Siostry w normalności

źródło
Szkoła przetrwania wydaje nam się tylko hasłem, przez które rozumiemy coś, co stanowi swego rodzaju wyzwanie; coś, co trzeba przetrwać… W tej książce zyskuje ono znaczenie do bólu dosłowne – szkoła, w której trzeba przetrwać. Tylko jak i dlaczego? 

Tytuł: Zawsze stanę przy tobie
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Brit jest nastolatką, której życie niespodziewanie zmienia bieg. Gdy jej matka wpada w sidła choroby psychicznej, jej opiekunką staje się macocha, która na siłę próbuje ją przekonać, że potrzebuje pomocy. Pewnego dnia, pod pozorem wycieczki do Wielkiego Kanionu, ojciec zawozi dziewczynę do… ośrodka terapeutycznego o interesującej nazwie Red Rock, w którym przebywają zbuntowane nastolatki. Czy na pewno? A może pod tą nazwą kryje się coś więcej…?
To już kolejna książka Gayle Forman wydana w Polsce, którą miałam okazję przeczytać. Do dziś na półce stoi jeszcze Byłam tu, ale ta musi poczekać na swoją kolej, ponieważ moja biblioteczka rozrosła się do niewyobrażalnych rozmiarów i powoli nie mam gdzie wkładać książek (to przykre!). Nie mogło być inaczej. Gdy tylko dowiedziałam się o premierze Zawsze stanę przy tobie – swoją drogą: zupełnie przypadkowo, gdy przeglądałam zapowiedzi księgarń – zaczęłam odliczać dni do momentu, w którym będę mogła trzymać w dłoniach najnowszą powieść jednej ze swoich ulubionych autorek. O tym, dlaczego lubię Forman, pisałam w poprzedniej recenzji, nie będę więc pisała tego drugi raz. Powiem tylko jedno: nic się w tej kwestii nie zmieniło i nadal uważam ją za mistrzynię słowa.
I tym razem Gayle udało się stworzyć ciekawą historię. Niby banalną, ale tak naprawdę mającą wyraźne drugie dno. Wydawałoby się, że ta powieść jest banalna, w końcu jej bohaterką jest dziewczyna zaszufladkowana jako „trudna”. Nikt nie pytał jej, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, czy ma jakieś problemy i czy chciałaby o nich pomówić. Żadnych pytań, milion odpowiedzi: że jest dziwna, kapryśna, zbuntowana, niepokorna, kłopotliwa… Same epitety, które wyłącznie określają, ale nie wnikają w istotę rzeczy. 
Tak, Brit nie ma łatwego życia. Jej matka zachorowała, w dodatku nie wiadomo, gdzie się znajduje i czy żyje. Ucieczką od niewygodnej rzeczywistości staje się dla dziewczyny muzyka. Ona jest wszystkim – dźwięki instrumentów składające się na niesamowitą melodię wydają się zagłuszać kłótnię myśli i pokonywać wszechogarniający chaos. W nich odnajduje się prawdę, śpiewa się piosenkę, która gra nam w duszy i domaga się, żeby wypowiedzieć na głos to, co niepokoi, boli, przeszkadza, uwiera. W nich Brit odnajduje siebie…
Muszę to powiedzieć od razu: pokochałam Brit za wszystko. Od pierwszych stron poczułam wyjątkową więź, która łączy mnie z tą dziewczyną. I szczerze żałuję, że nie jest moją prawdziwą przyjaciółką, że nie siedzi obok mnie i nie pisze ze mną tej recenzji. Niestety, nie od dziś wiadomo, że najwspanialsi ludzie – tacy, z którymi się utożsamiamy i których wręcz ubóstwiamy – są tylko książkowymi bohaterami. Chociaż… kto wie!

Wbrew pozorom cała historia została napisana w taki sposób, że zaciekawia. W pewnym momencie zaczyna wciągać nas do tego stopnia, że nawet gdy odłożymy tę książkę choć na chwilę, myślami wciąż jesteśmy w Red Rock. Obserwujemy środowisko zbuntowanych (w teorii) nastolatek, jesteśmy świadkami wszystkich rozmów z terapeutami, śledzimy każdy ruch dziewczyn, które zdesperowane dążą do tego, żeby wyrwać się z rutyny i pokonać to miejsce.

Nie można jednoznacznie stwierdzić, o czym jest ta książka, ponieważ znajdziemy w niej wszystko: i przyjaźń, i miłość, i muzykę, i nienawiść. A to wszystko świetnie dopracowane i uporządkowane, tak żebyśmy jako czytelnicy łatwo mogli odnaleźć się w całości. Nie mamy wrażenia chaosu, mimo że bardzo dużo się dzieje i właściwie nie opuszcza nas poczucie napięcia. Autorka tak opracowała swój plan uwiedzenia czytelnika, że nie zwalnia tempa ani na moment. Podczas czytania nie nudzimy się, co zdecydowanie jest jednym z walorów powieści. Trzeba przyznać, że Forman z problemu nastolatków zrobiła coś… fascynującego. To nie kolejna diagnoza, tylko prezentacja młodzieży „od podszewki”.

Ale nie tylko o historię chodzi. Ona jest zaledwie jednym z elementów kompozycji. Bez bohaterów się nie obędzie. A właściwie bohaterek (i to jakich bohaterek!). Wydaje mi się, że już kiedyś o tym wspominałam, ale na wszelki wypadek powtórzę. Mam wrażenie, że jednym z największych atutów Forman jako pisarki jest doskonała kreacja postaci. Każda z nich zyskuje osobne życie, jest od początku do końca stworzona, w dodatku na mocnych fundamentach. Nie jest wyidealizowana, jest prawdziwa, wiarygodna i mocno zakorzeniona w realiach.

Tu nic nie odbiega od normy przyjętej przez autorkę. To ona ustala zasady i to od niej zależy, jak poprowadzi fabułę. Z czystym sumieniem mogę przyznać, że efekt jest znakomity. Książka – choć stosunkowo krótka – jest przemyślana od pierwszego do ostatniego rozdziału, akapitu, zdania, słowa. Wszystko jest na swoim miejscu.

Jest też niepewność. Czytelnicza niepewność. Aż do samego końca nie wiemy, co się wydarzy, co wymyślą dziewczyny z Red Rock i czy w ostatecznym rozrachunku wygrają z systemem, czy może staną się kolejną jego ofiarą. I tu muszę, po prostu muszę, wspomnieć o niesamowitym ujęciu przyjaźni w Zawsze stanę przy tobie, bo wydaje mi się, że to ona gra tu pierwsze skrzypce, mimo że tematów w książce jest tyle, że spokojnie można by z tego napisać trylogię. „Siostry w normalności” – bo tak nazywają siebie nastolatki przebywające w ośrodku – starają się za wszelką cenę nie dać po sobie poznać, że dzień po dniu są coraz bardziej niszczone, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Wspierają się, knują, łamią reguły, sprzeciwiają się… I tak naprawdę o to chodzi. Formą leczenia jest atak. Tak więc atakują i są atakowane. Wspólnie i wbrew wszystkiemu i wszystkim. Jedna za wszystkie, wszystkie za jedną… Piękne, po prostu piękne!

A miłość? Wcale nie jest tutaj najważniejsza. Mało tego – stanowi raczej wątek poboczny. Bardzo mi się spodobało to, że Forman postawiła na nieco inną tematykę niż miłość z namiętnością w tle. A jednak autorzy potrafią pisać o czymś innym niż miłosne potyczki dwojga zakochanych w sobie równie dobrze!

Myślę, że każdy powinien poświęcić tej książce odrobinę uwagi. Jest lekka i swobodna, a jednocześnie bardzo życiowa. Śmiało można by powiedzieć, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. No, może oprócz fanów fantastyki. Chociaż szczerze mówiąc… jest FANTASTYCZNA.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia