnie ich kreacja. Do tego stopnia, że postanowiłam je „rozbroić” – mniej więcej tak, jak rozbroiłam Konrada z III części Dziadów w swojej pracy rocznej z historii literatury (ach, to były czasy!). Zacznę od Hannah, która spodobała mi się najbardziej. Od samego początku książki uważałam, że jest ciekawą dziewczyną i warto śledzić to, co robi. Dobrze się uczy, pracuje, przepięknie śpiewa i ma czas na udzielanie korepetycji! To jest wspaniałe. Kto dzisiaj może powiedzieć, że ma czas na cokolwiek? Niewielu. Chociaż… jestem przyzwyczajona, że nawet gdy ktoś „nie ma czasu”, i tak go ma. Tyle że akurat na coś innego. Hannah spodobała mi się właśnie dlatego, że żyła pełnią życia, nie próżnowała i dawała z siebie wszystko. A i język miała cięty, bo Garrett musiał się nieźle namęczyć, żeby ta zgodziła się mu pomóc. W sumie miała korzyść. Jak się później okazuje – niejedną. 
Ach, ten Graham. No cóż – początkowo uważałam go za typowego Pana Ważnego i Pewnego Siebie (to nazwa własna, nie piszę wszystkiego, co tylko się da, dużą literą, jak niektórzy). Myślałam tak jak Hannah – że jest narcyzem i egoistą i nie zwraca uwagi na nic innego, jak tylko na siebie samego. Nawet nie wiecie, jak bardzo się pomyliłam! Powtórzę: ach, ten Graham! Uwielbiam go. Irytacja minęła, a pojawił się zachwyt. Śledziłam jego czyny i doszłam do wniosku, że przeszedł niesamowitą przemianę: z czarującego wielkiego pana w równie czarującego troskliwego chłopaka. Naprawdę! Znajomość z Hannah wpłynęła na niego tak, że pokochał ją całym sercem i zrobił wszystko, żeby została jego dziewczyną. Zdolny do poświęceń okazał się wspaniałym materiałem na drugą połówkę.
Cała historia przedstawiona w Układzie została dokładnie przemyślana, a poszczególne wydarzenia idealnie dopasowane. Wyszła z tego superpowieść (naprawdę super, nie mam innych słów, żeby to wyrazić, a super wyraża wszystko). Jestem oczarowana tą historią i nie mogę się doczekać kolejnej części (co prawda jej głównymi bohaterami nie będą już Hannah i Garrett, ale myślę, że będzie równie dobra). Autorka bardzo umiejętnie opisała wszystko, co należało opisać, a oddała głos postaciom tam, gdzie należało oddać im głos. Nic dodać, nic ująć. Myślę, że to najlepsza rekomendacja. 
Układ oddziałał na mnie z całą swoją siłą. A siłę miał ogromną, bo książka liczy aż 460 stron! To była niesamowita przygoda, dodatkowo urozmaicona wątkiem sensacyjnym, który trochę namieszał w życiu Hannah i Garretta. Przekonacie się sami, że ta historia jest jedną z najlepszych, którą ostatnio poznaliście. Jestem pewna, że po przeczytaniu Układu powiecie to samo i polecicie tę książkę swoim znajomym. Zdecydowanie zasługuje na miano arcydzieła New Adult. Nie jest to słodka opowiastka o miłości, ale bardzo dobra powieść o tym, co w życiu najważniejsze. Autorka doskonale wiedziała, co powinna zrobić, żeby zachwycić czytelników i sponsorować im przyjemne chwile z książką, od której nie będą mogli się oderwać. Potężny kac książkowy gwarantowany. Nie zapomnicie o Układzie. Mało tego, sami będziecie chcieli taki zawrzeć. Bądźcie jak Hannah – z jednej strony pewne siebie i stanowcze, a z drugiej delikatne i wrażliwe. A panowie… niech chociaż jakaś ich część stanie się taka jak Garrett, a będzie cudownie!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia