Wśród ludzi i potworów

Pamiętacie taki stary zamek otoczony setkami mil nawiedzonego lasu i cmentarzem, gdzie umarli wstają z grobów? Przypomnijcie sobie. Jego właścicielem jest Drakula i co roku zbierają się tam potwory. Dokładnie! To Hotel Transylwania. Chciałoby się powiedzieć, że to ten sam hotel sprzed stu lat, jednakże już tak nie jest… Hotel Transylwania zmienił się, i to na lepsze. Nie jest jedynie bezpiecznym schronieniem przed potworami. Teraz i ludzie mogą spędzić tam swoje wakacje. Gdy Mavis bierze ślub i krótko po tym rodzi Drakuli wnuczka, Drak musi pogodzić się z obecnością ludzi i… swojego wnuka. Dennis jest inny niż jego potworni krewniacy. Jest podobny do swojego ojca i nie boi się życia poza murami zamku, mimo że to jest jego ulubione miejsce. Kim tak naprawdę jest wnuk słynnego Drakuli? Czy Mavis podejmie właściwe decyzje? Wygrają uprzedzenia czy rodzina?

 
Tytuł: Hotel Transylwania 2
Reżyser: Genndy Tartakovsky
 
Hotel Transylwania należy do moich ulubionych animacji. Uwielbiam jego humor oraz tematy, które są w nim poruszane. Na pozór wydaje się, że jest to banalny film dla dzieci, który poza piękną grafiką nie ma w sobie żadnej wartości, a już na pewno nie takiej, którą doceniliby dorośli. To jest błędne myślenie. Jest to bardzo wartościowa produkcja. Gdy tylko usłyszałam, że w kinach ma pojawić się kolejna część, wiedziałam, że muszę ją zobaczyć i to najszybciej jak się da. Osiągnęłam swój zamiar, choć muszę się przyznać, że bardzo niecierpliwiłam się. Odliczałam dni do premiery. Czy było warto tak długo czekać? Niestety nie do końca mogę powiedzieć tak. Hotel Transylwania 2 przypadł mi do gustu, jednakże nie może się równać ze swoim poprzednikiem.
 
Na pewno nie zawiodłam się na humorze. Animacja jest bardzo zabawna i, tak samo jak poprzednia część, ma w sobie elementy komizmu sytuacyjnego, które bez wątpienia spodobają się dzieciom, ale również pojawia się komizm słowny, sprawiający, że dorośli nieraz zetrą łzę spowodowaną śmiechem. Oczywiście, że pojawiają się sytuacje komiczne do tego stopnia, że starsza publiczność odbierze je jako kompromitujące dowcipy, ale nie można zapominać, dla kogo powstał ten film. Dzieci często mają inny humor niż my. Nie oznacza to, że nie pojawiają się inteligentne żarty. W Hotelu Transylwania – i pierwszej, i drugiej części – lubię to, że jest przeznaczona dla różnego grona odbiorców. Cała rodzina, wspólnie oglądając film, może dobrze się bawić.
 
Tematyka jest pouczająca. Zwraca uwagę na wiele ważnych tematów, które często są ignorowane w naszym społeczeństwie. Nie są one ukazane wprost, tylko pod kurtyną magicznego świata potworów. Na pierwszy plan wysuwa się tolerancja, która obecnie jest dość popularnym sloganem, jednakże często tylko w teorii. Smutne jest, że jej brak najczęściej pojawia się w rodzinie, co czasami ma tragiczne skutki. Łatwo mówi się: „Nie przejmuj się. Co cię obchodzi, co o tobie myślą inni”. Jest to trudne wśród obcych ludzi, a co dopiero, kiedy nie akceptują cię osoby, które kochasz i cenisz. Tolerancja jest jedynym z wielu istotnych spraw, które porusza Hotel Transylwania 2. A, co najważniejsze, nie odnoszą się one wyłącznie do dzieci. 
 
Pomysł na fabułę jest wyjątkowo ciekawy. Pojawia się wiele nowych wątków, które ubarwiają całą historię oraz sprawiają, że przenosimy się w świat potworów i ich zwyczajów. Jednakże nie jest to do końca to, czego oczekiwałam. Miałam nadzieję na podobny klimat jak w poprzedniej części, lecz tu czułam, że coś jest nie tak. Nie umiem tego bliżej sprecyzować. Po prostu czegoś brakuje, co powinno nadawać tę niezwykłą atmosferę. Poza tym wszystko dzieje się za szybko. Miałam wrażenie, że usiadłam, obejrzałam chwilkę i nagle skończyło się. Powinnam powiedzieć, że aż tak bardzo byłam zafascynowana tym filmem, że straciłam poczucie czasu. Niestety to nie jest złudzenie. Animacja ma niedopracowane wątki, co sprawia, że czujemy niedosyt i to niekoniecznie w tym pozytywnym znaczeniu.
 
Grafika jest po prostu cudowna. Każda postać ma swój niepowtarzalny wygląd, co nie oznacza, że zawsze widzimy ich w identycznych ubraniach, które noszą na każdą okazję. Ten charakterystyczny wygląd jest widoczny w ich twarzach, ruchach oraz rekcjach. Zachowane są prawa fizyki (oczywiście one nie zawsze dotyczą potworów). Wszystko jest perfekcyjnie dopracowane.
 
Hotel Transylwania 2 trochę mnie zawiódł. Faktem jest, że miałam bardzo wygórowane wymagania po pierwszej części. Nie oznacza to, że żałuję, że poświęciłam czas na obejrzenie tej animacji. Raczej ostrzegam, żeby zbytnio nie nastawiać się na coś niesamowitego. Mam nadzieję, że pojawi się trzecia część i tym razem dorówna pierwowzorowi. Tymczasem polecam wszystkim obejrzenie tej bajki.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia