Balladyna – ofiara czy bezlitosna morderczyni? Psychoanaliza

0
1010
Balladyna to postać niezwykle skomplikowana. Jej osobowość została ukształtowana pod wpływem różnych czynników. Ludzie osądzają ją, karcą jej pragnienie władzy połączone z pogardą dla ludzi prostych, negują jej mordercze skłonności, twierdzą, że jest bezlitosna i podła. Są też tacy, którzy jej bronią, bo padła ofiarą czarów Goplany. Ale jaka tak naprawdę jest Balladyna?
 
Kiedy patrzymy na najstarszą córkę wdowy w pierwszym akcie książki, widzimy młodą dziewczynę pragnącą życia u boku ukochanego Grabca. To właśnie on staje się początkiem jej kłopotów. Gdy Goplana sprawia, że książę Kirkor przyjeżdża do domu wdowy i zakochuje się w obu jej córkach, w Balladynie budzi się coś, o co dotąd by się nie podejrzewała. Widzi dla siebie perspektywę lepszego życia, chce wyjść za księcia, ale nie z miłości, lecz dla jego bogactwa. Zauważa, że proste i ubogie życie ją nudzi. Zachowuje się bardzo egoistycznie, nie myśli ani o Grabcu, którego zostawi, ani o Alinie i matce. W tym miejscu zaczyna się cała ta historia, a sprawczynią jej jest Goplana i jej czary.
 
Balladyna ogarnięta pragnieniami staje się ich niewolnicą. Robi wszystko, co każą jej instynkty, byle tylko zdobyć to, czego sobie życzy. Zabija, choć wcale nie ma powodu. Alina chciała oddać siostrze swoje maliny. Grabiec był całkowicie nieszkodliwy, też nie musiała go zabijać. A jednak z zimną krwią pozbawiła ich życia, mimo iż byli jej bliscy. To typowy przykład osobowości seryjnego mordercy. Balladyna czuje przymus zabijania. Choć wie, że to złe i żałuje swoich czynów, musi zabić, by zaspokoić jakiś wewnętrzny impuls. Balladyna myśli racjonalnie i zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich wyborów. Nie chce tego robić, ale kiedy poczuje niezdrowe pragnienie, nie może się mu oprzeć. Popełnia zbrodnię, żałuje jej później, ale powraca do swoich błędów.
 
Balladyna nie miała niestety możliwości leczenia swoich zapędów, wręcz przeciwnie, rozwijały się one pod wpływem jej żądzy władzy i bogactwa. Balladynie nie wystarczały wpływy, które miała, ciągle chciała więcej. Jej egoizm powodował, że zagarniała wszystko dla siebie, nie chciała się z nikim podzielić, jakby bała się, że w ten sposób coś straci. To wszystko sprawiało, że pogrążyła się i nie potrafiła normalnie funkcjonować.
 
Wszystkie zbrodnie Balladyny wywołały w niej ogromne poczucie winy, ale i bezustanny strach przed zdemaskowaniem i odsłonięciem prawdziwego oblicza. Tonęła w lęku, który popychał ją od jednej zbrodni do drugiej. Im więcej złego uczyniła, tym bardziej chciała to ukryć, co prowadziło do kolejnych zabójstw. Z każdym kolejnym przychodził coraz większy lęk. W końcu odezwały się też wyrzuty sumienia. Sięgnęły one zenitu, kiedy do zamku przybyła jej matka, by oskarżyć przed nią swoją córkę. W trakcie słuchania słów rodzicielki kłębiły się w niej emocje. Gdy matka zmarła na torturach, bo nie chciała zdradzić imienia córki, by nie spotkała jej kara, Balladyna zrozumiała wreszcie, jak wiele zła uczyniła i jak wielką jest egoistką. Pojęła, że powinna się przyznać do wszystkiego i przyjąć na siebie zasłużoną karę. Bała się cierpienia, więc nawet nie siliła się na wymyślanie skomplikowanych tortur. Powiedziała po prostu, że ta zła córka zasłużyła na śmierć.
 
W wydaniu na siebie wyroku śmierci przez Balladynę dopatrzyć się możemy braku chęci do życia, rezygnację, a nawet chęć zakończenia swojego istnienia. Poczucie winy, które targało nią, wszystkie lęki i chęć zaprzestania czynienia zła popchnęły ją do ostateczności. Pogodziła się z tym, że nie ma wyboru i wydała na siebie wyrok. Być może przeczuwała, że za chwilę stanie się coś, co spełni jej życzenie. A może nie spodziewała się tego, lecz chciała popełnić samobójstwo w zaciszu swej komnaty… Kto wie? Jedno jest pewne – Balladyna chciała w tamtym momencie umrzeć.
 
Wszyscy ci, którzy sprzeczają się, co spowodowało, że Balladyna stała się morderczynią, mają rację. Żądza władzy spowodowała w jej przypadku rozwój morderczych skłonności. Pragnienie kontrolowania innych ludzi, spowodowane być może jakimś urazem z przeszłości, sprawiło, że stała się bezlitosna i egoistyczna. Nic by się jednak nie stało, gdyby nie Goplana, która swoimi czarami omotała księcia i nie popchnęła go w stronę Balladyny. Zbieg okoliczności spowodował, że popełniła błąd, w wyniku którego Balladyna odkryła swoje chore zapędy i systematycznie je rozwijała. Z tego wynika, że Balladyna padła ofiarą czaru, który sprawił, że coś obudziło w niej osobę chorą psychicznie i bezlitosną morderczynię.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ