Ja to ktoś inny – życiorys Arthura Rimbaud

Moje życie, jeśli mnie pamięć nie zwodzi, było niegdyś ucztą, na której otwierały się wszystkie serca, płynęły wszystkie wina. Pewnego wieczoru wziąłem na kolana Piękno. – I przekonałem się, że jest gorzkie. – Znieważyłem je. Uzbroiłem się przeciw trybunałom. Uciekłem.
 
Arthur Rimbaud – poeta, wizjoner, geniusz, człowiek. Artysta, który swą twórczość literacką zakończył bardzo wcześnie, bowiem w wieku 21 lat porzucił poezję, nigdy do niej nie powracając. Kim był ten poeta-jasnowidz, którego Victor Hugo przywykł nazywać dziecięcym Szekspirem? Jak wiele mógł mieć do przekazania w tak młodym wieku? Dlaczego tak szybko porzucił poezję? 
 
Jego twórczość, tak trudna do zgłębienia, była ściśle powiązana z jego życiorysem. Arthur przyszedł na świat w roku 1854 w jednej z francuskich miejscowości – Charleville. Jego dzieciństwo wyznaczały jednak nieustanne konflikty między rodzicami, które zakończyły się rozwodem i opuszczeniem przez ojca rodziny. Arthur został w domu z niezrównoważoną psychicznie matką i trójką rodzeństwa, a brak porozumienia z nimi był powodem jego częstych ucieczek. Wspólny język znalazł z Georgesem Izambardem, swym nauczycielem, który wprowadził go w świat kultywowanego wówczas parnasizmu, czyli prądu literackiego, który zakładał dążenie do doskonałości formy poetyckiej, nawiązywanie do wzorców klasycznych i sztukę wolną od ograniczeń. Zafascynowało to Rimbauda. W 1870 roku napisał on do poety, Theodore’a Banville’a: Ja także będę Parnasistą. Przysięgam, drogi Mistrzu, że zawsze będę wielbić dwie boginie, Muzę i Wolność. Pierwsze utwory Arthura, choć pełne pasji, gwałtowne i śmiałe, utrzymują się w ryzach ówczesnej estetyki. Styl poety ewoluował jednak bardzo szybko. Wkrótce odrzucił parnasizm na rzecz tzw. czystego zapisu. Chciał otworzyć się dla doznań i wyrazić słowami to, co przekazują zmysły, jednocześnie unikając ingerencji świadomości. Pod wpływem nowych inspiracji stworzył sonet Samogłoski, w którym nadał kolor, takt i formę literom. Szybko jednak po raz kolejny zmienił swe upodobania. Postanowił zostać poetą-jasnowidzem, artystą, który służy ludzkości swymi wewnętrznymi odkryciami, pobudzony jest narkotycznymi wizjami, wyciąga z nich wnioski, pogrąża się w cierpieniu i halucynacjach, tworzy wszystko na nowo, nadaje świeże formy i odrzuca konwencje. A to wszystko po to, aby stać się, jak określił Rimbaud, pomnożycielem postępu. Jednak rola, którą sobie narzucił, była bardzo trudna. Teraz łajdaczę się, jak tylko mogę pisał w liście do Izambarda. Chcę być poetą i pracuję nad tym, aby stać się jasnowidzem. (…) Cierpienia są ogromne, ale trzeba być silnym, trzeba urodzić się poetą; ja zaś, uznałem się za poetę. (…) JA to ktoś inny.
 
Wierny własnym ideom, zaczął wywoływać skandale, zawierać podejrzane znajomości, gorszyć otoczenie. Manifestując swą wielkość i olbrzymią rolę, napisał wiersz Statek Pijany. Wyjechał do Paryża, gdzie wdał się w ognisty, pełen rozterek romans z żonatym Paulem Verlaine. Ich relacja, zakończona postrzeleniem przez Verlaine’a Arthura, odbiła się na późniejszej twórczości Rimbauda, który zdążył porzucić poezję na rzecz prozy. W roku 1873 napisał Sezon w Piekle, rok później Iluminacje. Były to ostatnie dzieła poety. W późniejszych latach wstąpił do armii, założył własną firmę i handlował bronią. Zmarł przedwcześnie w wieku 37 lat na nowotwór kolana, nie wiedząc, że po wielu latach będzie uważany za jednego z najwybitniejszych poetów, jacy chodzili po Ziemi. Siedemnastoletni chłopak z prowincji, który pragnie stworzyć świat na nowo! Który chce nieść postęp i dotrzeć do rzeczy nieznanych! Który pragnie ludzkości przekazać to, czego ludzkość dotąd nie znała! Tylko… jak wiele może przekazać tak młoda osoba?
 
W tym miejscu warto wspomnieć o jednym z najznamienitszych jego wierszy, stuwersowym Statku Pijanym. Co interesujące, podmiotem lirycznym wiersza jest sam statek, który po opuszczeniu portu, po wyrwaniu się z cum holowników, wypływa na pełne morze i rozpoczyna swój pełen swobody rejs. Upaja się wolnością, opisując otaczające go widoki. Wylicza zjawiska, które zobaczył. Podkreśla ich piękno. Mówi: Widziałem to, co człowiek widzieć zawsze skory. Podmiot liryczny pobudza wyobraźnię czytelnika, sprawia, że myślami odbiorca znajduje się razem z nim. A potem nagle wizja gaśnie. Mamy do czynienia ze statkiem, który pragnie śmierci, mówiąc: O, niechaj dno me pęknie! Niech pójdę pod morze!. A powodem jego zwątpienia, jego załamania, jest tęsknota za miejscem, z którego wypłynął. Tęsknota, do której przyznaje się stwierdzeniem, że jedyna woda, jakiej pragnie, to błotnista kałuża, w której dzieci puszczają papierowe okręty. Nietrudno się domyślić, że tytułowym statkiem jest w rzeczywistości sam poeta, który zakosztował wolności, ale okazała się ona zbyt trudna. Jej bezkres przeraża go, dlatego pragnie powrócić do codzienności, do tej błotnistej kałuży, którą gardzi, ale którą musi zaakceptować, bo nie może bez niej przetrwać. Statek Pijany to wiersz, który można uznać za wybitny, jeśli chodzi o jego obrazowość i symbolizm. A staje się jeszcze bardziej zachwycający, gdy uświadomimy sobie, że został napisany przez ledwie siedemnastoletniego chłopca. Chłopca, który staje się jasnowidzem.
 
Ta nowa era w jego życiu była ściśle powiązana ze stworzeniem Sezonu w Piekle, podzielonego na dziesięć części,  pisanego prozą poematu. Pracę nad utworem Rimbaud skończył w roku 1873. Sezon w Piekle jest relacją z duchowych przygód autora, o czym świadczą rozpoczynające poemat słowa: Jeśli mnie pamięć nie zwodzi… Kilka zdań później dowiadujemy się, jaki charakter ma cała wypowiedź poety. Mówi on: Ależ, drogi szatanie! (…) Przyjmij te kilka odrażających stronic z mojego karnetu potępieńca. Mamy więc do czynienia z czymś na wzór spowiedzi. Spowiedzi człowieka potępionego. Bo jak się potem okazuje, Sezon w Piekle jest relacją z poetyckiej klęski Rimbauda. Opowiada nam o swym pochodzeniu, przyznaje się do bezcelowych poszukiwań Boga, który nie odpowiada na jego wołania, stwierdza, iż jest przeklęty, przeciwstawia własną niewinność rozpuście i szaleństwu. A potem popełnia samobójstwo i trafia do Piekieł, gotowy na przyjęcie kary. Cierpi, odczuwa ból i pragnienie. Wyznaje swe niespełnione marzenia. Chce ukojenia od Boga, a jednocześnie poddaje się karze. W Sezonie w Piekle można zauważyć wiele odniesień do homoseksualizmu Rimbauda. Mówi: Nie lubię kobiet. Trzeba na nowo wymyślić miłość, to pewne. Widać też wpływ związku z Verlainem: W ciągu wielu nocy dopadał mnie jego demon i tarzając się walczyliśmy z sobą! – Często, pijany, zasadza się na mnie nocą na ulicach i w domach, żeby śmiertelnie mnie przerazić. Rimbaud zwierza się ze swojego życia, ze swych osiągnięć, szaleństw, szczęść i upadków. Piekło staje się dla niego symbolem męki, ale też przygody, dzięki której może zdobyć doświadczenie. Jest szansą na wyzwolenie. Przychodzi jednak moment, w którym bohater opuszcza piekło, decyduje się zakończyć swą opowieść. Kończy ją z ogromnym poczuciem goryczy, ze świadomością własnej porażki jako poety. Mówi: Wierzyłem, że zyskuję nadprzyrodzone siły. Ale cóż! Muszę pogrzebać swoją wyobraźnię i wspomnienia. Rozwiała się piękna sława artysty i opowiadacza! Zdaje sobie sprawę, że nie osiągnął tego, co osiągnąć chciał. Przyznaje się również do samotności: Ani jednej przyjaznej ręki. I gdzie szukać pomocy?
 
Podróż przez piekło dała mu jednak siłę i świadomość, że nie jest do końca przegrany. Wierzy w swe częściowe zwycięstwo, bo dopiero teraz może posiąść prawdę w duszy i ciele.
 
Sezon w Piekle miał być ostatecznym zerwaniem z literaturą. Przez długi czas uważany był za ostatnie dzieło tego autora, ale rok później powstały Iluminacje, poemat, w którym Rimbaud porzucił narrację. O ile Sezon w Piekle był dziełem, w którym przemawiał sam poeta, traktując wokół własnych doświadczeń, o tyle Iluminacje to próba stworzenia świata na nowo, to powrót do znanych wszystkim wydarzeń i przedstawienie ich zupełnie inaczej. Rimbaud wraca do potopu, do narodzin natury, do powstania świata i odrzuca wyobrażenia o nich, tworząc nowe, zupełnie inne, często chaotyczne i niemal szaleńcze, ale… swoje. Jest stwórcą. Jasnowidzem, którym tak bardzo pragnął zostać, pisząc do Izambarda: JA to ktoś inny. Stał się kimś innym, a świat, który przedstawił w Iluminacjach jest zapowiedzą, ukazaniem owego innego.
 
Arthur Rimbaud zerwał z literaturą, bo uznał, że jego poezja nie spełniła zadania, które spełnić miała. On, siedemnastoletni chłopak z prowincji, zechciał stworzyć na nowo świat, wszystkiemu nadać nową formę i przeznaczenie. Dokonał tego w swych utworach, a następnie zostawił z pytaniem: Czy człowiek, przedstawiający subiektywną prawdę, może zostać zrozumianym? Jego przynależność do poetów przeklętych nasuwa nam odpowiedź. Twórczość Rimbauda była wizjonerska, odważna, nowa. Dziś poetę uważa się za prekursora surrealizmu, za wybitną jednostkę, która znacznie wpłynęła nie tylko na francuską, ale i na amerykańską czy brytyjską literaturę. Opowieść o Arthurze Rimbaud to historia o przedwcześnie dojrzałym geniuszu. W przeciągu pięciu lat swą poezją wybiegł w przyszłość, podczas gdy inni poeci przez całe swe życie tkwili w jednej konwencji. Zmieniał się, niczym w kalejdoskopie. Porzucał jedne pomysły na rzecz drugich. Od niego zaczęła się moda na zwięzłość, na wzgardę względem wylewności. Rimbaud był uosobieniem buntu, szaleństwa i postępu. Osiągnął wiele… Ale za jaką cenę? Wszystkie próby stworzenia przez niego drugiego, alternatywnego świata, były próbami ucieczki od znienawidzonego Charleville, od Paryża, którym gardził i Europy, której nie chciał. Na swej drodze nigdy nie spotkał przyjaznej ręki; nierozumiejąca go rodzina, praktycznie nieistniejący ojciec, gwałtowny Verlaine. I jeszcze używki. To wszystko, ta samotność, brak zrozumienia, nienawiść do miejsca, w którym tkwił było ceną za tę uwielbianą dzisiaj twórczość. Arthur Rimbaud cierpiał, częste zmiany w jego życiu są dowodem na to, że nie umiał znaleźć swojego miejsca. I umarł, możliwe, że nie osiągnąwszy spełnienia. Dlatego, jak napisał Pierre Michon: Jakiż jest w nas teraz spokój, jaka siła, jakiż luksus przyszłości: dlatego, że nie jesteśmy Arthurem Rimbaud.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia