O pięknych wspomnieniach

źródło

Nie ma sensu rozmyślać o tych wszystkich „co by było gdyby”

Tytuł: Ta dziewczyna 
Seria: Pułapka uczuć (część 3)
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: W.A.B.

Lake i Will wiele w swoim życiu przeszli. Oboje stracili rodziców i zbyt wcześnie stali się rodzicami dla własnego rodzeństwa. Ich historie splatają się ze sobą, gdy Lake zmienia miejsce zamieszkania i staje się sąsiadką Willema. Wówczas ani ona, ani on nie przypuszczają, że przyjdzie im spędzić ze sobą całe życie. 
W poprzednich częściach serii ich losy są przedstawione raz z perspektywy Lake (Pułapka uczuć), a raz z perspektywy Willa (Nieprzekraczalna granica). Ta dziewczyna – trzeci, a zarazem ostatni tom – to swoiste podsumowanie, wspomnienia snute w noc poślubną…
Zdążyłam się już przyzwyczaić do tego, że powieści Colleen Hoover – jednej z mistrzyń gatunku New Adult – rozrywają mnie na kawałki. Gdy je czytam, czuję się, jakbym przenosiła się do zupełnie innego świata, choć tak podobnego do szarej rzeczywistości. Świat, który kreuje Hoover, jest jednak nieco inny – i wcale nie lepszy! – a jednocześnie taki sam… Autorka bardzo łatwo steruje nami i naszymi emocjami, raz wrzucając nas w przepaść, a raz ochładzając zimną wodą…
Nie jestem w stanie określić swojego stanu po przeczytaniu Tej dziewczyny. Wiem jedno: osoby siedzące obok mnie w autobusie miały chyba niezły ubaw, spoglądając raz po raz na moje trzęsące się dłonie i wyraz twarzy. Tak to już jest, że podczas czytania nie kontrolujemy swoich reakcji. Przygoda z serią Pułapki uczuć okazała się niesamowita. Poznałam kolejnych wspaniałych bohaterów i ich historie, byłam świadkiem pięknego uczucia rodzącego i rozwijającego się między dwojgiem osób… Raz się śmiałam, a raz płakałam ze wzruszenia. Co ja mówię! Ryczałam jak bóbr, bo przy książkach Hoover nie da się płakać. One wywołują zbyt silne emocje, które w pewnym momencie uwalniają się z naszego ciała jak wulkaniczna lawa. Stajemy się ofiarami manipulacji, ale takiej manipulacji, od której się uzależniamy i której chcemy doświadczać. Bez względu na wszystko.
Styl autorki jest powalający. Niezwykła lekkość, która bije z każdego słowa, ale też plastyczność, która sprawia, że łatwo wyobrażamy sobie to, o czym pisze, leją miód na nasze czytelnicze serce. Najwspanialsze w tym wszystkim jest to, w jaki sposób Hoover żongluje słowami i układa je w piękne i barwne historie, które nas poruszają, wpływają na nasze uczucia, wywołują emocje, zachwycają… A to wszystko głównie za sprawą bohaterów, którzy mówią o sobie, dzielą się z nami swoimi przemyśleniami, zwierzają z przeżyć, stają się tak jakby naszymi niewidzialnymi przyjaciółmi, bratnimi duszami, z którymi chcemy spędzać czas, którym chcemy współczuć, których historie nas ciekawią do tego stopnia, że nie przesypiamy nocy, a za dnia myślimy o nich i wyobrażamy sobie, co by było, gdybyśmy spotkali ich na ulicy. 

Jestem pod wrażeniem tego, jak autorka przedstawiła relację Lake i Willa. Ich historia od razu skradła moje serce, dlatego po przeczytaniu pierwszych dwóch części nie mogłam się doczekać, kiedy sięgnę po Tę dziewczynę. W tej serii znalazłam wszystko to, co lubię najbardziej. Śledziłam losy tej dwójki i z całego serca im kibicowałam. To było piękne i prawdziwe. Miłość jak poezja. Poezja jak miłość. Nadzieja, która umiera ostatnia – a właściwie nie umiera wcale. Wiara w to, że śmierć nie jest końcem, lecz początkiem. Pułapka uczuć to seria, która roztrzaska nas na kawałki i sprawi, że nie zapomnimy tej słodko-gorzkiej opowieści, której przekaz powinien nam towarzyszyć w każdej sytuacji, którą napotkamy: nie poddawaj się.

Historie, które tworzy Hoover, wcale nie są nie z tej ziemi. One są wiarygodne, mogłyby przydarzyć się każdemu z nas… Fikcja literacka sprawia, że mamy wrażenie, że są to bajkowe i nietypowe opowieści o ludziach, którzy nas fascynują. Jesteśmy oczarowani tym, co wychodzi spod pióra bestsellerowej autorki, bo sądzimy, że to coś innego niż rzeczywistość. Prawda jest taka, że literatura czerpie z tego, co widzialne i doświadczalne, ale przekłada to na język, który wprawia nas w zachwyt. Literackość – to coś, co do nas przemawia. Wtedy nawet zwyczajne wspomnienia wydają się… inne. 
Dlatego nie czytam fantastyki. Uważam bowiem, że nie byłabym w stanie zaangażować się w historie nieprawdziwe, wyimaginowane, a bohaterowie wydaliby mi się zbyt odlegli. Powieści obyczajowe uwielbiam za to, że nie są na siłę upiększane. To, co nam się w nich podoba, jest logiczne, realne, a jednak… bajkowe. 
Do tej pory przeczytałam aż siedem powieści Colleen Hoover, ale – UWAGA! – zaczynam czytać w oryginale. Jestem ciekawa, czy mi się to uda i czy wytrwam. Mam jednak nadzieję, że będzie to niesamowita przygoda i w końcu nie będę musiała odliczać dni do polskich premier. Ach! 
Tę serię polecam wszystkim tym, którzy lubią poczytać o czymś… „normalnym”. O ludziach, którzy są tacy sami jak my, czują tak jak my, żyją tak jak my, i o codziennych sprawach, których każdy z nas doświadcza. A odrobina śmiechu i płaczu nikomu jeszcze nie zaszkodziła, trzeba przecież urozmaicać sobie życie!

I pamiętajcie: wspomnienia to najpiękniejsze, co możemy mieć.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia