Nadziei blask

źródło

Jedno małe marzenie… To tylko jedno pragnienie więcej do kolekcji. Może kiedyś się spełni… Nie, nie oszukujmy się, bo i tak dobrze wiemy, że to nic więcej niż pozytywna myśl. Tylko wszystko się zmienia, gdy ono nie może cię opuścić. Od rana do wieczora pojawia się w twojej głowie, by następnie na stałe zagościć w twoich snach. Jak pokonać takie coś? Chyba nie ma innego wyjścia, jak po prostu je spełnić, ale na to potrzeba lat i ludzi, którzy pomogą w realizacji twoich planów. Ale jak ich zdobyć, gdy nikt nie wierzy w słuszność tej idei? Astrid poświęciła wszystko, by urzeczywistnić swoje marzenie, które przypadkowo pojawiło się w jej głowie, kiedy była jeszcze małym dzieckiem. Kim teraz jest? Jaki błąd popełniła wiecznie roześmiana nastolatka?

Tytuł: Nadziei blask
Autor: Łucja Dęblik
Wydawnictwo: NoMatter

Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce. Dopiero gdy przypadkowo trafiłam na nią w internecie, zdałam sobie sprawę, że jest to pozycja, którą koniecznie muszę przeczytać. Jestem osobą optymistycznie nastawioną do życia, więc tytuł od razu przyciągnął moją uwagę. W końcu nadzieja towarzyszy mi przez całe życie… W dodatku jest to fantastyka, którą tak bardzo ubóstwiam. Jak mogłam jej nie przeczytać? Choć muszę przyznać, że miałam pewne obawy, ponieważ została napisana przez polską autorkę. Nie jestem uprzedzona do naszej ojczystej literatury, jednakże trafiłam w swoim życiu na dzieła, które nie powinny istnieć. 

Styl autorki jest oszałamiający. Spodziewałam się lekkiego języka, który gładko przeprowadzi mnie przez powieść. Zostałam zaskoczona, ponieważ Dęblik używa dużo trudnych słów i dość nietypowej składni. Większość osób to odstraszy, jednak dla mnie było czymś niesamowitym. Wiele pisarzy stara się pochwalić swoim barwnym językiem i znajomością rzadko spotykanych słów. Tymczasem wychodzi z tego chaos, który zniechęca czytelnika. Wielokrotnie miałam wrażenie, że autor trzymał słownik i na siłę próbował dodać dane wyrażenie. Jest to karygodny błąd. Na szczęście Nadziei blask jest idealnym przykładem, jak powinno się posługiwać swoimi umiejętnościami. Nie będę ukrywać, że potrzebowałam trochę czasu, by przyzwyczaić się do tego stylu, lecz kiedy już to zrobiłam, przeniosłam się do świata magii i mrocznych tajemnic…

Powieść opiera się na wyjątkowo oryginalnym pomyśle. Na pozór wydaje się, że jest to coś, co już było. Kolejna książka z wykorzystaniem tych samych motywów. Nadziei blask jest czymś niepowtarzalnym. Mała dziewczynka o szerokim uśmiechu, której nie da się nie pokochać, i rządna władzy czarodziejka, która jest gotowa zabić każdego, kto jej wejdzie w drogę? Bardzo duży kontrast. W szczególności gdy jest to jedna i ta sama osoba… Bardzo spodobał mi się również sposób, w jaki pisarka przedstawiła nam opowieść o Astrid i jej świecie. Na początku skojarzyłam te wszystkie listy z Love, Rosie, lecz Dęblik postępuje dalej. Nie ogranicza się do wiadomości, ale pozwala również na poznanie niesamowitych legend, sekretów, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, oraz zwykłych plotek. Co może nam powiedzieć plotka? Jeśli umie się czytać między wierszami, opowie całe życie.
Jednak największym plusem powieści jest główna bohaterka – Astrid. Jej historia jest niesamowita zarówno w tym pozytywnym znaczeniu, jak i w tym negatywnym. Tak naprawdę nie poznajemy jej osobiście. Poznajemy jej ludzkiego Anioła Stróża. Na podstawie jego opowieści zaczynamy rozumieć, czemu postąpiła akurat tak. Posiada wiele sprzecznych cech, które są wprost nieprzewidywalne. Nigdy nie wiedziałam, po której stronie stanie. Jej postać pozwala nam zaakceptować każdego, bez względu na to, jakie błędy popełnił w swoim życiu. One zawsze są czymś spowodowane i nie pojawiają się znikąd. Nie możemy oceniać tak po prostu.
Nadziei blask porusza ważne tematy. Nie ogranicza się do jednej kwestii. Każdy z bohaterów ma własne problemy, które często mogą się wydawać banalne, jednak to one potrafią albo zniszczyć człowieka, albo – pobudzić do działania. Od czego jest to zależne? Idealnym przykładem jest Krystian, który tak samo jak Astrid przeszedł głęboką przemianę wewnętrzną. 
Ta książka mną zawładnęła. Nie spodziewałam się, że zrobi na mnie tak wielkie wrażenie. Myślałam, że będzie typową fantastyką, która niczym się nie wyróżnia, tymczasem okazała się wybitnym dziełem. Jestem pewna, że niedługo zostanie odkryta nie tylko przeze mnie, ale też innych czytelników. Ja wam jej nie polecam. Ja wiem, że KAŻDY powinien ją przeczytać – bez względu na gatunek. Opowiada prawdziwą historię opartą na obszernych metaforach. Jest obowiązkową lekturą dla każdego człowieka.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia