Wolne przemyślenia o czytaniu

Niedawno, gdy byłem głęboko pogrążony w lekturze i przebywałem na literackiej wyprawie w głąb Afryki, przyszła mi do głowy pewna myśl. Nic odkrywczego, zdecydowanie. Nic, co mógłbym okrzyknąć sensacją albo niebywałym osiągnięciem ludzkiego umysłu. Nic, co mogłoby gościć na okładkach brukowców albo chociaż w newsach na popularnych portalach. Nic, o czym staruszkowie pod sklepem mogliby rozmawiać, a czym uczniowie zaprzątaliby sobie podczas przerwy głowy. Nic takiego…

 
Spostrzegłem, że z literaturą – oczywiście tą dobrą – jest jak z medytacją. Odwraca uwagę od gwaru codzienności, zgiełku oraz spraw przyziemnych, aż człowiek zatraca się w nirwanie, nieistnieniu i podświadomym skupieniu na jej naturze. Tak, to są wielkie i daleko idące słowa, jednak – przynajmniej w moim mniemaniu – niewyolbrzymione i zgodne z prawdą. 
 
Podczas lektury odpływamy. Odpływamy w zupełnie obce światy, niezmierzone i niepoznane rzeczywistości. Poznajemy obce systemy wartości i kontrastujemy je z własnymi, zatracamy się w postępowaniach bohaterów, wypatrując realnych rozwiązań dla siebie. Uczymy się. I nie tylko nowych słów, gramatyki czy konkretnej wiedzy, ale przede wszystkim cennych wskazówek na życie. Wskazówek, które za sprawą decyzji bohaterów i reakcji rzeczywistości wykreowanej na ich zachowania naprowadzają nas na odpowiednie drogi, doradzają w wyborach tudzież odzywają się, gdy dopadają nas dylematy moralne. Bo właśnie w kontakcie z drugim człowiekiem, w dyskusji światopoglądowej i w rozmowie z kimś, kto głębiej spenetrował zagadki tego świata, uczymy się. Bo czym, jeśli nie roztropnym i mądrym przyjacielem, szepczącym cicho do ucha dobre rady i prawdy, ukazującym to, czego dynamiczny tryb życia niekiedy nie pozwala nam zobaczyć, jest książka?
 
Spotkanie z dobrym tytułem i z inteligentnym autorem szlifuje charakter, czyni nas świadomymi, otwartymi na świat i tolerancyjnymi na odmienne światopoglądy. Uczłowiecza. Nie bójmy się tego powiedzieć: tak, lektura humanizuje i czyni odbiorcę człowiekiem. Człowiekiem, który oprócz powłoki fizycznej i zgromadzonych przy sobie dóbr intryguje umysłem, przemyśleniami i dużą empatią.
 
Jacek Dehnel, poeta i prozaik, powiedział, że literatura jest jedną z wtyczek do świata. Zgadzam się. To właśnie ona, na równi z filozofią i kontemplacją, pozwala przeniknąć do niezmiennych i ważnych prawd, nieco odepchniętych i zapomnianych przez dzisiejszy tryb życia, rozszerza świadomość i zapewnia podróż w głąb własnej osobowości, mogącej dostarczyć niekiedy istotnych przemyśleń. Takie wyprawy, choć przez większość niepraktykowane i niepopularne, dla osoby, której bliska jest potrzeba refleksji, samodoskonalenia się i poszerzania własnych horyzontów, powinny stanowić integralny element codzienności.
 
Wisława Szymborska, za pomocą wiersza Nieczytanie, powiedziała na ten temat właściwie wszystko. A przynajmniej tak wiele, że zamiast powyższych rozmyślań mógłbym umieścić tutaj treść tego wiersza. I to, co chciałem powiedzieć, zostałoby powiedziane. Jednak, by nie powielać cudzych, skądinąd mądrych i kompletnych słów, pozwólcie, że zacytuję tylko fragment: Żyjemy dłużej,/ ale mniej dokładnie/ i krótszymi zdaniami. By temu zapobiec, by żyć pełnią życia i czerpać z jego dobrodziejstw pełnymi garściami, należy czytać. Czytać i jeszcze raz czytać. Naprawdę, warto.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia